„Sesu” trenuje z pierwszym zespołem. Do czasu...
Wrocławski Śląsk rozpoczął przygotowania do rundy wiosennej. Z drużyną na pierwszych tegorocznych zajęciach ćwiczył Janusz Gancarczyk – od przyszłego sezonu piłkarz Polonii Warszawa. Popularny „Sesu” podzieli jednak los Radosława Janukiewicza oraz Krzysztofa Ostrowskiego i zostanie odsunięty od zajęć z pierwszą drużyną. Po dzisiejszym treningu Gancarczyk udał się do gabinetu Ryszarda Tarasiewicza, z którym odbył długą rozmowę. Gdy ta się skończyła, ku niezadowoleniu licznej grupy dziennikarzy błyskawicznie wyszedł z budynku klubowego. Kilka minut później podczas konferencji prasowej szkoleniowiec Śląska omówił sytuację młodszego z braci Gancarczyków.
Bez niespodzianki. Lewoskrzydłowy będzie trenował z pierwszą drużyną do 23 stycznia, czyli do wyjazdu na obóz do Zieleńca. W tym dniu ze zgrupowania wraca zespół Młodej Ekstraklasy i Gancarczyk będzie kontynuował zajęcia pod okiem trenera Andrzeja Ignasiaka. Jeżeli wrocławianie nie dojdą do porozumienia z Polonią w sprawie ceny odstępnego, „Sesu” będzie trenował ze Śląskiem ME do końca sezonu, ale w spotkaniach tej drużyny nie wystąpi.
Jak wybór Gancarczyka komentują koledzy z zespołu? – Spokojnie – mówi Dariusz Sztylka. - Każdy jest kowalem swojego losu i podejmuje samodzielne decyzje. Jedni z nas uważają, że zrobił dobrze. Inni - że postąpił zbyt pochopnie. Ale to jest jego decyzja i trzeba ją uszanować – zaznacza kapitan WKS-u.
Ryszard Tarasiewicz nie chce stawiać na zawodnika, z którego wkrótce nie będzie miał pożytku. Ponadto uważa, że byłoby to nie w porządku wobec innych piłkarzy. - Ciężko mi się na ten temat wypowiadać – unika tematu Patryk Klofik. - Taka jest decyzja trenera. Ja jestem zawodnikiem i robię swoje – odpowiada wymijająco gracz Śląska.