Analiza formacji obronnej
Jarosław FojutWartościowy transfer Śląska, mimo młodego wieku pewne miejsce w drużynie; duże wyczucie jeśli idzie o odbiór, znakomity początek rundy, słabsza jednak końcówka. Można próbować tłumaczyć młodym wiekiem i brakiem doświadczenia błędy w ustawianiu się (głównie przy linii spalonego, bo krycie zamykane poprawnie), ale skoro zawodnik gra w pierwszym składzie, nie powinny się one przytrafiać. Inna sprawa, że to jedyna większa bolączka defensora Śląska, trudnego do przejścia w starciach 1 na 1, niecofającego nogi i niegubiącego pilnowanego zawodnika. Na plus również dobra gra głową.
Piotr Celeban
Pewniak w składzie, najlepszy środkowy obrońca drużyny. Odbiór nieco gorszy niż u Fojuta, ale nadal na bardzo dobrym poziomie, za to znacznie lepszy jeśli idzie o ustawianie się na boisku. Dużo pewniej czuje się przy linii pola karnego, przez co nieco tracił, gdy trzeba było zejść bliżej środka pola do pilnowania cofniętego napastnika. Wynika to z faktu, że najprościej ominąć Celebana na szybkość, jeśli jest na to miejsce. Defensor Śląska trzymał się zatem w odległości pozwalającej w razie stosowania tego wariantu na interwencję kolegów lub bramkarza. Dla równowagi mocno stoi na nogach i bardzo dobrze się zastawia, co czyni go bardzo trudnym do ominięcia na małej przestrzeni.
Mariusz Pawelec
W destrukcji - być może najlepszy lewy obrońca w lidze, pewny i skuteczny w odbiorze, o jego klasie najłatwiej można się było przekonać, gdy wyłączył z gry Łobodzińskiego na wyjeździe w Wisłą, ewentualnie, gdy go zabrakło w ligowym pojedynku w Wodzisławiu. Problemem jest nieduża aktywność ofensywna, dziwi to, bo jeśli już Pawelec przesuwa się do ataku, to zwykle radzi sobie tam kompetentnie i, jeśli coś pójdzie nie tak, zdąża z asekuracją. Można to ewentualnie tłumaczyć tym, że szeroko gra Janusz Gancarczyk i na wejście Pawelca nie zawsze jest miejsce, pod tym względem obaj zawodnicy mają nad czym pracować.
Krzysztof Wołczek
Przez większość sezonu solidny punkt drużyny, najlepsze momenty notował na początku rundy wiosennej, nigdy jednak nie schodząc poniżej pewnego poziomu. W destrukcji nie tak dobry jak Pawelec, jednak trochę lepszy od swojego kolegi z drugiej strony boiska w grze ofensywnej. Częściowo wynika to na pewno ze znacznie lepszej współpracy z Markiem Gancarczykiem. Pod koniec rundy z różnych powodów rzadziej w pierwszym składzie, jednak przy obecnym układzie personalnym w Śląsku, w przyszłym sezonie o miejsce w pierwszym składzie powinien być spokojny
Tadeusz Socha
W końcówce sezonu podstawowy zawodnik pierwszego składu, ponieważ Śląsk już wtedy o nic nie walczył. Dobrze, że się ogrywał, na ważne mecze chyba jeszcze jednak za wcześnie. Wprawdzie najlepszy ze skrajnych defensorów, jeśli idzie o wyjścia do przodu, dobrze rozumiejący tam swoje zadania, ale w defensywie zawodzi. Poprawna gra blisko linii, ale w momencie, kiedy zawodnik przeciwnika ma choć trochę miejsca (na co zresztą Socha często pozwala), zaczyna się dziać źle. Mimo dobrego wyszkolenia technicznego i ponadprzeciętnego odbioru, Pan Tadeusz często stoi za daleko od rywala, pozwalając mu na rozpędzenie się lub dośrodkowanie. Sosze przydałoby się również kilka kilogramów więcej- przeciętne warunki fizyczne sprawiają, że przepchnięcie go nie jest zbyt trudne. Z czytaniem gry bywa różnie- raz zdarzy się kapitalny przechwyt, chwilę zaś później nie ma go w miejscu, w którym trudno sobie wyobrazić jego nieobecność. Z ustawieniem zaś jest również nienajlepiej- zdarzało się odpuszczanie strefy i łamanie linii. Socha jest jednak młody, jak na swój wiek bardzo dobry pod względem grania piłką, być może z czasem przyjdą nawyki, które pozwolą mu na lepszą grę w obronie. Tym niemniej, jeśli Śląsk ma mierzyć wysoko- póki co raczej bez niego, dobrym wariantem byłoby wypożyczenie do ekipy z dolnej połówki ligi i ocena jego rozwoju za kilka miesięcy. Może też warto byłoby wypróbować go na skrzydle?
Vladimir Ćap
Wiosną tylko jeden mecz, w którym zawiódł na całej linii, próbował w nim z marnym skutkiem wyjść ofensywnych, po których nie nadążał z asekuracją, duża liczba błędów w ustawieniu sprawiała, że Odrze wychodziło wiele ataków prawym skrzydłem. Nie dziwi więc, że Czech nie jest już graczem Śląska.
Wojciech Górski
Jeśli ktoś ma wątpliwości, ile na boisku można ugrać doświadczeniem- mamy znakomity przykład. Profesorska gra przeciwko Wiśle udowodniła, że może jednak nie warto skreślać tego zawodnika, od kogoś jednak wrocławska młodzież powinna się uczyć jak poprawnie reagować na wydarzenia na placu gry. Być może brakuje szybkości, ale za to Górski pokazywał, jak dobrym ustawieniem można zaoszczędzić kilka metrów sprintu. Dużym atutem jest również fakt, że Górski równie dobrze radzi sobie jako defensywny pomocnik, rozsądnie przemieszczając się i zawężając obszar rozegrania. W grze do przodu nie odgrywał żadnego znaczenia, podając zwykle do najbliżej ustawionego partnera i nie przekraczając linii środkowej boiska. Wiek robi jednak swoje i z 37-letnim defensywnym zawodnikiem nie przedłużono kontraktu, przez co palącym problemem staje się uzupełnienie szeregów obronnych Śląska nowymi graczami.
Petr Pokorny
W rundzie wiosennej ani jednego meczu w składzie, w przyszłym sezonie na Oporowskiej już nie zagra.