Analiza gry rywala: KGHM Zagłębie
O 20.45 rozlegnie się pierwszy gwizdek sędziego. Tłumnie zgromadzeni na wypełnionym po brzegi stadionie kibice będą mieli okazję podziwiać dziesiątki wspaniałych zagrań oraz doskonałą myśl taktyczną. My jednak nie będziemy w tym czasie w Lyonie a w Lubinie. Zachowując wszelkie proporcje między półfinałem Ligi Mistrzów a Derby Dolnego Śląska, także na Dialog Arenie emocji zabraknąć nie powinno. Ustawienie Zagłębia: 4-3-3
Przewidywany skład: Isajlović- G. Bartczak, Stasiak, Reina, Costa- Hanzel, M. Bartczak, Ekwueme- Kędziora, Traore, Micanski
Marek Bajor kultywuje tradycje Franciszka Smudy, nie wprowadzając do gry Zagłębia większych zmian. Nadal jest to ustawienie ofensywne, z kompaktowym środkiem i dość swobodnie grającymi zawodnikami w ataku. Trójka pomocników ma za zadanie głównie blokować poczynania rywali, jedynie w wypadku, gdy zapewniona jest asekuracja podłączać się pod ofensywną trójkę, korzystającą także ze wsparcia bocznych obrońców.
Gracze Zagłębia nie bawią się w długie rozgrywanie piłki, jeśli już wyprowadzają akcję ofensywną starają się zrobić to na pełnej szybkości. Piłkarze KGHMu dużo biegają, stąd też pojawia się u nich więcej możliwości rozegrania. Nie rozprowadzają jednak akcji na siłę. W sytuacji, gdy nie widać możliwości konstruktywnego rozegrania futbolówki, spokojnie przegrywają ją kilkoma podaniami w bezpiecznej strefie, próbując przeorganizować ofensywę.
Wyróżniającymi się w drużynie Zagłębia zawodnikami jest ostatnio duet środkowych obrońców, wspierany Isajloviciem. W ostatnich meczach piłkarze z Lubina tracą niewiele bramek, co zawdzięczają dobrej postawie tych graczy. Nie bez znaczenia jest też fakt, że operuje przed nimi jeszcze minimum dwóch graczy o defensywnym usposobieniu. Ogranicza to wprawdzie ofensywę, ale w jakości a nie ilości siła.
Tutaj bowiem Zagłębie ma Micanskiego- gracza, który potrafi być niewidocznym przez 85 minut meczu, by w pozostałych pięciu strzelić dwa gole. Obdarzonego dużym instynktem strzeleckim zawodnika wspiera silny fizycznie Traore, doskonale umiejący się zastawić, bez problemu będący w stanie przepchnąć się przez rywala. Uzupełnieniem jest grający nieco szerzej Kędziora, zawodnik, który potrafi przedrzeć się skrzydłem i groźnie zacentrować a przy tym rozciągnąć szyki obronne rywala. Nie można też zapominać o częstych ofensywnych wejściach bocznych obrońców.
Spotykają się druga drużyna wiosny z szesnastą, trzecia obrona z najgorszym atakiem. Na papierze widać faworyta. Derby jednak rządzą się swoimi prawami.