Analiza taktyczna: Arka Gdynia
Mecz z Arką nie dał nam zbyt wielu odpowiedzi na temat aktualnej dyspozycji Śląska. Do Wrocławia przyjechała ekipa rozbita, grająca bez koncepcji i myślami będąca raczej przy dużo ważniejszych meczach o utrzymanie w ekstraklasie. Drużyna z Oporowskiej umiejętnie wykorzystała słabość gdynian i praktycznie zapewniła sobie awans do finału Pucharu Ekstraklasy.Wbrew pozorom to był dla Śląska dość ważny mecz. Zdobycie pucharu, nawet traktowanego przez inne zespoły jak sprawę drugorzędną, jest miłym akcentem w przeprowadzanych analizach posezonowych, jak i wspaniałym przeżyciem w zawodniczej karierze. Tak czy inaczej, Śląsk w lidze gra już praktycznie tylko o prestiż, więc dlaczego nie miałby zawalczyć o to trofeum? Z takim nastawieniem do spotkania podszedł również Ryszard Tarasiewicz desygnując swoich podopiecznych (4-5-1, powoli stające się tradycją) w składzie personalnym nieodbiegającym od tego, który występuje w spotkaniach ligowych.

W porównaniu z ostatnimi spotkaniami, gra piłkarzy Śląska z Arką Gdynia, z pewnością mogła zadowolić i przynieść wiele optymizmu. Ciekawie wygląda gra trójki pomocników. Początkowo byli to Mila, Łukasiewicz i Ulatowski, po kontuzji zaś tego pierwszego zastąpił Dudek. Łukasiewicz gra najbliżej defensywy, często od niego zależy jak będzie rozegrana akcja, w zależności od tego, w który sektor boiska przeniesie ciężar gry. Mila jest niejako podczepiony pod napastnika (choć trudno mówić, że jest cofniętym atakującym), zaś Ulatowski tworzy przewagę w środku pola, zwiększając liczbę możliwości rozegrania. Dodatkowo, ponieważ Janusz Gancarczyk operuje szerzej niż jego brat, środkowy pomocnik schodzi nieco do lewej strony, by niwelować tworzącą się tam dziurę. Na drugiej flance drugi ze skrzydłowych braci częściej łamie akcje do środka. Inna sprawa, że Marek jest aktualnie tym w rodzinie, któremu bliżej do optymalnej dyspozycji. Pan Janusz ostatnio trochę przygasł, choć od momentu, gdy po wejściu Klofika przeszedł na lewą stronę, zaczął grać wyraźnie lepiej.
Na duże prawa zasłużyli boczni obrońcy. Wołczek skutecznie włączał się do akcji ofensywnych i poza jednym błędem, kiedy nie zdążył za szarżą na skrzydle, również z tyłu spisywał się bardzo pewnie. Wspaniałe zawody rozegrał Pawelec, doskonale czytał grę i eliminował każde zagrożenie na lewej flance. Wynika to być może po części z tego, że w obliczy zejść Ulatowskiego miał trochę mniej pracy w ofensywie, ale za znakomitą postawę w defensywie, mimo dobrej gry wielu zawodników Śląska, to jemu należy się tytuł najlepszego na boisku.
Pod koniec miała miejsce roszada w obronie, za Pawelca wszedł Ćap, czego efektem było przesunięcie Wołczka do środka, a Celebana na prawą flankę. Nie wpłynęło to nijak na poczynania defensywne, nadal chaotyczne ataki Arki były stopowane bez zarzutu. Celeban przesuwał się do przodu jeszcze rzadziej niż Pawelec, ale jak wspomniałem wcześniej, nie było to zbyt konieczne. Tym bardziej, że zmiana ta zaszła już w momencie, gdy losy meczu były rozstrzygnięte.

Ciekawi wykonanie rzutów wolnych Śląska, zwłaszcza tych z bocznych rejonów boiska. Wiadomo, że drużyna z Wrocławia ma kilku zawodników doskonale czujących się w walce w powietrzu (co raz zresztą przyniosło skutek), ale piłkarze z Oporowskiej zaprezentowali również inne schematy rozegrania. Interesująca była płaska piłka puszczona w pole karne ze skrzydła, którą następnie wystawiono na strzał na linię szesnastego metra. Nad wykonaniem trzeba będzie jeszcze trochę popracować, ale szukanie innych rozwiązań przy rozegraniu akcji zawsze zasługuje na pochwały. Tym bardziej w polskiej lidze, gdzie większość niebezpośrednich stałych fragmentów gry rozgrywa się w ten sposób, że należy kopnąć futbolówkę w pole karne i może coś z tego będzie.
Ryszard Tarasiewicz ma ten luksus, że poza finałem PE, jego zespół nie gra już o nic. Czas teraz na spokojne wdrażania planów taktycznych i szukanie nowych rozwiązań. W przeciwieństwie do prawie wszystkich ekip z ligi, wrocławianie nie muszą się już martwić o wyniki. Skoro tak, warto wykorzystać ten czas, aby Team WKS Śląsk zaczął już budować bolid na przyszły sezon.