Analiza taktyczna: Cracovia Kraków
Zeszły tydzień przyniósł Śląskowi tylko jeden punkt w pojedynku z outsiderem tabeli. Teraz przed graczami z Wrocławia kolejny mecz z zespołem bezpośrednio zagrożonym spadkiem. Tym razem zadanie wydaje się być równie trudne. Cracovia w meczach u siebie radzi sobie całkiem przyzwoicie, zaś potencjał kadrowy, którym dysponuje trener Płatek, powinien wystarczyć do utrzymania. Póki co do bezpiecznej strefy krakowianom punktów brakuje, a kolejek ubywa. Kolejne straty mogą się okazać trudne do odrobienia.Ustawienie: 4-2-3-1
Przewidywany skład: Cabaj- Kulig, Tupalski, Polczak, Derbich - Kłus, Mierzejewski- Pawlusiński, Nowak, Sasin - Ślusarski
Cracovia przeszła w tym sezonie rewolucję ustawienia. Na początku Stefan Majewski przeszedł na 4-4-2 ze stosowanego od lat 3-5-2. Efekty były marne, toteż "Doktor" stracił posadę. Zatrudniony w jego miejsce został Andrzej Płatek, skłaniający się początkowo ku 4-3-3, zmieniający teraz preferencje w 4-2-3-1. Jest to tym bardziej dziwne, bo pierwszy mecz w tym ustawieniu skończył się klęska (0-3 z Bełchatowem na jesieni). Teraz jednak Sasin i Pawlusiński grają nominalnie bardziej z tyłu, w chwilach rozprowadzania akcji podczepiając się jednak pod stojącego na szpicy Ślusarskiego. Według schematu najbliżej napastnika gra Nowak, w praktyce przy rozprowadzaniu akcji ma on przed sobą także i dwójkę skrzydłowych.
Pozostali zawodnicy pełnią przede wszystkim funkcje defensywne. Skrajni obrońcy nie przekraczają zbyt często środkowej linii boiska, zaś duet defensywnych pomocników (trudno przewidzieć ich zestawienie) będzie miał za zadanie neutralizację poczynań Śląska w środku, jednakże bez włączania się w akcje ofensywne dla zrobienia przewagi. Tę wypracowują zbiegający do środka skrzydłowi, co sprawia, że Cracovia gra bardzo wąsko.
Stwarza to doskonałe perspektywy do przeprowadzania akcji skrzydłami. Boczni pomocnicy niekoniecznie będą nadążali z powrotem po akcjach ofensywnych, stwarzając w ten sposób okazje do kontr. Mimo, że teoretycznie jest to ustawienie z pięcioma pomocnikami, w wielu momentach robi się z tego 4-3-3. Sprawia to, że Śląsk będzie miał dość miejsca w środku pola, by grać swoją ulubioną piłkę. Dodatkowo należy założyć odkrycie się krakowian (oni muszą wygrać, Śląsk niekoniecznie), co dodatkowo powinno ułatwić wrocławianom sprawę.
Z personaliów warto zwrócić uwagę na niezbyt pewnie broniącego Cabaja, któremu często przytrafiają się kiksy. Trudno powiedzieć, by obrona czuła się nad wyraz pewnie mając za plecami niezbyt fortunnego golkipera. W sytuacjach, kiedy rozegranie piłki będzie utrudnione, można zaryzykować strzał z dystansu i liczyć na błąd. Dla równowagi bardzo silnym punktem jest Pawlusiński. Tylko i wyłącznie jemu gracze z Krakowa zawdzięczają, że rundy jesiennej nie kończyli z jednocyfrowym dorobkiem punktowym. Ofensywa poczynała sobie katastrofalnie, zdobywając bramki głownie po błędach rywali. Aktualnie widać pewien progres, ale poczynaniom Cracovii daleko do powtarzalności i schematyzmu.
Na dobrą sprawę, mimo siedmiu meczów do końca rundy, Śląsk już nie gra o nic. Strata do miejsca dającego awans do europejskich pucharów jest za duża, przewaga nad kolejnymi ekipami bezpieczna. Rodzi to dobre okazje dla trenera Tarasiewicza do doskonalenia schematu gry. Opiekun wrocławian zdecydował się chyba ostatecznie, co cieszy, na 4-5-1. Piłkarze z Oporowskiej radzą sobie w tym ustawieniu coraz lepiej, tym niemniej pozostają braki, nad którymi warto jeszcze popracować. A trudno o lepszą sposobności do przetestowania nowych rozwiązań niż mecze z drużynami z Ekstraklasy. Dodatkowo można ogrywać kilku zdolnych graczy młodszego pokolenia. Doświadczenia tego typu będą procentować.
Bez wątpienia Śląsk stać na zwycięstwo w tym spotkaniu. WKS pechowo zremisował z Górnikiem, grającym na podobnym poziomie piłkarskim co Cracovia. Gospodarze mają nóż na gardle, ale jak pokazały doświadczenia z zeszłego tygodnia ze stadionu na Oporwskiej, wcale nie jest to atutem.