Analiza taktyczna: Jagiellonia Białystok
Zdaniem przedstawicieli branży bukmacherskiej szanse Śląska na zwycięstwo w sobotnim meczu są blisko dwukrotnie większe niż Jagiellonii. Obie drużyny z bezpiecznej odległości podziwiają walkę o utrzymanie, obu również nie grozi walka o najwyższe cele. Przed nami pierwszy z serii meczów o pietruszkę, choć trener Ryszard Tarasiewicz zapowiada, że jego zespół do końca, w każdym spotkaniu, walczyć będzie o zwycięstwa.Ustawienie: 4-4-2 (przechodzące w 4-4-1-1, Grosicki podczepiony pod wysuniętego napastnika)
Przewidywany skład: Lech- Norambuena, Stano, Skerla, Król- Bruno, Hermes, Zawistowski, Jarecki- Grosicki, Twardowski
Obydwie ekipy zagrają mocno osłabione. W Śląsku zabraknie Mili, u przyjezdnych pod znakiem zapytania stoi występ Frankowskiego. Gra napastnika Jagi wydaje się niepewna, tym bardziej, że w jakby nie patrzeć mało ważnym meczu, nie ma sensu ryzykować jego poważniejszego urazu. Boleśniejsza mimo wszystko wydaje się strata Mili, głownie dlatego, że z tego powodu Śląsk wróci do 4-4-2 (tak przynajmniej prognozuje trener Tarasiewicz), a o tym, jak wrocławianie spisywali się w takim zestawieniu, lepiej jak najszybciej zapomnieć.
Jagiellonia, jeśli nie zagra Frankowski, będzie musiała nieco zmienić stosowany dotychczas system gry. Nadal ogromnym zagrożeniem będzie niezwykle szybki Grosicki, konieczne jest maksymalne ograniczenie pola gry zawodnika Jagi, potrafiącego konstruować często akcje z niczego. Na tym tle drugi zawodnik linii ofensywnej (prawdopodobnie będzie to Twardowski) jawi się jako znacznie mniejszy problem dla defensywy Śląska.
Wyeliminowanie z gry Grosickiego powinno ograniczyć siłę ataku Jagiellonii o kilkadziesiąt procent. Nawet przy założeniu, że Frankowski zagra, odcięty od podań nie stanowi on wielkiego zagrożenia. Nie jest to typ zawodnika, który samodzielnie rozprowadzi akcję. Nawet spryt i doświadczenie byłego zawodnika Wisły Kraków potrzebują wsparcia, jakim są podania ze strony partnerów. Gdy tych zabraknie, zawiedzie i magia Franka.
W środku pola warto zwrócić uwagę na Hermesa. To on jest głównym reżyserem gry, a także architektem poczynań defensywnych. Po słabszej jesieni wrócił do dobrej dyspozycji. W poprzedniej rundzie gra Jagiellonii opierała się niemal w całości na skrzydłach. Choć nadal jest to silna broń białostoczan (choćby groźne ofensywne wejścia bocznego obrońcy - Króla), to wiosną przestawiono nieco schemat rozegrania pod Grosickiego i Frankowskiego, więc na wypadek absencji tego ostatniego może wrócić stary, sprawdzony wariant.
Dobre wrażenie stwarza linia defensywna. Poza wspomnianym już Królem solidnie na środku sprawdzają się doświadczeni Stano i Skerla. Pod względem straconych bramek Jagiellonia zajmuje piąte miejsce w lidze. Najsłabszym punktem defensywy wydaje się być Norambuena, ale bynajmniej nie znaczy to, że odstaje od średniej ligowej. Dodatkowym atutem obrony jest jej duże zgranie i schematyczność poczynań. Pod względem organizacji gry w defensywie białostoczanie plasują się w ligowej czołówce. Dla pozbawionych głównego reżysera gry graczy Śląska może ona być trudną przeszkodą do pokonania.
Ostatnie mecze w wykonaniu Śląska wyglądają jednak coraz lepiej, widać dużą poprawę w rozgrywaniu piłki, pewnie poczyna sobie również defensywa. Mimo, że piłkarze z Oporowskiej czekają na ligowe zwycięstwo od pięciu kolejek, nie ma się co dziwić, że to właśnie oni są faworytem spotkania. I nie zanosi się, aby mieli zawieść.