Analiza taktyczna: Lechia Gdańsk
Trener gdańszczan Tomasz Kafarski zapowiada, że jego drużyna przyjeżdża do Wrocławia po trzy punkty. Te same trzy punkty są Śląskowi bezwzględnie potrzebne, by uspokoić sytuację w klubie i definitywnie zagłuszyć głosy mówiące, że trzeba się nastawiać na walkę o utrzymanie. Na trybunach będzie to mecz przyjaźni, ale na boisku zapowiada się ostra rywalizacja. Ustawienie Lechii: 4-3-3 (możliwe przejście w 4-5-1)
Przewidywany skład: Kapsa- Bąk, Kożans, Wołąkiewicz, Mysona- Nowak, Surma, Laizans- Lukjanows (Kaczmarek), Dawidowski, Wiśniewski
Nie zagrają: Bajić, Zabłocki
Tomasz Kafarski przez zimę dokonał małej rewolucji w ustawieniu ekipy z Gdańska. Wiernie hołdował 4-5-1, by teraz próbować gdy nieco bardziej kompaktowej. Jest to jedna z przyczyn, dla których ze składu wypadło jedno z istotniejszych jesienią ogniw Lechii- Kaczmarek. Jako dla klasycznego skrzydłowego nie ma dla niego miejsca w podstawowej jedenastce, choć jest niewykluczone, że w razie podjęcia próby ożywienia gry Kafarski zdecyduje się na odstępstwo od klasycznego 4-3-3 i złamie symetrię w ustawieniu, operując skrzydłowym na boku. Centralną postacią drużyny jest Surma. Istotną rolę odgrywa zarówno w defensywie, gdzie wespół z Nowakiem dobrze wspomaga obronny kwartet, jak i w inicjowaniu akcji, świetnie rozgrywając piłkę. Ponieważ Lechia gra bez szerokich skrzydeł, warto, by obaj defensywni pomocnicy operowali nieco węziej, by utrudnić rozegranie akcji w tych sektorach.
Już z samym strzelaniem goli idzie Lechii trudniej. W 19 meczach zdobyła tyle samo goli. Uwzględniając jednak, że sześć z nich przypadło na spotkanie z Cracovią w drugiej kolejce ,maluje się tu pewien problem. Owszem, sytuacje są, Dawidowskiemu zdarzy się przypomnieć sobie, jak odnaleźć się w polu karnym a Lukjanows utrzyma się przy piłce przy dużym zagęszczeniu nóg w okolicy, tym niemniej trzeba zwrócić uwagę, że w dwóch meczach tej rundy Lechia strzeliła dokładnie tyle samo goli co Śląsk. A we Wrocławiu ten wynik chyba nikogo nie zadowala.
Nieco lepiej prezentuje się defensywa. Po wielu różnych perturbacjach jej skład w końcu się ustabilizował i choć może poszczególni gracze nie imponują indywidualnymi umiejętnościami, to jako kolektyw radzą sobie całkiem sprawnie. Fakt posiadania za plecami jednego z pewniejszych ligowych golkiperów na pewno wpływa uspokajająco na poczynania defensywnego kwartetu.
W rozegraniu piłki główną rolę odgrywa Surma. W momencie, gdy ciężar jest przenoszony do ofensywy, boczni obrońcy podpinają się pod akcję, zaś z asekuracją zostaje Nowak. Cofają się nieco również nieco boczni napastnicy, by udostępnić większą liczbę rozegrań. Jeden z nich pozostaje wówczas na szpicy. Skrajni defensorzy nieczęsto zapędzają się jednak aż pod pole karne, pełnią raczej funkcję łącznikowe i obieganie wycofującego się napastnika przez włączającego się do ataku obrońcę jest rzadkim zjawiskiem. Częściej w tej roli występuje trzeci z pomocników, co jakiś czas zbiegając w pobliże linii bocznej boiska i operując przy końcowym korytarzu.
Jak powinna zatem wyglądać recepta na Lechię? Prawdopodobnie kolejny raz Śląsk zagra 4-5-1 z dwójką defensywnych pomocników. Tym razem będą musieli oni zagrać dużo agresywniej w środku pola, by jak najrzadziej zawodnik z piłką przy nodze docierał pod pole karne wrocławian. Nie dość, że powodowało to spore zagrożenie pod bramką, to jeszcze sprawiało, że boczni obrońcy zamiast włączać się do ofensywy, stale ubezpieczali tyły. W środku pola powinno być tym razem nieco więcej miejsca, więc skrzydłowi mogliby zejść w ten sektor, zostawić zaś boki na ofensywne wejścia skrajnych defensorów. Przy odpowiednim przemieszczaniu mogłoby to nawet pozwolić na tworzenie przewagi, gdyż Lechia będzie tu operować jedynie trójką zawodników. Jeśli Śląsk chce wygrać ten mecz- nie ma wyjścia, nie może po raz kolejny zagrać z czterema tylko graczami w ofensywie, którzy mają w sobie znany sposób rozpracować defensywę rywali i pokonać ich golkipera...