Analiza taktyczna: Odra Wodzisław Śląski
Dwie porażki, katastrofalny styl gry, słaba kadra, jak zwykle po rewolucji, kłopoty z wypłacalnością wynagrodzeń. Czy można wymarzyć sobie lepszego rywala do podtrzymania wspaniałej passy Śląska?Ustawienie: 4-4-2, dwójka skrzydłowych, dwójka defensywnych pomocników
Przewidywany skład: Stachowiak - Kokoszka (R. Kłos), J. Kowalczyk, Dymkowski, Szary - Woś, Malinowski, Gierczak (Kwiek), Małkowski - Korzym, Matulevicius
W ostatnim meczu z Legią trener Ryszard Wieczorek zdecydował się na ustawienie 4-1-4-1, ale nie zdało ono w żaden sposób egzaminu, toteż w starciu ze Śląskiem gracze z Bogumińskiej wybiegną najprawdopodobniej dwójką w ataku. Modelowy system gry Odry zakłada grę skrzydłami, gdzie występuje najbardziej obiecujący zawodnik ekipy z Wodzisławia – Maciej Małkowski. W swojej dotychczasowej pracy Wieczorek zwykle starał się wpajać ofensywne wyjścia bocznym obrońcom, w czasie gdy dwójka defensywnych pomocników wspiera w tym czasie obronę. W Odrze ten schemat się trochę zatraca, gdyż zawodzą etatowcy na flankach defensywy – Robert Kłos, a zwłaszcza Sławomir Szary. W związku z tym Odra prowadzi, prawdopodobnie nie z winy trenera, grę archaiczną, opartą na indywidualnym szarpaniu gry skrzydłami, bez prób robienia przewagi i szukania wymian na małej przestrzeni. Dużo w takiej sytuacji zależy od dyspozycji poszczególnych zawodników, w tym przypadku skrajnych pomocników – Małkowskiego i Jana Wosia. Ci spróbują wedrzeć się w pobliże pola karnego i oddać strzał z dystansu lub poszukać wrzutki na kogoś o słusznym wzroście, jak np. Matulevicusa.
Gra taka wymaga wiele od defensywnego pomocnika Śląska, który zmuszony jest szybko reagować na próby przedzierania się flankami, podwajając krycie. Odpowiednie czytanie gry i właściwe reagowanie powinno wystarczyć do neutralizacji znakomitej większości przejawów ofensywnej działalności wodzisławian. Niezłym pomysłem wydaje się rozpoczęcie gry z piątką w pomocy, dwójką bardziej skupionych na defensywie, w ten sposób najprawdopodobniej udałoby się wyeliminować jakiekolwiek zagrożenie pod własnym polem karnym. Przy ewentualnych długich piłkach obrona Śląska powinna bez trudu dać sobie radę.
Dlaczego piszę tyle o zabezpieczeniu bramki? Z prostej przyczyny. Defensywa Odry jest naprawdę słaba. Jej rozmontowanie nie powinno stanowić większego problemu, nawet przy założeniu, że wspomagać ją będą ze środka pomocy tak doświadczeni gracze jak Piotr Gierczak i Marcin Malinowski. Trudno sobie wyobrazić, aby gracze Odry byli w stanie powstrzymać rozpędzonych braci Gancarczyków, tym bardziej, że boki obrony prezentują się marnie. Błędy w ustawieniu i kryciu także nie są rzadkością w Odrze, co aż się prosi wykorzystać w postaci prostopadłych piłek czy to na skrzydła czy bezpośrednio na napastnika.
Pewne miejsce między słupkami ma Adam Stachowiak, jedna z największych nadziei bramkarskich w naszym kraju. Mimo młodego jak na bramkarza wieku ma za sobą już sporo meczów ligowych. W ostatnim spotkaniu pauzował za czerwoną kartkę, którą jednak zarobił próbując ratować sytuację po błędzie w defensywie Krzysztofa Markowskiego (obecnie już poza meczową kadrą). Stachowiak wszystkie umiejętności wymagane od bramkarza prezentuje na poziomie co najmniej przyzwoitym, rzadko też popełnia głupie błędy, częściej przyczyniając się do zwycięstw niż porażek własnej drużyny. Jeśli Odra przegrywa, to są to błędy obrony, a nie bramkarza.
Defensywa gra zawsze w czteroosobowym składzie, dwójka stoperów odpowiedzialna za destrukcję i dwójka bocznych, nieśmiało włączających się do akcji ofensywnych. W praktyce jednak cała czwórka jest nastawiona defensywnie, choć trudno uwierzyć, żeby flanki nie otrzymały poleceń przesuwania się za akcją. Niewiele jednak z tego wychodzi. I Robert Kłos i Sławomir Szary stoczyli się w ligową przeciętność, często nie nadążając i za akcją własną, a co gorsza za rywalami. Trudno sobie wyobrazić, aby w sytuacji, gdy mają przeciwko sobie szybko rozgrywających piłkę wrocławian, mieli nagle zaskoczyć ilością odbiorów i przechwytów. Również środek defensywy to gracze, dla których Odra jest degradacją do właściwego im poziomu, niż sportowym szczytem. Zwłaszcza Kowalczyk, niegdyś gracz szerokiego składu Wisły Kraków, z gracza o ogromnym potencjale stał się zwykłym ligowym wyrobnikiem. Wprawdzie w defensywie Odry to najjaśniejszy punkt (jakieś umiejętności wyniesione z czasów choćby trenera Henryka Kasperczaka pozostały), nie zmienia to jednak faktu, że na tym tle nietrudno się wyróżnić. Wiele bramek traciła Odra z pola karnego, co potwierdza teorię o błędach ustawienia popełnianych przez defensywę. Dodatkowo, na co warto zwrócić uwagę, nienajlepiej obrona wodzisławian radzi sobie w pojedynkach główkowych.
Gra w pomocy skupia się na umożliwieniu rozegrania gry skrzydłami przy równoczesnym zneutralizowaniu poczynań przeciwnika w środku pola. Ewentualnymi próbami złamania tego schematu mogą być bardziej ofensywne wyjścia Gierczaka. Skrajni rzadko schodzą do środka, holując bardziej piłkę przy liniach bocznych, szukając szczęścia kilkoma minięciami, kończonymi strzałem lub dośrodkowaniem. Dużo większym zagrożeniem jest lewa strona, gdzie dzieli i rządzi Małkowski. Na dynamikę, szybkość i dobrą technikę użytkową tego zawodnika należy zwrócić szczególna uwagę. Głównym atutem pozostałej trójki jest ogromne doświadczenie, choć niekoniecznie przekłada się ono na wysoką jakość piłkarską. Być może i Woś jest w stanie się urwać na skrzydle, ale jego wrzutki nie powodują wiele zamieszania, kierowane są zwykle do nikogo. Gierczak i Malinowski są użytecznymi graczami w destrukcji, przyzwoicie skracającymi pole gry, ale jeśli ciężar gry będzie odpowiednio szybko przenoszony przez Śląsk pomiędzy pomocą a atakiem, na niewiele się to zda.
W ataku po odejściu Arkadiusza Aleksandra Odra ma duże kłopoty. Został wprawdzie Maciej Korzym, ale bez najlepszego strzelca drużyny stracił on połowę swoich umiejętności. Wypożyczony z Legii gracz nie jest typem egzekutora, lepiej się sprawdza jako zawodnik podczepiony pod wykańczającego akcje. Te funkcję mają spełniać nowopozyskani Maculevicius i Machovec, bo mecz z ŁKS-em pokazał, że Moskal i Bagnicki raczej nie są w stanie tego zrobić. O graczach z Litwy i ze Słowacji jednak trudno coś lepszego póki co powiedzieć. Machovec strzelał jak na zawołanie w początkowych sparingach, aktualnie od półtora miesiąca kontynuuje passę bez gola. Obaj to młodzi piłkarze, kupieni po to, by gdy się sprawdzą, zostali sprzedani z zyskiem. Jednak jeśli nie zaczną się sprawdzać szybciej, będą odchodzić już z klubu spoza Ekstraklasy.
Rzutami wolnymi w ekipie z Bogumińskiej para się Malinowski. Dysponuje on potężnym uderzeniem, nie przykładając się zbytnio do precyzji, mimo wszystko jest to jedna z najgroźniejszych broni Odry. Jeśli Malinowskiemu uda się trafić w światło bramki, piłka będzie olbrzymim problemem dla wrocławskiego golkipera. Wykonaniem rzutów rożnych w zależności od strony trudnią się Woś i Małkowski, wrzutki są kierowane na oślep w obręb piątki, niezbyt ostro, nie powinny stanowić problemu dla nietykalnego tam bramkarza. Egzekutorem karnych jest Szary, strzelając klepką lewej nogi w swoją prawą stronę, możliwie blisko słupka, lekko unosząc piłkę.
Nie ma co ukrywać, jeśli Śląsk zgodnie z obietnicami trenera Ryszarda Tarasiewicza gra o mistrzostwo, takie mecze po prostu wygrywać musi. Nic to, że Odra jest jedną z najdłużej grających bez przerwy w Ekstraklasie drużyn, że zaskakuje w najmniej odpowiednich momentach, ze jest zespołem chimerycznym. Różnica między tymi drużynami wynosi co najmniej dwie klasy i jeśli Śląsk zagra na swoim normalnym poziomie, dołoży swoją cegiełkę do przyszłorocznych występów ekipy z Bogumińskiej w niższej klasie rozgrywkowej.