Analiza taktyczna: Polonia Bytom
Konfrontacja zaplanowana na siódmy dzień marca da jaśniejszy obraz sytuacji tego, jak spisują się nowe nabytki w drużynie z Bytomia. Tradycyjnie drużyna z Górnego Śląska rozpoczyna sezon w przemeblowanym składzie. Trójka nowych nabytków w poprzedniej kolejce nie zawiodła, toteż najprawdopodobniej jedenastka, która zagra przy Oporowskiej, nie będzie się różnić od tej, która tydzień temu wywalczyła remis z aktualnym mistrzem Polski. Ustawienie: 4-4-2, z dwójką skrzydłowych i środkowych pomocników w linii
Przewidywany skład: Pesković - Hricko, Broniewicz (Dziółko), Killar, Surowiak (Basta, Sokolenko) - Trzeciak, Bazik, Grzyb, Jaromin (Radzewicz) - Podstawek, Jugović (Zieliński)
Tradycją trenera Marka Motyki jest ustawianie podopiecznych w systemie 4-4-2, z szeroko ustawioną parą skrzydłowych, dwójka zaś środkowych pomocników zwykle wymienia się zadaniami, gdy jeden z nich angażuje się w poczynania ofensywne, drugi zostaje z nieco z tyłu i wspomaga obronę. Jest to szczególnie ważne w sytuacji, gdy w akcje ofensywną włączają się boczni obrońcy. Jest to często stosowany przez podopiecznych Motyki manewr. Skrzydłowi zbiegają wówczas nieco do środka, zostawiając miejsce blisko linii autowej dla wchodzących skrajnych defensorów. Posiadający piłkę ma wówczas po dwie możliwości rozegrania na każdym skrzydle. Wymusza to intensywniejsze zaangażowanie się w defensywę także skrzydłowych. Często używane są krzyżowe podania przepuszczane przez schodzących do środka skrzydłowych na wybiegających bocznych obrońców. Oprócz tego Polonia ma jeden z najlepszych wyników w ekstraklasie pod względem goli zdobywanych spoza pola karnego. Silnym uderzeniem z dystansu dysponuje Rafał Grzyb, groźne są również niesygnalizowane strzały najlepszego strzelca drużyny - Grzegorza Podstawka, wychowanka Śląska.
Niekwestionowanym numerem jeden w bramce jest młodszy brat doskonale znanego w polskiej lidze Borisa Peskovicia- Michal. Faktem jest, że Polonia jest drużyną z największą liczba straconych bramek w tabeli, tym niemniej jednak 27-letni Słowak dał się poznać jako znakomity fachowiec w swojej dziedzinie, wielokrotnie ratujący drużynę z Bytomia przed utratą bramki. Ostatnia instancja w drużynie Motyki dysponuje dobrym refleksem i świetnie sprawdza się na linii. Z wyjściami w pole karne bywa różnie, zdarzają się momenty genialne, jak i duże błędy w oszacowaniu sytuacji, przez co drużyna straciła kilka głupich bramek.
Najsłabszym statystycznie punktem ekipy z Bytomia jest defensywa. W ostatnim meczu wystąpiła ona jednak w przemeblowanym ustawieniu: Peter Hricko, Jacek Broniewicz, Lukas Killar, Marcel Surowiak i poza jednym fatalnym błędem spisywała się przyzwoicie. Widać było, że w okresie przerwy zimowej włożono dużo pracy w poprawę gry tej formacji. Skład na Śląsk będzie prawdopodobnie identyczny, choć niewykluczone jest że Surowiaka (lekka kontuzja) zastąpi Adrian Basta bądź Wałerij Sokolenko. Występ tego ostatniego byłby najbardziej oczekiwany, ale mówi się o jego kłopotach z pozwoleniem na pracę w Polsce. Tym niemniej Motyka zarzeka się, że jego brak w ostatnim meczu wynikał tylko i wyłącznie ze względów sportowych. Środkowi obrońcy nie angażują się w akcje ofensywne, za wyjątkiem stałych fragmentów gry. Szczególne znaczenie ma wzrost Killara i rezerwowego Jakua Dziółki - obydwaj mierzą ponad 190 cm. W momencie wyprowadzania piłki do przodu przesuwają się boczni obrońcy, zaś gdy piłkę posiada przeciwnik, defensorzy starają się nie łamać linii, w którą się ustawiają. Efektem są częste spalone przeciwników, choć jest to również pole do popisu dla nieschematycznych prostopadłych podań dla pomocników i prób uniknięcia pułapek ofsajdowych.
Z duża dozą prawdopodobieństwa pomoc będą stanowić Grzyb i Marek Bazik. Pozycja pierwszego jest niepodważalna, drugi zaś nie zawiódł przed tygodniem i najprawdopodobniej dostanie kolejną szansę od Motyki. Grzyb będzie tym częściej angażującym się w ofensywę, próbującym stworzyć przewagę minięciem, czy też szukać prostopadłych podań do napastników lub na skrzydło. Bazik jest skuteczniejszy w odbiorze, choć również potrafi szybkim podaniem zainicjować akcję ofensywną. Gorzej wygląda sytuacja na skrzydłach, gdzie graczy Polonii ratują najczęściej wejścia bocznych obrońców, głównie Sokolenki. Jacka Trzeciaka można spotkać częściej jako schodzącego do środka ofensywnego pomocnika, co tworzy pewną asymetrię w ustawieniu. Lewe skrzydło zajmie Hubert Jaromin lub Marcin Radzewicz. Niezależnie od tego, kto nim będzie - skrzydła to słaby punkt drużyny z Bytomia, mimo, że piękną akcją podczas meczu z Wisłą wskazywałaby na co innego. Wystarczy jednak spojrzeć na to, ile asyst zaliczyli gracze operujący na flankach.
W ataku zobaczymy na pewno najlepszego strzelca drużyny – Podstawka i prawdopodobnie nowy nabytek ekipy z Bytomia- Marjana Jugovicia. Możliwy jest wariant z drugim (obok Grzyba) kadrowiczem Leo Beenhakkenra – Michałem Zielińskim. Głównymi atutami w ataku Polonii są spryt, precyzja i doskonała skuteczność w wykonaniu Podstawka oraz wariant, w którym niezwykle szybki Zieliński wchodzi na podmęczonego rywala i stara się odebrać jedną z prostopadłych, kierowanych na niego piłek.
Rzuty rożne i boczne rzuty wolne wykonywane są taktyką szarańczy - skupiona przed polem karnym drużyna nabiega w obręb szesnastki, celem spowodowania zamieszania. Skuteczną bronią na ten element może być krycie strefą – to właśnie tę obronę według trenera Ryszarda Tarasiewicza zastosują jego podopieczni. Ewentualne rzuty karne wykonywać będzie prawdopodobnie Podstawek, uderzający klepką w prawą lub środkową część bramki i lekko unosząc piłkę. Rzuty wolne to domena Trzeciaka, z dalszej odległości swych sił może próbować Grzyb.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że przynajmniej do momentu straty pierwszej bramki Polonia nastawi się na grę z kontry. W defensywie kluczem do sukcesu wydaje się odcięcie od podań Podstawka, zaś w środku ograniczenie pola manewru dla konstruującego akcje Grzyba. Sposobem na strzelenie gola Ślązakom wydaje się być przeprowadzanie szybkich akcji skrzydłami, tudzież wykorzystywanie kreatywności Sebastiana Mili przy próbach omijania linii, w której poruszają się obrońcy, bez naruszania przepisu o spalonym. Ponieważ jest to jeden z ulubionych manewrów piłkarzy z Oporowskiej, jest duża szansa, że gracze z Bytomia wrócą do domu bez punktów.