Analiza taktyczna rywala: Legia Warszawa
Z trójki zespołów, które pozostały w walce o mistrzostwo, Legia na dwie kolejki przed końcem rozgrywek ma najgorszą sytuację wyjściową. Porażka we Wrocławiu definitywnie grzebie szanse warszawiaków na tytuł. Zdaniem przedstawicieli branży bukmacherskiej, przyjezdni są zdecydowanym faworytem spotkania. Niewykluczone, że po raz kolejny zarobią na swoim błędzie.Ustawienie Legii: 4-5-1
Przewidywany skład: Mucha - Rzeźniczak, Choto, Astiz, Komorowski - Giza, Borysiuk, Roger, Iwański, Rybus - Paluchowski.
Ustawienie Legionistów cechuje duża wymienność pozycji w środku pola. Duża kombinacyjność w rozegraniu akcji sprawia, że środkowi nierzadko znajdują się w miejscach nie do końca związanych z ich nominalnym ustawieniem. Nie jest więc powiedziane, że nagle Roger nie zawita na skrzydle, zaś Iwański stanie się cofniętym napastnikiem. Środek pola jest formacją najsilniejszą pod względem umiejętności czysto piłkarskich. Z nieszablonowej gry słyną Giza, Roger i Iwański, a uzupełniający to trio Borysiuk i Rybus, mimo, że młodzi, wnoszą do gry coś więcej niż tylko młodzieńczą fantazję i żywiołowość.
Z uwagi na sporą kreatywność, gracze Legii często próbują podań prostopadłych na wybiegającego poza linię rywala napastnika, bądź wchodzącego któregoś z graczy środka. Trudno przypuszczać, żeby ten wariant zmienił się, gdy zabraknie najlepszego strzelca Legii - Chinyamy. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy brak ciemnoskórego zawodnika jest osłabieniem dla przyjezdnych. Chimeryczność napastnika Legii jest powszechnie znana, talent do marnowania stuprocentowych sytuacji chyba niewiele mniejszy, niż talent do ich wykorzystywania. Zastępstwo na szpicy warszawiaków zapewni prawdopodobnie Paluchowski. Przybyły ze Znicza 21-latek zdobył dwa gole dla Legii w wygranym meczu z Polonią Bytom, teraz jednak przed nim mecz prawdy. W drugiej lidze (zwanej od niedawna pierwszą) błyszczał skutecznością, co zaowocowało transferem do Warszawy. Początek, przeciwko słabemu rywalowi miał udany, pora, by ktoś z wyższej półki przetestował jego możliwości.
Obrona Legii jest najlepsza w ekstraklasie. Przynajmniej tak wskazuje na to liczba straconych bramek. O ile faktycznie Choto i Astiz to jak na naszą ligę zawodnicy znakomici, tak na skrzydłach bywa już gorzej. Wprawdzie i Rzeźniczak i Komorowski to uznane marki, tym niemniej po znakomitej pierwszej rundzie, teraz nieco opuścili loty. Szansa w tym dla grającego skrzydłami Śląska, gdyż warto wspomnieć, że Legia nie podwaja krycia na poziomie pomocy (skupionej głównie na ofensywie), co stworzy sporo miejsca na flankach.
Ofensywne nastawienie pomocy Legii wymusza zastosowanie wysokiego pressingu i przesunięcie linii obrony nieco bliżej środka. Legioniści bowiem nie mogą otrzymać zbyt wiele miejsca na rozegranie swoich akcji. Ważne jest również zawężanie pola gry w defensywie (duża część akcji Legii przebiega środkiem pola), przy równoczesnym poszerzaniu go w ofensywie, tak, by stworzyć miejsce dla skrzydłowych i bocznych obrońców Śląska.
Istotne jest, aby skrzydłowi nie próbowali na siłę wrzucać piłek w pole karne, zwykle kończy się to stratą przy konsekwentnej grze obrońców Legii. Lepszym wariantem będzie gra na obieg do wchodzących bocznych obrońców i próby łamania akcji do środka.
Najpewniejszym punktem ekipy z Łazienkowskiej jest jej bramkarz - Jan Mucha. Legia ma ogromne szczęście do golkiperów, Słowak jest kolejnym na to dowodem. Zaledwie 15 puszczonych goli w 28 spotkaniach wystawia mu jak najlepsze świadectwo. Nierzadko bywało tak, że warszawiakom zwyczajnie w świecie w meczu nic nie wychodziło, ale pewna gra obrony i Muchy pozwalała przechylić szalę zwycięstwa, gdyż zwykle choć raz udawało się pokonać bramkarza drużyny przeciwnej.
Na uwagę zasługują również groźne strzały z dystansu graczy Legii. Giza i Iwański są w stanie oddać precyzyjne i mocne uderzenie z dalszej odległości. To samo tyczy się stałych fragmentów gry egzekwowanych przez przyjezdnych. Iwański słynął ze swego „spadającego liścia”, obecnie jednak dawno strzał tego typu mu nie wyszedł. Trudno jednak zakładać, że nagle zapomniał, jak wykonywać rzuty wolne.
Zdaniem Franciszka Smudy w walce o tytuł mistrzowski karty rozdaje Śląsk. Lechowi udało się wyjść z tego rozdania zwycięsko, Mimo, że Śląsk nie gra już o nic, Legia tyle szczęścia mieć nie musi.