Analiza taktyczna rywala: Wisła Kraków

Na zakończenie sezonu Śląsk wybiera się w podróż do Krakowa, by tam stawić czoła najlepszej polskiej drużynie pierwszej dekady XXI wieku na stadionie prezentującym się w takiej formie. Wkrótce później nastąpi remont kapitalny areny, na której występuje Wisła. Wcześniej jednak gospodarze poszukają brakującego im do obrony mistrzowskiego tytułu punktu.


 

Ustawienie Wisły: 4-4-2 z dwójką defensywnych pomocników (gdy zagra Junior Diaz) lub szerokim rombem w środku (gdy zagra Jirsak)

Przewidywany skład: Pawełek- Piotr Brożek, Głowacki, Marcelo, Singlar- Zieńczuk, Sobolewski, Jirsak (Junior Diaz), Małecki (Łobodziński)- Paweł Brożek, Ćwielong


Pod względem organizacji gry Wisła to klub, któremu obecnie chyba najbliżej w Polsce do poziomu, który pozwalałby się nie wstydzić przy okazji starć z zagranicznymi rywalami. Niestety, gorzej jest już z wykonawstwem, bo drużyna Białej Gwiazdy jest corocznie bardziej osłabiana niż rozwijana. Tym niemniej trenerowi Skorży należą się duże słowa uznania, że mimo wszechobecnych niedoborów kadrowych doprowadził (prawie) ekipę z Reymonta do szczęśliwego końca.

Siła Wisły leży w dwóch aspektach- bardzo dobrej organizacji gry defensywnej i dużej ruchliwości przy rozgrywaniu futbolówki. Ustawienie z dwoma defensywnymi pomocnikami powodowało, że problem dla przeciwnika stanowiło już przejście strefy środkowej boiska. Tutaj mrówczą pracę wykonuje Sobolewski, doskonale czytający grę, notujący mnóstwo przechwytów i odbiorów, a przy tym potrafiący zainicjować akcję ofensywną. Istnieje jednak spora szansa, że w spotkaniu ze Śląskiem nie zagra jego tradycyjny partner- Junior Diaz. Kostarykańczyk od kilku spotkań wyraźnie obniżył loty, nie przyczyniał się do poprawy jakości gry ofensywnej, sprawiał wrażenie przemęczonego sezonem. Toteż do pierwszego składu typowany jest bardziej ofensywnie usposobiony Jirsak. Czech jest zawodnikiem bardzo kreatywnym, jednakże nadal ma pewne problemy z odnalezieniem się w grze Wisły. Potrafi zagrać kapitalny mecz, by w kolejnym zupełnie zawieść. Na pewno drzemie w nim duży potencjał, kwestia tego, czy uda się go Skorży wydobyć.

O zabezpieczenie tyłów dbają Marcelo i Głowacki, prawdopodobnie najlepszy obecnie duet na tej pozycji w ekstraklasie. Duży spokój w poczynaniach i dobre ustawianie się sprawiają, że Wisła nie traci zbyt wiele bramek. Jeśli już, nie wynikają one z błędów w ustawieniu, co raczej z indywidualnych pomyłek poszczególnych graczy. Flanki zabezpieczają Piotr Brożek i Singlar. Obaj są dość mocno ofensywnie usposobieni (Brożek grywał również w przeszłości na skrzydle i w ataku), często grają na obieg ze skrzydłowymi, rzadko jednakże do nich należy posłanie podania w pole karne. Tym zwykle zajmują się już nominalni skrzydłowi. W poczynaniach zaś obronnych Brożek i Singlar wystrzegają się poważniejszych błędów. Trudno podejrzewać tych graczy o wybitność, ale solidności i regularności odmówić im już nie sposób.

Za najsłabszy punkt Wisły jest uważany jej bramkarz- Mariusz Pawełek. Rzeczywiście zdarzają mu się błędy (główny problem to mało pewny chwyt), tym niemniej jednak gra bardzo odważnie, aktywnie grając na przedpolu, eliminując nieraz zagrożenia w zarodku. Zdarzały mu się błędne decyzje przy wyjściach do piłki, tym niemniej jednak z meczu na mecz staje się coraz pewniejszym punktem krakowskiej drużyny.

Dużą stratą dla gry ofensywnej jest brak Boguskiego. Zastępujący go Ćwielong wprawdzie dobrze radzi sobie w grze kombinacyjnej, ale skuteczność ma na koszmarnym poziomie. Drugi z napastników- Brożek jest mniej aktywny niż były zawodnik Ruchu, ale na pewno dysponuje większymi umiejętnościami czysto piłkarskimi i dużym instynktem strzeleckim. Podstawowym problemem reprezentanta Polski jest to, że gra nadal nierówno.

To samo można zarzucić żegnającemu się tym meczem z Wisłą Zieńczukowi. Wydaje się on być jednym ze słabszych punktów krakowian. Słaby drybling i niezbyt przemyślane dośrodkowania (choć sama jakość podań co najmniej dobra) sprawiają, że przy odpowiedniej asekuracji lewoskrzydłowego można skutecznie wyłączyć z gry. Trudniejsze to będzie na przeciwległej flance, niezależnie od tego czy zagra tam Małecki (w pierwszym składzie chyba jednak on) czy Łobodziński. Obaj zawodnicy są nieźle wyszkoleni technicznie i dynamiczni, jednak mają również swoje wady. Małeckiego często ponosi fantazja przy odegraniach, co kończy się stratą, Łobodziński zaś walczy z przyzwyczajeniem gry blisko linii, co nie zostawia miejsca dla wejść obrońcy. Wygląda jednak na to, że reprezentant Polski czyni w tym postęp.

Wiślacy najczęściej rozgrywają akcję skrzydłami. Piłkę rozprowadzają skrzydłowy z bocznym obrońcą, wspomagani przez jednego z środkowych pomocników i schodzącego jednego z napastników. Co rzadkie, Wisła nie przeprowadza ataków na siłę. Widząc, że sytuacja jest beznadziejna, zamiast przedzierać się mimo wszystko lub wrzucać piłkę „na aferę”, cofają futbolówkę w środkową strefę boiska, próbując innego wariantu rozegrania. Na uwagę zasługuje również fakt, że skrzydłowi niekiedy zamieniają się miejscami. Ma to zapewnić zaskoczenie i poszerzenie repertuaru rozegrania akcji. Rzadsze rozegrania piłki środkiem są możliwe dzięki głębszemu schodzeniu skrzydłowych do środka. Ich rolę przejmują wówczas boczni obrońcy, zaś jeden z defensywnych pomocników zostaje, by asekurować dwójkę stoperów.

Rzuty wolne wykonują, w zależności od miejsca na boisku Małecki, Głowacki lub Zieńczuk. Dwaj pierwsi próbują raczej wariantu siłowego, Zieńczuk uderza bardziej technicznie. Mocnym strzałem dysponuje również Sobolewski, ale ogranicza jego stosowanie do piłki w ruchu. Stałego wykonawcy rzutów karnych w Krakowie brak, rzuty rożne w zależności od wariantu wykonują Zieńczuk bądź Małecki, piłki są zagrywane w kierunku świetnie grających w powietrzu Marcelo i Głowackiego. Podobnie sprawa wygląda z niebezpośrednimi rzutami wolnymi.

W razie korzystnego wyniku na boisku mogą się pojawić dwaj gracze dobrze radzący sobie z przytrzymywaniem piłki- Cantoro i Beto. Tym niemniej mają oni znikomy wpływ na konstruowanie akcji, częściej je wręcz spowalniając lub całkowicie zatrzymując. Na plus można zapisać Argentyńczykowi spokój i pewność poczynań, zaś Brazylijczykowi umiejętność zastawienia się i odegrania piłki do partnerów. Jego skuteczność jest jednak porażająco niska.

Zwycięstwo Wisły lub remis oznacza fetę w Krakowie. Gospodarze mają wszelkie dane, zarówno w organizacji gry, jak i indywidualnych cechach piłkarzy, by ten cel osiągnąć. Wiele wskazuje na to, że tytuł pozostanie w Krakowie. Tym niemniej można być pewnym, że Ryszard Tarasiewicz i jego podopieczni, nie podadzą go Wiślakom na talerzu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.