Analiza taktyczna: Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze
W roli outsidera do Wrocławia przyjeżdża drużyna, której przed sezonem nikt w takiej funkcji nie widział. Uznawany za jednego z najlepszych trenerów w Polsce Henryk Kasperczak zaprowadził Górnika na skraj przepaści i przy Oporowskiej będzie miał ostatnią szansę, by móc jeszcze powalczyć o własną rehabilitację. Kolejna porażka przy niekorzystnym układzie innych spotkań sprawi, że sytuacja zabrzan stanie się dramatyczna.Przewidywany skład: Vaclavik- Bonin, Pazdan, Smirnovs, Marciniak- Kiżys, Danch, Przybylski, Strąk, Szczot- Zahorski
Ustawienie: 4-5-1, dwójka ofensywnych skrzydłowych, dwóch defensywnych środkowych plus łącznik między tą czwórką
Problemy Górnika są trudne do zrozumienia. Widać chwile naprawdę bardzo dobrej piłki, z szybkim rozgrywaniem akcji, po których nagle gra staje. Wpojone przez Kasperczaka manewry taktyczne rozbijają się o wykonawców. Brakuje spokoju w poczynaniach, kogoś, kto regulowałby trybiki zabrzańskiej machiny. Po raz kolejny potwierdza się, że Henryk Kasperczak to dobry trener, ale od funkcji menedżerskich powinien się trzymać jak najdalej. Logiczne było, że po kolejnej rewolucji w składzie potrzeba będzie czasu, aż wszystko zaskoczy. Tymczasem lekką ręką pozbył się kilku ważnych zawodników, jakby zapominając o tym, że czasu na dogrywanie wszystkich elementów zbyt wiele nie ma.
Możliwe jest, że trener zabrzan przyjmie ofensywniejszą taktykę i desygnuje podopiecznych w 4-4-2, wówczas jednego z środkowych zastąpi Jarka. Większe szanse jednak są na to, że Kaspeczak zagęści możliwie mocno środek pola. Danch i Strąk będą odpowiedzialni za destrukcję, poczynania ofensywne napędzać mają skrzydłowi. Prawa flanka musi się obyć bez Gorawskiego, co jest dużym osłabieniem ekipy gości. Boczni pomocnicy mają tendencję do głębokiego wchodzenia w pole karne, przez co momentami Górnik przechodzi w 4-3-3. Pod ofensywę podłączają się wówczas boczni obrońcy, zwłaszcza Bonin, który jeszcze nie tak dawno grał bliżej bramki przeciwnika.
Skuteczność graczy z Zabrza jest koszmarna, o ile stwarzanie sobie sytuacji bramkowych nie jest jeszcze zbyt wielkim problemem, tak ich wykończenie woła o pomstę do nieba. Dziwi to o tyle, że Zahorski czy Jarka uchodzą za wielkie talenty i potrafili już zdobywać po kilka goli w rundzie. Tym razem jednak piłka do siatki nie chce wpadać. Oczywiście nie można z tego powodu lekceważyć napastników Górnika, ale pozostaje mieć nadzieje, że fatum potrwa jeszcze co najmniej przez 90 minut.
Kluczem do sukcesu będzie wyeliminowanie zapędów skrzydłowych z Zabrza, co powinno automatycznie odciąć również od podań wysuniętego napastnika. W ofensywie zaś najtrudniejszym zadaniem będzie przedarcie się przez gęsty środek pola. Konieczne będzie włączanie się bocznych obrońców do poczynań ofensywnych i zmniejszanie luk między zawodnikami przez skrzydłowych poprzez ich schodzenie do środka. Śląsk zagrał ostatnio 4-5-1, efekty były całkiem przyzwoite. Rywal zdaje się wymuszać podobny schemat, choć nie jest wykluczone, że trener Tarasiewicz wróci do 4-4-2.
To mecz prawdy dla obu ekip. Dla gospodarzy okazja do udowodnienia, że mimo punktu w trzech meczach pozostają w ligowej czołówce, dla gości ostatnia szansa na powrót do gry o utrzymanie. Wbrew przepaści, która dzieli oba kluby w tabeli, Śląsk nie będzie jednoznacznym faworytem. Tym bardziej, że po porażce w Gliwicach dla Zabrza to mecz o wszystko, zaś Śląsk już raczej odpadł z walki o puchary. Ale może właśnie w tym, że Górnik bardzo potrzebuje punktów i się odkryje szansa Śląska. Wszak przy odrobinie miejsca w środku pola rozegranie piłki przez Wrocławian bywa zabójcze.