Antoni Łukasiewicz: Dopiero się rozkręcamy
Zachęcamy do zapoznania się z wywiadem przeprowadzonym z Antonim Łukasiewiczem po meczu Śląsk - Cracovia. Jak podobała Ci się bramka Krzysztofa Wołczka?
Uderzył fantastycznie, niczym Alessandro Del Piero. 2:0, łatwiej się grało, można było kontrolować ten wynik, super, że zwyciężyliśmy w pierwszym meczu przed naszą publicznością. Fajnie, że dzisiaj dużo fanów przyszło na stadion, dopingowali nas świetnie przez cały mecz. Będziemy teraz spokojnie przygotowywać się do kolejnego meczu z Polonią Warszawa i wszyscy dobrze zdajemy sobie z tego sprawę, że z meczu na mecz na pewno będziemy się coraz bardziej rozkręcać. Przede wszystkim fizycznie, także jeśli chodzi o operowanie piłką, czucie piłki będzie się poprawiało. Gwarantuję, że z meczu na mecz Śląsk będzie się rozpędzał, ta lokomotywa będzie jechała po właściwych torach.
We czterech mieliście chrapkę na wykonanie rzutu wolnego. Stał Dudek, Wołczek, Ty i Spahić. Pierwszy odpuściłeś. Krzysiek was przekonał? Powiedział, że to jego dzień i że to on powinien wykonać ten rzut wolny?
Tak faktycznie było. Trener zalecił, aby to Amir strzelał z lewej nogi. Ta piłka była lepiej ustawiona na prawą nogę. Był to bezpośredni rzut wolny, Krzysiek powiedział: „Chłopaki, zamarkujemy na Amira, ale ja uderzę, bo czuję się dobrze”. Fantastycznie uderzył, zmylił Cabaja. Bramkarz spodziewał się, że strzeli ktoś inny.
Czyli Wołczek sam podjął decyzję o strzale, mimo że trener chciał inaczej? Samowolka?
Nie, nie. Trzeba brać na siebie odpowiedzialność w tego typu sytuacjach. Krzysiek wziął tę odpowiedzialność i bardzo dobrze. Tak to jest – ktoś danego dnia czuje się lepiej lub gorzej. Krzysiek czuł się pewnie i zdecydował, że to on wykona rzut wolny i chwała mu za to. Nie ma co mówić, że to była samowolka. To była profesjonalna, przemyślana, właściwa decyzja.
W drugiej połowie było widać, że Antek ma trochę „ciężkie nogi”…
Ciężkie nogi? Być może troszeczkę miałem. To jest pierwszy mecz, a ja jestem zawodnikiem, który nad dynamiką i szybkością musi bardzo dużo pracować. Być może na początku sezonu nie jest to na takim poziomie, jak bym sobie tego życzył, natomiast wiem, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Jestem spokojny o to, że w meczu z Polonią będzie mi się zdecydowanie lepiej i swobodniej poruszało na boisku, nie mówiąc o kolejnym spotkaniu z Polonią Bytom przed własną publicznością. To są normalne sprawy – ciężki okres przygotowawczy, tak jak trener mówił w wywiadach, zostały wprowadzone nowe aspekty. To powoduje, że niektóre elementy są jeszcze do dogrania, ale wszystko jest w porządku.