Asysta Akiego

Testowany przez Śląsk Takafumi Akahoshi jako jedyny piłkarz wrocławskiego zespołu zagrał w Kluczborku całe spotkanie. Japończyk zaprezentował się przyzwoicie i zaliczył asystę przy golu Tomasza Szewczuka. - To była ładna akcja, choć potwierdziły się moje pierwsze odczucia: brakuje mu trochę mocy, takiego „powera” – ocenił trener Tarasiewicz.


 

Czy zatem Japończyk ma szansę, by dostać we Wrocławiu angaż? - W chwili obecnej trudno mi określić jego przyszłość – mówi „Taraś” - Może być tak, jak latem w przypadku Spahicia, że pojedzie z nami na Cypr. Bez gwarancji, że zostanie. Przewidziana jest kadra 24 zawodników, ale jeśli będzie trzeba, może pojechać ich więcej. Może też się zdarzyć, że na obóz ktoś dojedzie – zakończył szkoleniowiec WKS-u.

Akahoshi pokazał, że piłka w grze mu nie przeszkadza. Potrafił zagrać na jeden kontakt, posłać długą, krzyżową piłkę i zgubić krycie na małej przestrzeni. Tak jak przy golu Szewczuka, gdy wymanewrował obrońcę i znakomicie zacentrował w pole karne. W pierwszej połowie mógł także wpisać się na listę strzelców, lecz zabrakło mu precyzji. Weryfikacją dla Japończyka może być piątkowy mecz z Górnikiem Zabrze. Aby zdać ten test dobrze byłoby, gdyby piłkarze Śląska mocniej Takafumiemu zaufali, gdyż można było odnieść wrażenie, że nie zawsze zauważają go na boisku.

Zawodnicy WKS-u nie kwapili się do oceniania nowego kolegi. Krzysztof Ulatowski przyznał, że Aki, bo tak wrocławianie nazywają Japończyka, zagrał przyzwoicie. Z kolei Piotr Ćwielong stwierdził, że ocena pomocnika należy do sztabu szkoleniowego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.