Bałkańska krew

Vuk Sotirović i Amir Spahić ukarani czerwonymi kartkami za niesportowe zachowanie. – Trochę ich poniosło – komentuje trener Ryszard Tarasiewicz. W Kluczborku trwa towarzyska potyczka miejscowego MKS-u ze Śląskiem. Do końca pierwszej połowy pozostaje jeszcze nieco ponad dziesięć minut. Napastnik WKS-u Vuk Sotirović szarżuje na bramkę gospodarzy, lecz traci piłkę na rzecz Pawła Odrzywolskiego. Odzyskać próbuje ją wślizgiem i trafia w nogi rywala. Dochodzi między nimi do spięcia, które błyskawicznie przeradza się w bójkę z udziałem piłkarzy obu drużyn. W obronie swych kolegów stają także rezerwowi gracze z Wrocławia rozgrzewający się tuż obok.
Kwadrans do zakończenia meczu. Amir Spahić przeprowadza odważny rajd lewą stroną boiska. Z tyłu naciska go, a w efekcie powala na ziemię zawodnik MKS-u. Sędzia nie reaguje. Bośniak podminowany wstaje i krzyczy w stronę arbitra, który decyduje się przerwać grę. Trwa gestykulacja, obrońca Śląska nie kryje złości. Za chwilę ujrzy czerwony kartonik.
- Trochę ich poniosło, ale w lidze nie mieliśmy z tym problemu – mówi Ryszard Tarasiewicz. - Sotirović był atakowany, a sędzia nie reagował. Potem kolejny raz w polu karnym dochodzi do kontaktu i nerwy mu puściły. Jeżeli sędzia nie potrafi zapanować nad wydarzeniami, to później są tego efekty. Nie takim zawodnikom puszczały nerwy – komentuje trener Śląska.
Swój punkt widzenia przedstawia także Serb: - Była to niegroźna sytuacja. Próbowałem wyłuskać piłkę i drugą nogą zahaczyłem rywala. Ten zawodnik, gdy wstał, chciał mnie uderzyć. Wtedy wybuchnąłem – przyznaje napastnik WKS-u.
- Amira może trochę poniosło, ale czasem tak bywa, że na boisku górują emocje – mówi o sytuacji z drugiej połowy Krzysztof Ulatowski. - Sędzia podejmuje decyzje, a piłkarze nie zawsze się z nimi zgadzają – dodaje „Oko”. Spahić po spotkaniu nie potrafił pogodzić się z interpretacją sędziego i wspólnie z Marianem Kelemenem przyznali, że czekają na obóz na Cyprze, podczas którego w normalnych warunkach zagrają z klasowymi rywalami.
- Jak mógłbym, to wszystkie mecze grałbym zagranicą – nie ukrywa Tarasiewicz. - W Polsce dochodzi do pewnego rodzaju „spinania się” na mecze ze Śląskiem. Piłkarze rywali nie szanują naszego zdrowia. Brakuje u nas kultury gry. To tylko sparing i czerwone kartki pozostają bez konsekwencji, za to moi chłopcy mogą zostać poważnie kontuzjowani – dodaje szkoleniowiec.
Podobnego zdania jest Krzysztof Ulatowski: - W sparingach zespoły z niższych lig chcą się pokazać w meczu ze Śląskiem. Chcą udowodnić, że potrafią grać w piłkę. Musimy być jednak przygotowani i odporni na to, że będą się mobilizować na mecz z nami.