Biliński: Chcę dostawać więcej szans

Porozmawialiśmy sobie z Kamilem Bilińskim przed spotkaniem z Ruchem Chorzów, które odbędzie się w poniedziałek, 12 września o godzinie 18:00. Napastnik naszej drużyny przyznał, że potrzebuję zaufania od trenera Rumaka i szansy, którą ma nadzieję wykorzystać.


 

Nad czym najbardziej pracowaliście w trakcie przerwy na mecze reprezentacji?

- Głównym założeniem było jak najszybsze wprowadzenie nowych zawodników do zespołu. Skupialiśmy się nad elementami, które są nam potrzebne w najbliższych meczach (z Ruchem i Jagiellonią -przyp. red.), ale nie będę ich zdradzał, ponieważ chcemy, aby to wszystko zadziałało w trakcie naszych zmagań.

Twoja pewność siebie znacznie się poprawiła po ostatnim meczu z Wisłą. Czy ta przerwa na kadrę nie zadziała na Ciebie źle?

- Cóż, są rzeczy, na które nie mam wpływu, ale nie zapomniałem w tak krótkim czasie jak zdobywa się bramki. Mecz w Krakowie dał mi bardzo wiele, od pewności siebie, aż po większą swobodę. Odkryłem także, że mogę również być asystentem, co świetnie pokazały dwa ostatnie podania przy golach moich partnerów z Wisłą.

Jak oceniasz Ruch w tym sezonie?

- Ekstraklasa pod tym względem jest dziwna, ponieważ raz możesz wygrać z kimś kilkoma golami różnicy, a potem przyjeżdża drużyna, która nie powinna stanowić zagrożenia, ale ma wtedy dobry dzień i inkasuje trzy punkty. Nowi zawodnicy w drużynie pytają się o inne ekipy w Polsce, a my mamy duży problem, by coś o nich powiedzieć - bierze się to stąd, że nasze rozgrywki są wyjątkowo nieprzewidywalne.

Patrząc na swoją sytuację, wśród takich zawodników, jak ci, którzy przyszli, masz o wiele bardziej komfortowe warunki do strzelania goli.

- Przede wszystkim muszę dostawać więcej szans od trenera Rumaka. Nie jestem typem napastnika, który spędzi 10 minut na boisku i popisze się hat-trickiem, natomiast cechuje mnie ciężka praca na przestrzeni całego spotkania. Cieszę się, że do zespołu przyszli bardzo kreatywni zawodnicy, ponieważ ułatwi mi to zadanie i jednocześnie pomoże całej drużynie.

Jak oceniasz fakt, że często gracie w piątek, albo poniedziałek? Nie uważasz, że Komisja Ligi trochę przesadza?

- My, piłkarze staramy się to ignorować, ponieważ dla nas nie ma znaczenia, czy jest poniedziałek, czy środa, ponieważ dostosowujemy się wyłącznie do treningów. Gorzej wygląda to z perspektywy kibica, który pracuje na etacie od poniedziałku do piątku, potem dochodzi jeszcze pomoc dzieciom w różnych obowiązkach i ciężko takim osobom zebrać się na taką godzinę spotkania. To dla nas duży cios, ponieważ chcielibyśmy, aby nasz stadion nie świecił pustkami.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.