Bo wzmocnienia w obronie były
Dziś na portalu Gazety Wrocławskiej pojawiła się wypowiedź Włodzimierza Patalasa, przewodniczącego Rady Nadzorczej Śląska. Działacz w mocnych słowach skrytykował postawę drużyny w dwumeczu z Helsingborgiem: - Przegraliśmy dwa mecze w sposób żenujący. Gdy wrócę z urlopu spotkam się z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem i zaproponuję rozmowy z trenerem i piłkarzami. Spodziewałem się walki. Ja rozumiem, że można przegrać, ale w przyzwoitym stylu. Po tym co pokazał Śląsk jestem podłamany - mówi Patalas. Tego typu emocjonalne wypowiedzi to ja słyszę w autobusie z ust kibiców. Mam wątpliwości, czy powinien je wypowiadać publicznie działacz, zrzucając całą winę na piłkarzy i sztab szkoleniowy. Ktoś tu chyba chce umyć ręce, o czym świadczą kolejne słowa: - Zawodnicy mają wszystko, czego potrzebują. Łącznie z dobrymi pensjami. Gdyby zagrali normalnie, to pieniądze leżały na trawie. Czy to się komuś podoba czy nie, wzmocnienia, szczególnie w obronie, przecież były. W tym meczu wystąpił już Jodłowiec. To są przecież zawodnicy ze znanymi nazwiskami – mówi Patalas. Panie Przewodniczący, zawodnicy mają wszystko, oprócz odpowiednich umiejętności. Wzmocnień, szczególnie w obronie, nie było. Było i wciąż jest łatanie dziur, póki co nieudolne. A Jodłowiec? Dzień przed meczem we Wrocławiu wszedł do szatni, aby zapoznać się z nowymi kolegami...