Boruc: Nie przychodzę, by siedzieć na ławie

Boruc: Nie przychodzę, by siedzieć na ławie

fot.: youtube.com/Śląsk Wrocław

Nowy zawodnik Śląska Wrocław Maksymilian Boruc w rozmowie z oficjalną stroną klubową opowiedział o swoich odczuciach po podpisaniu kontraktu przy Oporowskiej. 18-letni bramkarz związał się z zielono-biało-czerwonymi czteroletnią umową, a więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ.



 

Maksymilian Boruc: W wieku 3,5 roku przeprowadziłem się z rodziną do Szwecji, do miasteczka liczącego zaledwie tysiąc mieszkańców. Przygoda z piłką rozpoczęła się dla mnie w wieku 9 lat, gdy zacząłem grać w małym klubie. Zmienialiśmy się bramkarzami, przed jednym meczem spróbowałem stanąć między słupkami, bardzo mi się to spodobało i od tego zaczęła się moja przygoda z piłką tak bardziej na poważnie. Kiedy miałem 16 lat sam przeprowadziłem się do Anglii – zaczynałem w Stoke City, a później przeniosłem się do West Bromwich Albion.

Szkolenie w tym kraju dużo mi dało, rozwinąłem się jako zawodnik, jako osoba i teraz chciałem szukać nowego klubu. Dostałem propozycję z WBA, innych klubów z Anglii, zagranicy oraz ekstraklasy, natomiast Śląsk jest fajnym miejscem, bardzo odpowiada mi polityka tego klubu. Podobają mi się również trenerzy – Jacek Magiera i trener bramkarzy Krzysztof Osiński. Tak samo dyrektor sportowy Dariusz Sztylka oraz zarząd klubu, który ma fajny plan, więc wygląda to obiecująco.

Trener Magiera i dyrektor Sztylka namówili mnie na ten transfer w fajnych rozmowach i wydaje mi się, że to będzie dobry klub dla mnie. Szkoleniowiec Śląska stawia na młodych zawodników. Na pewno rozwinę się jako zawodnik, ale też i jako osoba, co jest również bardzo ważne dla mnie. Zdaję sobie sprawę, że to będzie mój pierwszy sezon w seniorskiej piłce, natomiast również wierzę w siebie jako piłkarza i bramkarza.

Nie przyszedłem tutaj, by tylko siedzieć na ławie. Owszem, będę pochodził z respektem do wszystkich zawodników, natomiast wierzę, że będę walczył o moje miejsce w składzie. Na pewno mogę obiecać, że będę na każdym treningu dawał z siebie wszystko. Artur Boruc to moja daleka rodzina, natomiast ja pracuję na swoje nazwisko. W mojej przygodzie z piłką nazwisko mi nie pomogło, wręcz przeciwnie. Chcę, by gdy ludzie będą słyszeli o mnie, myśleli o Maksymilianie Borucu, a nie o Arturze.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.