''Byłem zdziwiony, że wrocławianie mieli z nimi takie ciężary'' (OPINIA EKSPERTA)

''Byłem zdziwiony, że wrocławianie mieli z nimi takie ciężary'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

Już jutro europejskie puchary po sześcioletniej przerwie wrócą do Wrocławia - w rewanżowym meczu 1. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy rywalem Śląska będzie Paide Linnameeskond. O nastroje w ekipie wicemistrza Estonii po porażce 1:2 w pierwszym meczu oraz oczekiwania przed starciem w Polsce rozmawiamy z Dawidem Czemko, prowadzącym na Twitterze konto Estoński Futbol.



 

Po zakończeniu meczu w Parnawie uderzająca była reakcja kibiców Paide Linnameeskond, którzy gratulowali swoim piłkarzom, jakby ci co najmniej wygrali ze Śląskiem, albo przynajmniej uniknęli porażki. Czy Estończycy tydzień temu spodziewali się czegoś znacznie gorszego, a porażka raptem 1:2 to dla nich zaskakująco dobry wynik?

Na pewno podobała im się walka Paide i to, że w pierwszej połowie naprawdę potrafili rywalizować ze Śląskiem jak równy z równym. Plus to, że w ekipie wicemistrza Estonii debiutował Ragnar Klavan, czyli wielka gwiazda tamtejszego futbolu. Pamiętajmy też, że ubiegłotygodniowy mecz był pierwszym w historii, który Paide rozgrywało w europejskich pucharach w swoim kraju. W poprzednim sezonie grali z Żalgirisem Wilno, ale tylko na wyjeździe (0:2). Mieliśmy do czynienia z dużym wydarzeniem, pomimo tego, że Paide nie mogło zagrać w swoim mieście.

Jak generalnie należy ocenić postawę wicemistrza Estonii w pierwszym meczu przeciwko Śląskowi? Czy Paide wyglądało tak solidnie przeciwko przedstawicielowi ekstraklasy, bo do swojej gry dołożyło coś więcej niż w rozgrywkach ligowych?

No właśnie nie i dlatego byłem zdziwiony, że wrocławianie mieli z nimi takie ciężary. Zespół trenera Wiaczesława Zahovaiko w tym sezonie regularnie punktuje i jest wysoko w tabeli, ale pod względem gry to ekipa na środek tabeli ligi estońskiej, co nie najlepiej o nich świadczy. I tak jak przed rozpoczęciem tego dwumeczu w Polsce funkcjonowała narracja o słabej grze defensywnej Paide, tak w ubiegły czwartek było już widać doświadczenie wspomnianego już Klavana. Jeszcze w ostatnim meczu ligowym z Florą Tallin (3:3) znani z ekstraklasy 37-letni Konstantin Vassiljev, Henrik Ojamaa czy Sergei Zenjov bawili się z obrońcami wicemistrza kraju, a przeciwko Śląskowi ta defensywa zyskała mnóstwo spokoju, nawet jeżeli Ragnar momentami nie dojeżdżał jeszcze fizycznie. Klavan grał jak profesor w defensywie Paide i również dzięki niemu ten wynik był, jaki był. Estończycy przed tygodniem nie zagrali super meczu, raczej to Śląsk wyglądał bardzo słabo, szczególnie w pierwszej połowie.

Przy nazwisku Klavana również chciałem zatrzymać się o tyle, że on ze względów fizycznych był zmuszony opuścić boisko krótko po pierwszym golu dla wrocławian. Można się pokusić o ocenę, że zespół prowadzony przez Tomasza Łuczywka miałby większe problemy z przechyleniem szali na swoją stronę, gdyby były zawodnik Liverpoolu dotrwał do końca?

Na pewno Śląskowi byłoby ciężej, a i tak pamiętajmy, że ta druga bramka padła bardzo późno, tuż przed końcem regulaminowego czasu gry. Zresztą właśnie w sytuacji, w której centymetry Klavana mogłyby się przydać, więc nie wiadomo, jakby to wyglądało. Tak, szanse Paide, by nie przegrać tego meczu byłyby o wiele większe.

Jakie nastroje dziś mogą panować w drużynie trenera Zahovaiko? Minimalna przegrana sprzed tygodnia pozwoliła realnie uwierzyć w szansę na awans, czy też jutro należy spodziewać się innego zespołu, bo na przykład przytłoczy go Stadion Wrocław?

Na pewno się nie wystraszą, bo gwiazdy Paide jednak miały okazję grać w silniejszych ligach od polskiej – Mosnikov, Anier, Klavan czy nawet Tur mają w swoich CV bardziej medialne kierunki. Wątpię, by odczuli presję ze strony kibiców czy ogólnie biorąc pod uwagę jak wygląda stadion Śląska. Na pewno wiedzą, że nie są na straconej pozycji, bo po pierwsze sprzyja im rezygnacja z zasady premiowania bramek wyjazdowych, a do tego pamiętają, że ich rywal w ubiegłym tygodniu po prostu nie pokazał niczego wielkiego. Jeżeli dość fartownie, ale jednak zdobyli bramkę, złapali kontakt, remisowali z wrocławianami, to zdają sobie sprawę, że mają spore szanse. Według mnie tak naprawdę wszystko w tym rewanżu będzie zależało od Śląska. Jeżeli gospodarze zagrają dobrze, to mogą wygrać 3:0 – 4:0 i zlać tych biednych Estończyków, a jeżeli będą grać tak słabo jak tydzień temu, Paide może nawet wygrać.

W Parnawie praktycznie żadnej dogodnej sytuacji bramkowej nie miał najlepszy strzelec zespołu Henri Anier, którego dość skutecznie neutralizowali obrońcy Śląska. To od niego trener Zahovaiko w pierwszej kolejności powinien wymagać lepszej gry w rewanżu?

To jest typowy egzekutor, lis pola karnego, więc mnie jego postawa w pierwszym meczu specjalnie nie zdziwiła. Nawet podobało mi się to, jak pracował w pressingu, drużyna Paide potrafiła fajnie zamykać Wojciecha Gollę, więc nie wyglądało to najgorzej. W Parnawie dla Aniera pewnie były też przygotowane jakieś inne założenia, nie powiedziałbym, że zagrał słabo czy poniżej oczekiwań. Jeżeli dostanie dogodną piłkę, to pewnie z niej skorzysta, bo on w polu karnym czuje się naprawdę dobrze i generalnie żyje z podań.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.