Celeban: Jest jedna gwiazda - Śląsk Wrocław

Miał być efekt nowej miotły w wykonaniu czeskiego trenera, ale to wy dzisiaj zmietliście Zagłębie.
Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, dla kibiców ta wygrana w derbach, i to jeszcze na wyjeździe, znaczy na pewno bardzo dużo. Zasłużyliśmy na tą wygraną, to nie było łatwe zwycięstwo, ale przez cały mecz kontrolowaliśmy jego przebieg, Zagłębie nie stworzyło sobie praktycznie żadnej groźnej sytuacji. Mamy trzy punkty i gramy dalej.


 

Jesteś drugim strzelcem drużyny, przed tobą tylko Johan Voskamp, nie masz czasami takiego wrażenia, że obrońcy przeciwnika trochę nie do końca poważnie cię traktują?
Akurat dzisiaj poszedłem za akcją w pole karne, dostałem idealne dośrodkowanie od Piotrka Ćwielonga i udało się strzelić, ale to było chyba moja pierwsza bramka, którą zdobyłem spoza pola bramkowego, więc cieszę się podwójnie. Oczywiście na wynik pracuje cały zespół, nie ma u nas gwiazd, a w zasadzie jest jedna – Śląsk Wrocław.

Jak ktoś chce wygrać w Lubinie, to musi wystawiać Piotra Celebana – kolejny mecz i kolejna bramka.
Nie można tak do tego podchodzić, po prostu była okazja do strzału i to wykorzystałem. Jest wielka radość z wygranych derbów, dla kibiców to jest ważna sprawa, przynajmniej przez pół roku będą z nas dumni i bardzo się z tego cieszymy.

Odnieśliście pewne, wysokie zwycięstwo, ale ta szybko zdobyta bramka na pewno wam pomogła. To zagranie przy rzucie wolnym było trenowane?
Nie, to wyszło spontanicznie, Sebek Mila mówił, że zauważył, że „Dino” jest sam, zagrał mu i się udało, lepiej tego meczu zacząć nie mogliśmy. Spokojnie kontrolowaliśmy przebieg spotkania, w dodatku do przerwy jeszcze podwyższyliśmy na 2:0 i wiedzieliśmy, że jesteśmy bliscy wygrania. Skupiliśmy się na obronie i grze z kontry.

Grasz na zmianę na środku obrony lub jej prawej stronie, ale widać, że chyba nie stwarza ci to problemów.
Wydaje mi się, że przeciwko Lechii zagrałem troszeczkę słabiej, jak grałem kilka razy z rzędu na stoperze, to później ciężko jest przejść na prawą stronę i od razu zagrać na dobrym poziomie. Mam nadzieję, że wraz z kolejnym meczem zagram jeszcze lepiej, bo widzę w swojej grze jeszcze rezerwy. Tylko ciężka praca pozwoli każdemu wejść na wysoki poziom.

Taką łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest chyba stracona bramka, bo dużo przyjemniej byłoby wygrać tu do zera.
Tak, ale za każdym razem możemy tracić bramkę, żebyśmy później wygrywali 5:1. Szkoda, że Rafał nie zachował czystego konta, ale może to i lepiej, że bramkę straciliśmy dzisiaj, zamiast za dwa tygodnie w Białymstoku, gdzie mam nadzieję zagramy na zero z tyłu, wygramy i dalej będziemy liderem.

Chwilę po bramce na 1:0 dogodnej okazji do wyrównania nie wykorzystał Sernas, to ciebie ograł w polu karnym?
Chyba nie, nie kojarzę, ja chyba z Sernasem chyba ani razu się nie spotkałem na boisku, przeważnie byli to Małkowski i Gancarczyk.

Przed wami dwa tygodnie przygotowań, Śląsk jest liderem i tak już do wiosny pozostanie?
Kompletnie o tym nie myślimy, skupiamy się po prostu na kolejnym meczu, który zagramy z Jagiellonią. Dostajemy jeden dzień wolnego, od wtorku zaczynamy już przygotowania do rywalizacji w Białymstoku, gdzie na pewno nie będzie nam łatwo o zwycięstwo. Jest tam Frankowski, który w każdym momencie może wykorzystać dogodną sytuację do strzelenia bramki, więc będziemy musieli być bardzo skupieni w defensywie. Zmierzamy do celu krok po kroku, po prostu chcemy zdobyć jak najwięcej punktów.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.