Chcą za bardzo?

Śląsk Wrocław ma pecha do spotkań w Warszawie. Za pierwszym razem uległ Polonii trzema bramkami i nie zaprezentował się zbyt dobrze. Co najdziwniejsze, gdy w meczu z Legią prezentował się o wiele lepiej dostał jeszcze jedną bramkę więcej a sam nie strzelił żadnej. Te porażki w kontekście ogólnie dobrej postawy drużyny bardzo zastanawiają, a ponieważ piątkowe spotkanie było ostatnim wyjazdem w tym roku, warto wyciągnąć z niego jak najwięcej wniosków.


 

Wymienionym przeze mnie porażkom warto przeciwstawić mecze dla Śląska najbardziej udane, te, które rozegrano z dala od Wrocławia. Nie ma w mieście kibica, któremu zwłaszcza spotkanie przeciwko Lechowi nie przypadłoby do gustu. Myślę, że postawa zawodników Tarasiewicza w Poznaniu zasługuje na największy szacunek zwłaszcza biorąc pod uwagę ile drużyn tam uległo w obecnym sezonie (również z zagranicy) i w jakim stosunku. Drugim spotkaniem był niedawny pojedynek w Chorzowie, gdy dzięki bramkom Szewczuka i Gancarczyka Śląsk zdobył trzy punkty. W tych dwóch meczach Śląsk grał bardzo mądrze, broniąc się właściwie bezbłędnie i rozgrywając dokładnie, cierpliwie piłkę. Nasza Ekstraklasa jeszcze (niestety) nie jest na takim poziomie by każda drużyna potrafiła się idealnie bronić przed lepiej przygotowanym taktycznie i fizycznie przeciwnikiem. Przeciwko Ruchowi Tarasiewicz idealnie ustawił drużynę, przygotował dobry plan gry opierający się zwłaszcza na świetnym początku drugiej połowy, czego efektem było zwycięstwo. Chorzowianie stworzyli sobie zaledwie dwie dogodne sytuacje a gdyby Sebastian Mila wykorzystał swoją łatwą okazję to mecz byłby rozstrzygnięty na długo przed jego zakończeniem. Z drugiej strony w Poznaniu Lech, rozgrywający ostatnio spotkania, co trzy dni, w końcówce mimo ataków gorzej prezentował się fizycznie od Śląska, wystarczy przypomnieć sobie rajdy Gancarczyka czy Ulatowskiego z ostatnich minut. Co więc spowodowało, że po świetnym wyjeździe do Chorzowa i trzech dniach odpoczynku od Ekstraklasy, nasz Śląsk doznał tak dotkliwej porażki?

Pierwszy mecz przeciwko Polonii idealnie skwitował sam szkoleniowiec Śląska Wrocław sugerując, że piłkarze po przyjeździe do Warszawy i zobaczeniu Pałacu Kultury tak się miastem stołecznym zachwycili, że cała koncentracja przedmeczowa prysła. Tak to też wyglądało na boisku gdzie drużyna Jacka Zielińskiego całkowicie dominowała a Śląsk oprócz dwóch okazji nie zaprezentował się należycie. To było pierwsze spotkanie z drużyną ze ścisłej czołówki i można powiedzieć, że Tarasiewicz wyciągnął odpowiednie wnioski, bo w Poznaniu, dysponując znacznie okrojonym składem, osiągnął lepszy rezultat. Wspominałem już, że moim zdaniem Śląsk zagrał niezłe spotkanie przeciwko Legii. Najlepiej prezentował się Sebastian Dudek, nie można też nic zarzucić Łukasiewiczowi. Oglądając poprzednie spotkania drużyny z Łazienkowskiej nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że oprócz Wisły i Polonii to reszta drużyn dosłownie wystawiała dziesięciu zawodników do bronienia i jednego by atakował, sporadycznie rzecz jasna. Legia te mecze wygrywała łatwo, dwoma, trzema bramkami. Śląsk zaprezentował się zupełnie inaczej, zagrał otwartą piłkę i gdyby kilku zawodników zaprezentowało lepszą skuteczność w pierwszej połowie to mecz mógłby skończyć się podobnym wynikiem jak ten sprzed kilku lat (pamiętne 3-4 dla Śląska). Tymczasem klasa kilku zawodników Legii i ich umiejętność wykorzystywania błędów, spowodowała, że spotkanie zakończyło się dotkliwą porażką Wrocławian. Druga i czwarta bramka dla gospodarzy padła po akcjach prawą stroną, gdy to Warszawiacy przeprowadzali kontrę a dwóch zawodników (Wołczek przy Iwańskim i Ostrowski przy Rzeźniczaku) nie zdążyło wrócić w porę by zapobiec zagrożeniu. To, jak i kilka innych sytuacji, wskazuje, że trener Tarasiewicz trochę przesadził i niepotrzebnie puścił swoją drużynę na wymianę ciosów z lepszą i głodną wyników Legią. Czy jednak, jako kibic mam prawo krytykować trenera, że chce by jego drużyna grała ofensywnie (i wielokrotnie jej to wychodzi!)?... Nie
Nie możemy zapominać wciąż, że Śląsk jest beniaminkiem i mimo tego, że wielu zawodników posiada Ekstraklasowe doświadczenie to pewne błędy będą zdarzać się pierwszy raz. Kwestia tego, żeby ich nie powtarzać i wyciągać z nich wnioski. Tarasiewicz po piątkowym meczu musi zapamiętać, że póki jeszcze Śląsk odbiega potencjałem kadrowym od ścisłej czołówki gra przeciwko nim, na ich terenie, będzie zawsze przebiegać pod ich dyktando, jeśli zdecyduje się na otwarty mecz. Nie nawołuję oczywiście do masowej obrony, cofnięcia się większością drużyny we własne pole karne i wykopywania piłki tzw.”wyjazd”. Jeśli można coś szkoleniowcowi Śląska zarzucić to właśnie to, że trochę przecenił siłę swojej drużyny przed meczem z Legią. Gdy graliśmy z Lechem to zmuszony chorobą podstawowych graczy, Ryszard Tarasiewicz nastawił swój drugoligowy (w większości) skład na mądrą obronę i wyprowadzanie szybkich kontr. To wszystko było poparte wielką motywacją, siłą i wytrzymałością – co przyniosło oczekiwany skutek. Myślę, że gdyby zdecydował się on na podobną grę jak z Ruchem Chorzów oraz Lechem Poznań to wynik byłby bardziej korzystny a sam styl naszej drużyny również mocno by nie ucierpiał.

Oczywiście to jest takie „gdybanie” jednak w obliczu kilku wyjazdów już w rundzie jesiennej warto wyciągnąć wnioski i wziąć parę spraw pod uwagę. Ten najtrudniejszy to oczywiście mecz w Krakowie przeciwko Wiśle, choć równie ciężko będzie w Bełchatowie i Gdyni. Ponad to, myślę, że przed sezonem każdy kibic raczej nie spodziewałby się wiele więcej po meczach w Warszawie. Co oczywiście nie znaczy, że nie można było tych przegranych uniknąć. Generalnie forma wyjazdowa Śląska zadowala jego kibiców, bo oprócz wspominanych wciąż przeze mnie porażek, było kilka korzystnych rezultatów, a przy większym szczęściu z Łodzi i Bytomia można było wywieźć komplet punktów. Teraz czeka nas seria trzech meczów na Oporowskiej, już w najbliższy weekend przyjeżdża zaprzyjaźniona Wisła Kraków. Już przeciwko Białej Gwieździe okaże się czy trener Tarasiewicz wyciągnął wnioski z minionej kolejki ligowej i dokona pewnych korekt. Zarówno w doborze taktyki, jak i przy wybieraniu zawodników do jej realizacji.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.