Chłodnym okiem: Liga (nie)uratowana
Czy to z przewagą czternastu, czy też ośmiu punktów, krakowska Wisła najlepsza w kraju jest i tyle. Tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak poznańska lokomotywa mistrzów Polski nie dogoni. Niech nie łudzą się ci, którzy uważają, że poznaniacy nabiorą teraz rozpędu. Nawet gdyby tak się stało, to ostro wyhamować musieliby jeszcze podopieczni Skorży. A na to się nie zanosi. Krakowianie rozegrali przecież kolejne dobre zawody, a o ich porażce przesądził brak skuteczności. Gdyby gracze Wisły strzelali po ziemi, jak Lewandowski, i w długi róg bramki Buricia, wynik byłby dla nich korzystny. Uderzenia w krótki róg pod poprzeczkę są dla golkiperów najłatwiejsze do wybronienia.
Z kolei w Bełchatowie poległ Śląsk. Zawodnicy Tarasiewicza powinni wziąć się natychmiast w garść, by ich celem nie stała się walka o uratowanie ligowego bytu. Gra i wyniki nie napawają optymizmem, a opinie, że czekają nas mecze ze słabszymi ekipami i o punkty będzie łatwiej, można włożyć między bajki. Gdzie są ci chłopcy do bicia? W Lubinie? W Gliwicach? W Gdyni? To spójrzcie na ich ostatnie wyniki. Niżej podpisany chciałby nadal pisać o Ekstraklasie, nie o Unibet 1.Lidze.