Chłodnym okiem: Łobuzy z charakterem
Prawdziwy charakter pokazali przede wszystkim po stracie bramki. Na przekór swojej własnej niemocy i sędziemu, który niesłusznie wyrzucił z boiska Celebana, przedzierali się na połowę rywala i jedną z tych akcji zamienili na bramkę. Kilerem okazał się Serb numer trzy: Vuk Sotirović. A kielczanie wygrać mecz chcieli nie dzięki piłkarskiemu łobuzerstwu, jak życzyłby sobie ich trener, lecz za pomocą boiskowego cwaniactwa. Aktorem Edi okazał się przynajmniej na gust sędziego Małka całkiem niezłym, ale los był łaskawy dla grających twardo wrocławian.
Śląsk za trenera Tarasiewicza twardo i nieustępliwie gra zawsze. Aby osiągać wyniki trzeba do tych atutów dołożyć jednak walory czysto piłkarskie. Pamiętacie Polonię Warszawa Dariusza Wdowczyka z 2000 roku? Tamta mistrzowska drużyna grała futbol ostry, lecz wyniku z pewnością by nie uzyskała, gdyby nie jakość piłkarska. A tej wydaje się odrobinę brakować w Śląsku Wrocław anno Domini 2009, co nie przeszkadza WKS-owi plasować się w środku ligowej stawki. Kilku ekipom bowiem brakuje (brakowało) nawet tego, z czego znani są zielono-biało-czerwoni. Jeszcze do niedawna zupełnie bez zęba grały zespoły Zagłębia, Arki czy Cracovii, lecz tam podziałał efekt nowej miotły. Obecnie łobuzów z charakterem brakuje w warszawskiej Polonii.