Chłodnym okiem: To nie przez reformę i fałszywe gwizdki

Wygląda to tak: sezon trwa, a my – dziennikarze, kibice – chwalimy lub ganimy piłkarzy, szukamy powtarzalności w grze konkretnych drużyn, wytykamy wady, podniecamy się polską ligą, świetnie opakowaną dzięki telewizji i nowoczesnym stadionom. Później przychodzi konfrontacja z Europą i przychodzi nam klękać przed Karabachem Agdam czy innym Irtyszem Pawłodar. Zaczyna się tłumaczenie, że nie wypracowali formy na ten etap rozgrywek, że zlekceważyli rywala, że wypadek przy pracy, że sędzia się pomylił. A tak naprawdę – żadne to odkrycie – jesteśmy słabi. O kolejności w polskiej lidze nie decydują umiejętności i wypracowana forma, ale jakaś seria przypadków, która z systematyczną pracą na treningach czy długofalowym działaniem danego klubu nie ma nic wspólnego.


 

Spójrzmy na Piasta Gliwice. Koniec sezonu. W decydującym o medalu meczu przegrywają u siebie ze spadkowiczem z Bełchatowa. Mimo to dostają się do Ligi Europejskiej, gdzie od razu odpadają z Azerami, dołączając do niekrótkiej już listy zespołów, które kompromitują nasz futbol. Przez długi czas zanosi się na kryzys, bo zespół trenera Brosza zadomowił się w drugiej części tabeli. I nagle po dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji Piast wychodzi na boisko w Lubinie odmieniony. Wygrywa, powie ktoś, że tam to nie sztuka. Ale wicelidera z Zabrza też odprawiają z niczym. Tyle że chwilę potem jadą do Bydgoszczy i dają sobie wbić sześć goli. Ale to tylko przykład z brzegu – dla niemal każdej drużyny koniec listopada i początek grudnia to huśtawka.

Niedawno jeden z naszych użytkowników napisał, że kolejność drużyn w ligowej tabeli będzie na koniec sezonu przypadkowa. A wszystko przez podział punktów, który zniweluje różnice punktowe po sezonie zasadniczym, i notoryczne błędy sędziów, które zwłaszcza wtedy – w ostatnich siedmiu kolejkach – wpłyną na kształt tabeli. Owszem, pozycje będą przypadkowe, ale myślę, że zadbają o to sami ligowcy, niepotrzebna jest do tego żadna reforma czy fałszywe gwizdki. Wystarczy spojrzeć na ostatnie wyniki – niemal każdy zespół po zwycięstwie notuje porażkę, i na odwrót. Śląsk i Pogoń ustabilizowały formę – na słabym poziomie, więc obie drużyny podzieliły się we Wrocławiu punktami. Korona wbija gole w ostatnich akcjach dzięki – jakże by inaczej – szczęściu. A że wtedy brakuje go Widzewowi, to łodzianie notują serię porażek.

Poniżej zestawienie z ostatnich dni, które obrazuje chaos w polskiej lidze.

Lech wygrywa 6-1 z Cracovią, ale remisuje u siebie 1-1 z Zagłębiem i przegrywa 0-1 z Koroną

Piast wygrywa 2-0 z Górnikiem, ale przegrywa 0-6 z Zawiszą

Górnik przegrywa z Piastem 0-2, ale wygrywa 3-2 z Widzewem

Jagiellonia przegrywa 0-1 z Lechią, ale wygrywa 5-2 z Wisłą

Wisła wygrywa ze Śląskiem 3-0, ale przegrywa 2-5 z Jagiellonią

Podbeskidzie przegrywa 0-2 z Górnikiem, ale wygrywa 1-0 z Legią

Legia pokonuje 3-1 Pogoń, ale przegrywa 0-1 z Podbeskidziem

Lechia pokonuje 1-0 Jagiellonię, ale przegrywa 1-2 z Cracovią

Cracovia przegrywa z Ruchem 2-3, ale wygrywa 2-1 z Lechią

Ciąg dalszy nastąpi.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.