Chłodnym okiem: Trener z długim stażem
Parę dni temu odbyła się w Warszawie kursokonferencja trenerów PZPN. Jej gościem był Anglik Howard Wilkinson, który miał wyrazić zdziwienie krótkim czasem pracy trenerów w polskich klubach. Na Wyspach menedżerowie dostają średnio półtora roku na zaprezentowanie możliwości, nad Wisłą czas ten jest w przybliżeniu trzykrotnie krótszy. Nie dotyczy to jednak wszystkich. Ryszard Tarasiewicz zajmuje się wrocławskim Śląskiem już piąty sezon (z roczną przerwą na epizod w Białymstoku). W tym czasie wydźwignął klub z trzecioligowej zapaści i wywindował go na szóste miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej, dokładając wisienkę w postaci Pucharu Ekstraklasy. W nagrodę przez część fanów WKS-u jest krytykowany za słabą grę jedenastki z Oporowskiej.
A czy Śląsk zawodzi? Zespół traci raptem trzy punkty do zajmującej szóstą lokatę Lechii Gdańsk. Rok temu będąc na tej pozycji zielono-biało-czerwoni zyskali miano rewelacji rozgrywek. Biorąc pod uwagę miejsce w tabeli regres jest, lecz niewielki. Ze stylem odrobinę gorzej, ale pamiętajmy, że krawiec kraje jak mu materiału staje. A Tarasiewicz borykając się z kontuzjami kluczowych graczy i brakiem funduszy na wzmocnienia robi swoje i nie narzeka. Za to w sobotę zdradził, że byłoby mu miło dowodzić Śląskiem po przeprowadzce na nowy stadion. I chyba byłoby dobrze, gdyby ten trener takiego uczucia doświadczył.