Chłodnym okiem: W korycie
Po meczu wodzisławian z Cracovią ktoś podobno westchnął: - A już miałem nadzieję... Tymczasem drużyna z Bogumińskiej zwyciężyła i ponownie liczy na uniknięcie degradacji. Ku niezadowoleniu sympatyków piłki spoza Wodzisławia i okolic, którzy słusznie uważają, że jeśli Odra dodaje lidze kolorytu, to wyłącznie barwy szarej. Garstka kibiców z 50-tysięcznego miasteczka na kameralnym stadioniku, ambicje sięgające załatania budżetu na kolejny rok, filozofia z gatunku tanio kupić-drogo sprzedać, brak długofalowego myślenia – to charakterystyczne cechy wielu klubów, niekoniecznie ekstraklasowych. Nawet jeśli któryś z nich zawita w jej szeregi, zalicza epizod. A Odra wypłynąć z ligi jakoś nie może.
Wisła najpotężniejsza jest u swego ujścia, czyli w Gdańsku. To właśnie tam praktycznie zapewniła sobie kilka miesięcy temu tytuł mistrzowski, a nadmorski sukces powtórzyła również w niedawnym meczu ligowym. Może to nie przypadek, że Lech nie potrafił tam wygrać, bo mogły zadziałać siły, które odebrały sędziemu rozum. Szkoda tylko, że Wisła nie płynie poza kraj. Do Europy. Bo to, że jest największa w Polsce, to każdy uczniak wie. Ale polskiej futbolowej geografii należałoby nauczyć jeszcze kilka innych nacji.