Chorzów - ulubione miasto Tarasiewicza

Niemal dokładnie 30 lat temu na stadionie przy ul. Cichej w pierwszym zespole Śląska zadebiutował Ryszard Tarasiewicz. W swojej karierze trenerskiej zwycięsko wyszedł ze wszystkich 4 wypraw do Chorzowa. WKS jednak jeszcze nigdy nie wygrał w ekstraklasie wyjazdowego meczu na terenie Ruchu w sobotę. Na 17 spotkań zaliczył 8 remisów i 9 porażek. Znacznie lepiej wrocławianie radzą sobie w kwietniu, w którym to miesiącu wywalczyli zwycięstwo i remis w 4 potyczkach. W XXIII kolejce ulegli zaś „Niebieskim” w obu bojach na ich terenie.


 

Fatalny jest bilans sobotnich wyjazdów wrocławian do Chorzowa w najwyższej klasie rozgrywkowej. Żaden z nich nie zakończył się pełnym sukcesem, a tylko dwukrotnie udało się przyjezdnym strzelić więcej niż gola. Tak było jesienią 1968 r. oraz latem 2001 r. W obu przypadkach Śląsk wywalczył dzięki temu remis (2:2), a mimo to na koniec rozgrywek pożegnał się z elitą. Punkt wrocławianie uzyskali w 2 poprzednich wyprawach na stadion Ruchu w sobotę, ale w ten dzień doznali też najwyższej porażki w dziejach potyczek z tym rywalem (0:5 w 1992 r.).
Najbliższe spotkanie obu klubów będzie 10. w ekstraklasie w kwietniu. Z dotychczasowych pojedynków 4 rozegrano w Chorzowie. W 1965 r. „Wojskowi” odnieśli przy Cichej swoje historyczne zwycięstwo na wyjeździe (2:1). 15 lat później, a dokładnie 12. kwietnia, na tym obiekcie we wrocławskiej drużynie w przegranej potyczce (1:3) zadebiutował wychowanek klubu i mistrz Polski juniorów z poprzedniego sezonu - Tarasiewicz.
W 1986 r. obecny szkoleniowiec naszego klubu zdobył 2 gole, a jednak „Niebiescy” znów byli górą (3:2), między innymi dzięki trafieniu… Waldemara Fornalika – dziś trenera Ruchu. Po następnych 12 miesiącach w konfrontacji tych ekip obyło się bez bramek.
Nienajlepiej idzie wrocławianom w 23. meczu sezonu przeciw chorzowianom. Do tej pory zanotowali remis u siebie (1:1) w 1997 r. oraz porażki na wyjeździe w latach 1983 (0:2) i 2001 (1:3). Śląsk w tej kolejce wygrał do tej pory w ekstraklasie tylko 2 mecze na obcym terenie, w obu przypadkach z outsiderami: w 1969 r. w Rybniku z ROW-em (3:2) i w 1992 r. w Dębicy z Igloopolem (3:0).
Za to 3. kwietnia WKS dobrze radzi sobie w roli gości. Tego dnia odniósł już 2 zwycięstwa, co ciekawe oba w Szczecinie z Pogonią i to w sezonach, kiedy sięgał po mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski. W 1977 r. dzięki dubletowi Janusza Sybisa udało się wyprzedzić wiceliderujących „Portowców” w tabeli, zaś 5 lat później gol Tarasiewicza zapewnił wygraną nad mistrzem jesieni oraz umocnienie się na czele klasyfikacji.
Ponadto Śląsk wywalczył punkt w Krakowie z Wisłą (1:1) w 1974 r. oraz przegrał w Zabrzu z Górnikiem (0:3) w 1966 r. i przed rokiem w Bełchatowie (1:2). Jedyny dotychczasowy mecz z chorzowskim Ruchem 3. dnia miesiąca rozegrali „Wojskowi” w listopadzie 1984 r. bezbramkowo remisując.
Tarasiewicz podczas swojej krótkiej jeszcze przygody z pracą trenera najlepiej radzi sobie właśnie w Chorzowie. W 2006 r. WKS pod jego wodzą wygrał w II lidze (2:0) po strzałach Franka Egharevby i Adriana Budki, pół roku później w tej samej klasie rozgrywkowej na boisku „Niebieskich” triumfowała Jagiellonia Białystok (1:0) dzięki bramce Remigiusza Sobocińskiego. W poprzednim sezonie znów na ławce szkoleniowej Śląska „Taraś” zwyciężył przy Cichej w lidze (2:1) za sprawą goli Tomasza Szewczuka i Janusza Gancarczyka oraz w Pucharze Ekstraklasy (1:0) na Stadionie Śląskim, gdzie celnym strzałem popisał się Sebastian Dudek.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.