Co dalej ze Śląskiem?

Wbrew pierwotnym planom w ciągu najbliższych dni nie dowiemy się jakie, a przede wszystkim pod czyją wodzą, perspektywy rysują się na najbliższe lata przed drużyną Śląska. Miasto które najprawdopodobniej przejmie dzisiaj 80% akcji spółki za kwotę wysokości 5 milionów złotych miało według pierwotnych planów ogłosić w grudniu konkurs na nowego właściciela klubu, jednakże do tego nie dojdzie. Michał Janicki, szef departamentu spraw społecznych, po konsultacjach z prezydentem Dutkiewiczem znalazł
nowy pomysł na rozwój Śląska.
Ze względu na dość duże zainteresowanie wspieraniem wrocławskiej jedenastki
być może w klub wejdzie więcej niż jeden inwestor. Władze miasta zamierzają jednak póki co sprzedać mniejszościowy pakiet
akcji, aby nie utracić kontroli nad klubem. Pierwsze wstępne decyzje mają zapaść już przed rozpoczęciem rundy rewanżowej, natomiast finalizacji rozmów można się spodziewać dopiero w późniejszym okresie, gdyż całośc inwestycji jest budowana pod kątem
gry zespołu w ekstraklasie. - Wybierzemy tę ofertę, która finansowo bedzie najlepsza dla klubu - gwarantuje Janicki, a będzie z czego
wybierać. Oprócz rozmów z Henrykiem Kasperczakiem, przedstawicielem właściciela FC Nantes, francuskiego biznesmena polskiego
pochodzenia Waldemara Kity prowadzone są także negocjacje z innymi potencjalnymi inwestorami. Według informacji ''Gazety
Wyborczej'' drużyną Śląska zainteresowany jest Zbigniew Drzymała, właściciel pierwszoligowego Groclinu, który chciałby
przenieść swoją piłkarską inwestycję do dużego miasta. Ponadto prawdopodobnie chęć włożenia kapitału w klub z Oporowskiej
wyraziło kanadyjskie konsorcjum finansowe, które ma w planach reklamować się przez drużynę piłkarską, oraz jedna firma z Polski
i zza granicy, jednakże negocjacje te są owiane tajemnicą. Póki co jednak głównym sponsorem pozostaje Wrocław. Jeżeli procedura
prawna przejmowania akcji przebiegnie bez problemu w ciągu najbliższych kliku dni zbierze się rada nazdorcza spółki akcyjnej
w celu wyznaczenia przewodniczącego i podjęcia decyzji co zrobić z zainwestowanymi 5 milionami. - Na pewno spłacimy pewną część starych klubowych długów, zapłacimy za akcje odkupione od pana Mazura. Poza tym pieniądze przeznaczymy na bieżącą działalność i transfery zawodników, którzy muszą wzmocnić zespół - mówi Janicki. Kwota dana na transfery pozostaje wciąż sprawą elastyczną, miasto chce przedyskutowac tę sprawę z prezesem Kordosem i trenerem Tarasiewiczem. - Może to będzie milion, a być może dwa. Chcemy
rozsądnie wzmocnić skład, tak aby wykorzystać szansę awansu do ekstraklasy - kończy Janicki. Jak widzimy plany są wielkie
i piękne, jak będzie zweryfikuje czas, jednakże miejmy nadzieję, że pieniądze z urzędu miejskiego wyprowadzą klub na prostą,
dadzą mu stabilność i miejsce w ekstraklasie, a następnie znajdzie się inwestor z pasją, a co najważniejsze z pieniędzmi, który
zainwestuje w dumę Wrocławia, a w przyszłości wedle planów przejmie pakiet większościowy i kontrolę nad wielkim już wtedy
Śląskiem.
źródło: własne/Gazeta Wyborcza/Polska-Gazeta Wrocławska