Co słychać u rywala?

Co słychać u rywala?

fot.:

Śląsk, który po wygranym spotkaniu z Wisłą Płock 2:1 znalazł się na podium, zmierzy się w niedzielę z ostatnim w tabeli ŁKS-em Łódź. Beznadziejnej sytuacji łodzian nie zdołał odmienić nowy szkoleniowiec, który objął klub w trakcie trwania pandemii. Wszystko wskazuje na to, że beniaminek wróci do pierwszej ligi.



 

W trzech ostatnich spotkaniach ŁKS zdobył zaledwie jeden punkt. Najpierw podopieczni trenera Stawowego ulegli Górnikowi Zabrze (0:1), później zremisowali z Rakowem (1:1), ale gwoździem do trumny biało-czerwono-białych było poprzednie spotkania z Jagiellonią Białystok. Mimo przewagi w posiadaniu piłki i większej liczbie okazji bramkowych, nieustające problemy w obronie łódzkiej ekipy, dały Jadze duże pole do popisu. Wynik spotkania otworzyło trafienie Jakowa Puljicia. Bierność obrońców ŁKS-u w tej akcji ułatwiła zadanie chorwackiemu napastnikowi. Jakby tego było mało fatalny błąd Arkadiusza Malarza kosztował ełkaesiaków utraty kolejnej bramki. Samobój doświadczonego golkipera na dobre podciął skrzydła piłkarzom trenera Stawowego, a Jagiellonia zwyciężyła ostatecznie aż 3:0.

Blok defensywny łodzian nie funkcjonuje prawidłowo, co pokazują liczby. 49 straconych bramek po 29. kolejkach to ex aeqo z Wisłą Płock najgorszy wynik w lidze. ŁKS traci średnio ok. 1,7 gola na mecz. Sytuacji w obronie nie poprawił Maciej Wolski, który ze środka pomocy wylądował niedawno na prawej stronie defensywy. Stabilności w tej strefie boiska nie zdołali zapewnić również zawodnicy przybyli do klubu w przerwie zimowej. Mowa o doświadczonym z gier w Ekstraklasie Macieju Dąbrowskim i Hiszpanie Carlosie Gracii. W ekipie z Łodzi występuje też były zawodnik WKS-u Dragoljub Srnic, który w 16 meczach zaliczył asystę.

Wrocławianie podbudowani zwycięstwem z Wisłą Płock powinni bez przeszkód pokonać gości i umocnić swoją pozycję na podium Ekstraklasy. Brak jakości w ofensywie, nieskuteczny do bólu środek pola i kuriozalne błędy w obronie doprowadziły do tego, że Łódź na stałe osiadła na dnie, a tonącego okrętu nie dał rady uratować nawet nowy kapitan.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.