Co słychać u rywala?
fot.: Mateusz Porzucek
Podopieczni trenera Artura Skowronka nie weszli w nowy sezon przebojem – podzielili się punktami z Jagiellonią, a wcześniej odpadli z PP z trzecioligowym KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Czy Wisła Kraków po dwóch sezonach na zakręcie – słabych wynikach sportowych i turbulencjach właścicielskich odbuduje swoją dawną pozycję w ekstraklasie?
Wyjazdowe spotkanie krakowskiej Wisły do Białegostoku zamykało pierwszą serię gier sezonu 2020/2021. Zarówno kibice Białej Gwiazdy, jak i fani Jagiellonii mogą czuć rozczarowanie. Obie ekipy ostatecznie podzieliły się punktami. Zawodnicy popełniali proste błędy, brakowało składnych akcji, a przede wszystkim celnych strzałów i sytuacji bramkowych. W 25. minucie meczu prowadzenie objął zespół z Podlasia. Doświadczony skrzydłowy Maciej Makuszewski huknął z ponad dwudziestu metrów, pakując piłkę idealnie pod poprzeczkę. Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Już 8 minut później trafieniem popisał się „weteran” Wiślaków Jakub Błaszczykowski, jednak było w tym dużo szczęścia, ponieważ futbolówka odbiła się od Błażeja Augustyna i po rykoszecie znalazła się w bramce Steinborsa. Gole obu zawodników, to jedyne emocjonujące momenty poniedziałkowego starcia. W dalszej części gry poza kilkoma próbami Sadloka, czy Romanczuka wiało po prostu nudą.
Do kontrowersyjnej sytuacji doszło dopiero po meczu. Na murawę stadionu dostał się kibic z dziećmi, który zrobił kilka pamiątkowych fotografii z Jakubem Błaszczykowskim. Zgodnie z obowiązującymi przepisami i szalejącą pandemią takie kontakty piłkarzy z fanami są obecnie niedozwolone. Kibic przebywał bezprawnie na murawie stadionu, za co konsekwencje poniesie prawdopodobnie on sam, jak i białostocki klub. W efekcie zajścia Jakub Błaszczykowski nie mógł z pozostałą częścią drużyny wrócić autokarem do Krakowa. Zawodnik zostanie poddany testom na obecność COVID-19. Od jego wyniku zależeć będzie występ kapitana Białej Gwiazdy w nadchodzącym spotkaniu przeciwko Śląskowi.
Wisła w przeciwieństwie do Śląska nie zdołała na starcie ligi zrehabilitować się po blamażu w Pucharze Polski. Wiślacy sensacyjnie przegrali z KSZO Ostrowcem Świętokrzyskim (1:2) i również odpadli z rozgrywek. Po świetnym występie Śląska i zwycięstwie nad Piastem 2:0 możemy to napisać: krakowianie nie będą mieli łatwo w nadchodzącej kolejce.
W ostatnich meczach pomiędzy drużynami dwukrotnie triumfował zespół ze stolicy Dolnego Śląska. Podopieczni trenera Lavicki wygrywali 1:0 w Krakowie i 2:1 na własnym boisku.
Latem z klubem z Reymonta pożegnało się kilka legend. Swoją przygodę z Białą Gwiazdą zakończyli Marcin Wasilewski i Paweł Brożek. Popularny Wasyl spędził w krakowskim klubie 3 ostatnie sezony. Paweł Brożek, czyli ikona Wisły Kraków, zakończył swoją przygodę z piłką w niebywałym stylu – w 19 spotkaniach zdobył 8 goli i zaliczył 2 asysty. Wiślaccy kibice z pewnością zatęsknią również za Vukanem Savicevicem. Serb spędził w krakowskim klubie 1,5 roku, a w minionym sezonie w 22 meczach zdobył 4 gole i 5 asyst. Dorobek strzelecki środkowego pomocnika może nie powala pod kątem liczb, ale reprezentant Czarnogóry zdobywał bramki w kluczowych spotkaniach. Jedynym problemem Serba były częste kontuzje, które wykluczyły go całkowicie z walki o utrzymanie. Ostatecznie Savicevic trafił do Samsunsporu, beniaminka drugiej ligi tureckiej, a Wisła zarobiła na tym transferze 350 tysięcy euro. Z klubem rozstali się również inni zawodnicy: Hebert, Krzysztof Drzazga, Lubomir Tupta, Patryk Moskiewicz, Kamil Wojtkowski, czy znany wrocławskim kibicom Mateusz Hołownia.
Najciekawszym transferem do Wisły wydaje się być sprowadzenie Fatos Bećiraja. Zawodnik z czarnogórskim paszportem dotychczas występował w podstawowym składzie izraelskiego Maccabi Natanja. W minionym sezonie w 23 spotkaniach napastnik zdobył 7 goli. W przeszłości reprezentował barwy takich klubów jak Dinamo Zgrzeb i Dinamo Moskwa. Regularnie gra także w reprezentacji swojego kraju.
Trener Skowronek nie skorzystał jednak z usług nowego zawodnika od początku spotkania w Białymstoku. Bećiraj na murawie pojawił się dopiero w 68. minucie meczu i nie miał w ekstraklasie debiutu na miarę nowego strzelca ŚląskaFabiana Piaseckiego, który na zdobycie gola potrzebował niecałych dwóch minut. Czy trenerowi Wiślaków w kilka dni uda się poprawić grę swoich podopiecznych i wkomponować nowych graczy w szeregi Białej Gwiazdy?