Co słychać u zgód?




Mimo, iż w miniony weekend, ze względu na mecz kadry, Ekstraklasa nie rozgrywała swoich meczów, wszystkie ze zgód wystąpiły w oficjalnych spotkaniach. Wszystko za sprawą rozgrywanej w weekend kolejki Pucharu Ekstraklasy. Lechia Gdańsk w zeszły piątek podejmowała GKS Bełchatów, natomiast już w poniedziałek ponownie w ramach PE zagrała na wyjeździe w Poznaniu. Niestety, oba spotkania Biało-zieloni przegrali odpowiednio 1:3 i 0:1. Krakowska Wisła zremisowała w meczu przyjaźni ze Śląskiem 0:0, o tym meczu napisaliśmy już chyba wszystko, więc nie będzie on tematem dzisiejszego artykułu, podamy tylko, że następny mecz ligowy Biała Gwiazda zagra w sobotę z Piastem Gliwice. W rozgrywkach pierwszej ligi Motor Lublin zremisował z rewelacją rozgrywek Flotą Świnoujście 1:1. W drugiej lidze zachodniej, Miedź Legnica rozegrała dwa spotkania, najpierw w bardzo ważnym meczu pokonała Victorię Koronowo, a następnie zremisowała na wyjeździe z Polonią Słubice. Slezsky FC Opava przegrał natomiast w derbowym pojedynku z FC Vitkovice 2:0.
Lechia Gdańsk - GKS Bełchatów 1:3 (1:2)
Zaledwie 1500 widzów przybyło na piątkowe spotkanie trzeciej kolejki PE. Mimo dość wysokiego wyniku, tego dnia na boisku nie działo się wiele, szczególnie jeśli chodzi o linię ofensywną Gdańszczan. Warto oczywiście nadmienić, że Lechia wystawiła tego dnia bardzo eksperymentalny skład, złożony głównie z zawodników nie mieszczących się w kadrze ligowej. Na mniej zmian pozwolił sobie Paweł Janas, desygnując do walki siedmiu podstawowych graczy. Zaczęło się bardzo dobrze dla gości, już w 4 minucie objeli oni prowadzenie po strzale Pawła Adamca. Jednak Biało-zieloni szybko "odgryźli" się rywalowi, już 10 minut później wyrównując po przepięknym strzale z 20 metrów Macieja Kalkowskiego. Gdy wydawało się, że Gdańszczanie będą w stanie przeciwstawić się gościom z Bełchatowa, ci drudzy opanowali środek boiska, wyłączając z gry Lechistów. Kolejna bramka dla Bełchatowian padła w 31 minucie, gdy Arkadiusz Mysona tak nieszczęśliwie wybijał piłkę, że trafił do własnej bramki. Kilka trafnych zmian trenera Zielińskiego jeszce pozwoliło pomarzyć Lechii o wyrównaniu, jednak ostatecznie to GKS strzelił bramkę w doliczonym czasiue ustanawiając wynik na 1:3. Trener Janas jednak przyznał sprawiedliwie, że różnica klas w tym spotkaniu wynikała z różnych założeń trenerskich odnośnie tego meczu i różnic w składach obu drużyn.
Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:0 (1:0)
Z zupełnie innym podejściem Lechia udała się do Poznania, obie drużyny wyszły na boisko w niemalże ligowych zestawieniach. W obecności 2500 widzów (kibice z Gdańska, nawet gdyby chcieli, nie mogliby obejrzeć tego spotkania ze względu na remont stadionu, który uderza także w fanatyków Śląska) Lech nie bez problemu zwyciężył 1:0. W 22 minucie Semir Stilić zagrał bardzo dobrą piłkę do Sławomira Peszko, który bez zastanowienia pokonał Pawła Kapsę. Lechia jednak nie poddawała się, szczególnie wzmożone ataki Biało-zielonych miały miejsce w drugiej połowie spotkania, gdy Poznaniacy zmienili aż pięciu zawodników, wynik nie uległ jednak zmianie.
Motor Lublin - Flota Świnoujście 1:1(0:0)
W sobotę do Koziego Grodu przybyła rewelacja rozgrywek ze Świnoujścia, do tego wyjątkowa drużyna, bo jedyna która w tym sezonie nie miała jeszcze remisu, jednak seria ta zakończyła się właśnie w Lublinie, gdzie padł wynik 1:1. Pierwsza połowa przebiegała pod znakiem obustronnych ataków, jednak to Motor był autorem groźniejszych akcji. Zawodnikom z Zygmuntowskich zabrakło jednak zimnej krwi i zdecydowania w akcjach ofensywnych. Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego uderzenia gości, którzy w 47 minucie objeli prowadzenie. W polu karnym powstało zamieszanie, w którym najwięcej zimnej krwi zachował Magdziński, po którego zagraniu głową, Piotr Dziuba skierował piłkę do bramki Mierzwy. Dla Dziuby było to już 9 trafienie w tym sezonie. Gol ten nie załamał jednak gospodarzy, którzy zaledwie 8 minut później wyrównali po strzale Oziemczuka. Motor miał przewagę przez większość spotkania, jednak wynik nie uległ już zmianie. Lublinianie zajmują obecnie 13 miejsce w tabeli z dorobkiem 16 punktów, w następnej kolejce Motor czeka wyjazd do Nowego Dworu Mazowieckiego na spotkanie z Dolcanem Ząbki.
Miedź Legnica - Victoria Koronowo 3:0 (1:0)
Legniczanie nie zawiedli w meczu "o wszystko" pokonując rywala z dolnych rejonów tabeli aż 3:0. Nie zawiedli w tym spotkaniu także snajperzy, których skuteczność pozostawiała dotychczas wiele do życzenia. Pierwszy do siatki rywali trafił w 45 minucie Smarduch, wykorzystująć dośrodkowanie z rzutu rożnego Michała Żółtowskiego. W drugiej połowie piłkarze Victorii przejeli inicjatywę, jednak niewykorzystane sytuacje się zemściły, i Miedzianka podwyższyła, najpierw w 61 minucie na 2:0 po pięknym strzale w długi róg Michała Ilków-Gołębia, a następnie wynik na 3:0 ustalił w 87 minucie Garuch, po zagraniu strzelca poprzedniej bramki.
Polonia Słubice - Miedź Legnica 0:0
Chociaż wyprawa na granicę przyniosła Legniczanom zaledwie jeden punkt, Miedź zagrała całkiem niezłe spotkanie, wielokrotnie trafiając w poprzeczki i słupki bramki gospodarzy, Słubiczanie mieli jednak podobne problemy ze skutecznością i mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów. Miedź zajmuje obecnie 15 miejsce w tabeli z doborbkiem 15 punktów, ostatnie niezłe wyniki pozwolił uciec od szarego końca tabeli, i miejmy nadzieję, że wkrótce uda się awansować o kolejne pozycje. W sobotę Legniczanie podejmą MKS Kluczbork.
FC Vítkovice - SFC Opava 2:0
SFC udał się do oddalonych o 37 kilometrów od Opavy Vítkovic. Na tym meczu pojawiła się także duża liczba fanów gości, którzy stworzyli wspaniałą atmosferę. Niestety w bardzo ważnym pojedynku w dole tabeli to zajmujący przedostatnie miejsce w lidze gospodarze okazali się drużyną lepszą. Bramki dla Vitkovic zdobyli w 17. minucie Hrdlovič i w 35. Diviš. Po tej porażce piłkarze z Opavy zajmują 14 miejsce w tabeli z dorobkiem 11 punktów. W następnym meczu piłkarze SFC podejmą zajmujący 3 miejsce w lidze FK Baník Sokolov.