Co słychać u zgód?

Czas na cotygodniową dawkę informacji z zaprzyjaźnionych klubów.
Wisła Kraków: W minioną sobotę Wisła Kraków zmierzyła się na wyjeździe z drużyną GKS-u Bełchatów. Krakowianie pojechali na ten mecz podbudowani zwycięstwem z Polonią Warszawa, drużyna gospodarzy chciała natomiast zmazać plamę po wyjazdowej porażce z Piastem Gliwice. Większość meczu toczyła się pod dyktando Wisły. Szansę na otworzenie wyniku miał w 23 minucie, powołany ostatnio do reprezentacji Kostaryki, Junior Diaz, jednak jego świetny strzał z dystansu sparował za linię końcową Łukasz Sapela. Kolejne okazje Krakowianie zmarnowali w końcówce pierwszej połowy, gdy najpierw zimnej krwi w sytuacji ''sam na sam'' nie zachował Radosław Sobolewski, a chwilę później strzał Piotra Ćwielonga trafił w słupek.


 

Tuż przed przerwą groźnej kontuzji kolana doznał najlepszy strzelec ligi, Paweł Brożek. Rezonans magnetyczny wykazał ciągłość więzadeł krzyżowych, zatem najprawdopodobniej przerwa w grze potrwa około miesiąca. Podobny obraz gry rysował się w drugiej połowie, Wisła przeważała, jednak sytuacje nie były na tyle groźne, by zaskoczyć dobrze dysponowanego bramkarza gospodarzy. Strzały Zieńczuka, Ćwielonga, czy Beto były albo za słabe, albo zbyt niecelne, by znaleźć drogę do bramki, zupełnie tego dnia niewidoczny był Rafał Boguski. Mecz zakończył się wynikiem 0:0, tymsamym Wisła dołączyła do grona drużyn z czołówki tabeli, które nie potrafiły tego weekendu wygrać, udało się jednak odrobić jeden punkt do będącej na drugiej pozycji Legii Warszawa. Mecz obserwowało 4500 widzów, w tym 200 fanów z Krakowa, którzy wybrali się na mecz mimo zakazu wyjazdowego. Wisła aktualnie znajduje się na trzecim miejscu w tabeli z dorobkiem 38 punktów i pięcioma punktami straty do Lecha. W następnej kolejce zmierzą się w bardzo prestiżowym pojedynku z rywalem z drugiej strony Błoń - Cracovią.

GKS Bełchatów - Wisła Kraków 0:0

Lechia Gdańsk: Lechia podbudowana bardzo pewnym zwycięstwem nad chorzowskim Ruchem wybrała się na mecz z Cracovią w bojowych nastrojach. Gospodarze natomiast chcieli pokazać się z jak najlepszej strony po pechowej porażce z Łódzkim Klubem Sportowym. Mecz rozpoczął się dobrze dla Lechii, jednak Maciej Kowalczyk nie potrafił wykorzystać dobrego dośrodkowania z rzutu rożnego. Swoją sytuacje mieli także gospodarze, jednak Ślusarski minął się na 15 metrze pola karnego z piłką. Po niezłym początku tempo spotkania ''siadło'' i w pierwszej połowie niewiele się działo. Druga połowa to już dominacja podopiecznych trenera Płatka. Pasy rzuciły się do ataku i wykorzystały błędy Gdańszczan, strzelając w ciągu 20 minut trzy bramki. W 52 minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego strzałem głową zamienił na gola Bartosz Ślusarski. Pięć minut później, równiez po rzucie rożnym, piłkę strzałem wolejem umieścił w siatce Przemysław Kulig. Trzecią bramkę zdobył w 73 minucie Pawlusiński. Honorowe trafienie Biało-zieloni zaliczyli w 82 minucie. Po rzucie wolnym wynikło zamieszanie w polu karnym, a do piłki dopadł Łukasz Surma i pewnym strzałem umieścił ją w siatce. Jedynym pozytywem meczu jest to, że wynik 3:1 przy wygranej Lechii w Gdańsku 2:0 daje jej lepszy bilans bezpośredni i może jej dać wyższe miejsce w tabeli w przypadku, gdyby w ostatecznym rozrachunku obie ekipy miały tyle samo punktów. Spotkanie obserwowało 6000 widzów w tym 300 kibiców Lechii wspieranych przez fanów Wisły. Lechia zajmuje obecnie 12 miejsce w tabeli z dorobkiem 22 punktów, a w następnej kolejce zmierzy się u siebie, z mającą taką samą ilość punktów, Polonią Bytom.

KS Cracovia - Lechia Gdańsk 3:1(0:0)
52' Ślusarski, 57' Kulig, 73' Pawlusiński - 82' Surma

Motor Lublin: Po przeprowadzeniu kontroli boiska Motoru Lublin Wydział Gier PZPN postanowił przełożyć ze względu na zły stan murawy mecz 20. kolejki I ligi ze Stalą Stalowa Wola, który miał odbyć się w niedzielę 15 marca o godzinie 12:00. Nowy termin spotkania ustalony został na 15 kwietnia, godzinę 16:00. Tym samym nie doszedł do skutku arcyciekawie zapowiadający się mecz, na który wybierało się 1200 fanów ze Stalowej Woli oraz liczna delegacja Śląska Wrocław. W następnej kolejce Motor czeka wyjazd na spotkanie z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Miedź Legnica: Inauguracja rundy wiosennej wypadła w Legnicy okazale. Zadecydowały o tym świetna atmosfera na trybunach, oraz korzystny wynik. W pierwszej połowie spotkania gra toczyła się głównie w środku boiska, mimo to Miedź stworzyła sobie kilka dogodnych sytuacji. W 13 minucie z rzutu wolnego dośrodkował Michał Żółtowski, a piłkę do bramki skierował Wojciech Smarduch. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 w dużej mierze za sprawą nowego nabytku Legniczan, bramkarza Aleksandra Dżuldinowa, który bronił bardzo pewnie. W drugiej części gry zarysowała się przewaga gospodarzy, a gracze Zawiszy mieli problemy z wyprowadzaniem kontrataków. Bramkę na 2:0 zdobył Krzysztof Kotlarski, który wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Żółtowskiego. Wynik ustalił Paweł Ochota, który skierował piłkę do bramki głową po kolejnym bardzo dobrym dośrodkowaniu Michała Żółtowskiego. Sytuacji było jeszcze więcej, jednak Marcin Garuch, Michał Ilków-Gołąb, czy Jarosław Mikutel nie wykorzystali swych okazji strzeleckich. Mecz obserwowało 2500 kibiców, w tym 450 fanów Zawiszy Bydgoszcz. Po tej wygranej Miedź trochę oddaliła się od dna tabeli i obecnie zajmuje 15 miejsce z dorobkiem 22 punktów. W następnej kolejce do Legnicy przyjeżdża lider - Kotwica Kołobrzeg, początek meczu w sobotę o godzinie 14:00.

Miedź Legnica - Zawisza Bydgoszcz 3:0 (1:0)
Wojciech Smarduch 13', Krzysztof Kotlarski 56', Paweł Ochota 84'

Slezský FC Opava: Niestety piłkarze SFC Opava przegrali wysoko wyjazdowe spotkanie z Vysočiną Jihlava. Mecz od początku układał się pod dyktando gospodarzy. Już w 7 minucie mogli prowadzić, jednak piłka po strzale Faldyna wylądowała w rękach Nováka. Pierwszą groźną sytuację Ślązacy mieli dopiero w 31 minucie, gdy Partyš huknął na bramkę, jednak bramkarz gospodarzy wypiąstkował piłkę. Groźnie pod bramką Opavy było ponownie w 35 minucie, gdy Vyskočil uderzył z 25 metrów, jednak minimalnie chybił celu. Gospodarze wyszli na prowadzenie strzelając bramkę do szatni. W 44 minucie Vyskočil dośrodkował w pole karne,a Michal Kadlec skierował głową piłkę do siatki. W drugiej Połowie Jihlava poszła za ciosem. Druga bramka padła w podobny sposób, piłkę dośrodkowywał tymrazem Štohanzl, a głową uderzył Pavel Simra. Wynik ustalił w 64 minucie Petr Tlusty, który dopadł do piłki po niefortunnej interwencji Nováka. Mecz obserwowało 1500 widzów. Po tej porażce Slezský FC Opava spadł na 8 miejsce w tabeli z dorobkiem 25 punktów i 13 punktami straty do Bohemians Praga. W następnej kolejce do Opavy zawita drużyna z Ústí nad Łabą.

Vysočina Jihlava - SFC Opava 3:0 (1:0)
Kadlec 44', Simra 52', Tlusty 64'

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.