Co słychać u zgód?
Motor Lublin: Do Lublina w zeszłą sobotę przybyła drużyna GKS-u Jastrzębie. Po remisie w opóźnionej inauguracji sezonu w Bielsku-Białej, Motorowcy mieli ochotę na zwycięstwo przed własną publicznością. Przed meczem doszło do niecodziennej sytuacji, gdyż kierownik drużny z Jastrzębia zapomniał zabrać spodenek dla piłkarzy, jednak Lublinianie nie robili gościom problemów i użyczyli tej części garderoby przyjezdnym. Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla Motoru, który wyszedł na prowadzenie już w 4 minucie spotkania, gdy po błędzie jednego z zawodników GKS-u do piłki na 16 metrze dopadł Kamil Oziemczuk i bardzo ładnym strzałem pokonał bramkarza. Motor starał się pójść za ciosem, jednak kolejne ataki nie przynosiły bramki. Najbliżej podwyższenia stanu meczu był w 24 minucie, jednak po strzale głową Kamila Króla piłka trafiła w poprzeczkę. Niewykorzystane okazje się niestety zemściły. W 33 minucie wyrównał Feruga, wykorzystując błąd stoperów Motoru dopadł do prostopadłego podania i nie dał szans Mierzwie. Po zmianie stron inicjatywę przejeli gospodarze. W 54 minucie padł w polu karnym wprowadzony po przerwie Bartłomiej Niedziela, jednak sędzia pozostał niewzruszony i ukarał zawodnika gospodarzy żółtą kartką. W 70 minucie miała miejsce najlepsza okazja Motoru na podwyższenie wyniku, jednak uderzenie głową Oziemczuka trafiło w spojenie. Pomimo wielu okazji wynik nie uległ już zmianie. Po tym remisie Motor znalazł się w strefie spadkowej. Na meczu było obecnych około 2000 fanów gospodarzy i 30 gości. Następne spotkanie Lublinianie rozegrają w Turku z miejscowym Turem.
Motor Lublin - GKS Jastrzębie 1:1 (1:1)
Oziemczuk 4' - Feruga 33'
Miedź Legnica: W sobotę Miedź zmierzyła się w przysłowiowym meczu o 6 punktów z GKS-em Tychy. Pierwsza połowa pełna była niedokładnych zagrań i zachowawczej gry. Swoich sił próbowali: Adam Kłak i Paweł Ochotwa, jednak ich strzały były zbyt słabe. Mecz nabrał tempa w drugiej połowie. Legniczanie zaczęli od mocnego uderzenia, już dwie minuty po wznowieniu precyzyjnym strzałem bramkarza gości pokonał były piłkarz Śląska, Michał Ilków-Gołąb. Goście nie zamierzali jednak poddawać się i ruszyli do odrabiania strat. W 68 minucie Mateusz Żyła minął w polu karnym Kotlarskiego i precyzyjnym strzałem nie dał szans Aleksandrowi Dżuldinowi. Po tej bramce gra się wyrównała i obie strony miały swoje szanse na zmianę wyniku. Gospodarze najbliżej szczęścia byli, gdy precyzyjnie uderzał Patryk Musiałowski, jednak po interwencji Suchańskiego piłka trafiła w poprzeczkę. Miedź zajmuje obecnie 14 pozycję w tabeli. Legniczanie mogą być zadowoleni z frekwencji, która po raz kolejny w tym sezonie przekroczyła 2000. Na meczu obecnych było około 200 kibiców Śląska. Goście z Tychów stawili się w liczbie 330 osób, w tym 40 Cracovii i 110 Górnika Wałbrzych. W sobotę Miedź podejmie wielką niewiadomą rozgrywek - Ślęzę Wrocław, w której wystąpią między innymi Zbigniew Wójcik, Daniel Tarasiewicz, Krzysztof Szewczyk i Robert Rosiński.
Miedź Legnica – GKS Tychy 1-1 (0:0)
Michał Ilków Gołąb 47 – Mateusz Żyła 68
Slezský FC Opava: Zawodnicy SFC wybrali się w minionej kolejce na wyjazd do Třinca. W pierwszej połowie przeważała drużyna gospodarzy. Najgoźniejsze okazje Opava przeprowadziła w 15 minucie, gdy Kolinek dośrodkował do Zapletala, ten jednak nie trafił w bramkę. Ten sam zawodnik ponownie uderzał 4 minuty później, jednak jego strzał z 20 metrów okazał się również niecelny. W drugiej połowie obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. W 48 minucie piłkę wrzucał Jelinek, a futbolówkę uderzył efektowną przewrotką Zdeněk Partyš, jednak ta minęła lewy słupek bramki gospodarzy. Najgroźniejszą akcję gospodarze mieli w 77 minucie, gdy w sytuacji sam na sam znalazł się wypuszczony w uliczkę Pavel Malíř, jednak Novák zatrzymał szarżującego gracza Třinca. Mecz zakończył się podziałem punktów, który może satysfakcjonować zawodników SFC. Mecz obserwowało 800 fanów, w tym 130 osobowa delegacja z Opavy. Drużyna SFC zajmuje obecnie 6 miejsce w tabeli z dorobkiem 29 punktów, w następnej kolejce Opavianie podejmą 1. HFK Olomouc.
Fotbal Třinec - SFC Opava 0:0