Co słychać u zgód?



Poniżej prezentujemy garść informacji z ostatniej kolejki ligowej dotyczących zaprzyjaźnionych klubów:
Lechia Gdańsk: W miniony weekend Lechia zremisowała na wyjeździe z Polonią Bytom 1:1. Rezultat jest o tyle cenniejszy, że wcześniej jeszcze żadna drużyna nie wyjechała z Bytomia chociażby z punktem! W pierwszej połowie zdecydowanie uzyskali gospodarze, a ukoronowaniem był gol Bażika z 20 minuty. W drugiej połowie Lechia nie mając nic do stracenia zaczęła grać śmielej. W 76 minucie po wyrzucie Krzysztofa Bąka z autu do piłki dopadł Piotr Wiśniewski i wykorzystując błąd obrony, strzałem po ziemi, pokonał bramkarza gospodarzy. Wynik nie uległ już zmianie i Lechia mogła się cieszyć z punktu zdobytego na ciężkim terenie. Na meczu obecnych było około 6 tysięcy widzów, w tym 220 kibiców Lechii (50 Wisła, 15 Śląsk). Obecnie gdańszczanie zajmują 6 miejsce w tabeli z dorobkiem 14 punktów, a w następnej kolejce zmierzą się na wyjeździe z kolejną rewelacją tych rozgrywek - Ruchem Chorzów.
Polonia Bytom - Lechia Gdańsk 1:1 (1:0)
Motor Lublin: Piłkarze Motoru w miniony weekend zmierzyli się w pojedynku derbowym z Górnikiem Łęczna i niestety po raz kolejny musieli przełknąć gorycz porażki. Początek meczu nie zapowiadał katastrofy. Jako pierwsi do siatki trafili lublinianie, jednak trafienie Kamila Oziemczuka nie zostało uznane, gdyż sędzia dopatrzył się spalonego. Potem, mimo ataków Motoru, do siatki trafiali już tylko gospodarze. Najpierw w 26 minucie Nakoulma, a potem, w drugiej połowie, kolejno Niżnik i Bartoszewicz. Na meczu obecnych było 4500 widzów, w tym 1500 fanów Motoru. Obecnie lublinianie zajmują 17 miejsce w tabeli z dorobkiem 7 punktów, a nastepny mecz zagrają u siebie z GKP Gorzów.
Górnik Łęczna - Motor Lublin 3:0 (1:0)
Miedź Legnica: Nadspodziewanie dobrze zaprezentowali się we Wrocławiu piłkarze Miedzi pewnie zwyciężając na stadionie przy ulicy Wróblewskiego Ślęzę. Dzień należał do Piotra Burskiego, który aż trzykrotnie pokonał bramkarza gospodarzy, ponadto dwa razy udział w jego bramkach miał Paweł Ochota. Dzięki akcjom tej dwójki, odpowiednio w 6 i 42 minucie, już do przerwy na tablicy widniał wynik 0:2. Ślęzie udało się zdobyć kontaktowego gola w 49 minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez dobrze znanego przy Oporowskiej Radosława Flejterskiego, który uderzył z rzutu wolnego z 25 metrów, a Aleksander Dżuldinow tak długo szukał odpowiedniego ustawienia w bramce do lecącej w okno piłki, że nawet nie wyciągnął do niej rąk - Sasza powinien pójść do okulisty - komentował trener Miedzianki, Janusz Kudyba. Wynik meczu ustalił Piotr Burski który w sytuacji sam na sam pewnie pokonał bramkarza Ślęzy. Na meczu było obecnych 700 widzów, w tym 150 z legnicy wspieranych przez około 200 fanów Śląska. Miedź zajmuje obecnie 15 miejsce w tabeli z dorobkiem 11 punktów, a w następnej kolejce zmierzy się z Turem Turek.
Ślęza Wrocław - Miedź Legnica 1:3 (0:2)
Slezsky FC Opava: Grad bramek padł w miniony weekend na stadionie w Opavie, niestety meczu nie mogli obejrzeć kibice, ze wzglęu na karę nałożoną przez ČMFS za zamieszki podczas meczu pucharowego z Banikiem Ostrava. Wynik meczu otworzył w 22 Vladmir Čáp, w pierwszej połowie nie padło już jednak więcej goli. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero w drugiej części spotkania. Najpierw gościom udało się wyrównać, gdy w 51 minucie do siatki trafił Loos. Potem kolejno w 54, 61 i 69 minucie trafiali gospodarze. Kolejno do bramki trafiali Pospěch, Nepožitek oraz Cigánek. Wynik meczu na 4:2 ustalił w 84 minucie Hora. Mecz odbywał się jak już wspominaliśmy bez udziału publiczności. Kara ma objąć dwa mecze rozgrywane na własnym stadionie oraz zobowiązuje klub do zapłacenia 300 tysięcy Koron kary. Zarząd SFC złożył odwołanie. W następnej kolejce Ślązacy zagrają w Hradcu Kralove z viceliderem rozgrywek 2 ligi.
SFC Opava - FK Baník Most 4:2 (1:0)