Co z kontuzjowanymi?
Kibice, którzy oglądali mecz z Lechem Poznań byli zmartwieni brakiem Vuka Sotirovica w składzie Śląska. Na jednym z treningów podczas przerwy ligowej na mecze reprezentacyjne snajper wrocławian nabawił się urazu mięśnia przywodziciela i mecz z mistrzem Polski musiał oglądać z trybun. Kibice Śląska pamiętają poprzedni sezon, kiedy to Vuk bardzo często leczył kontuzje i częściej spędzał czas u lekarzy niż na boisku. Wydawało się, że w tym sezonie wszystkie problemy ma już za sobą – i rzeczywiście napastnik wrocławian w pierwszych meczach sezonu demonstrował wysoką formę. Na szczęście uraz odniesiony w przerwie między meczami nie wydaje się bardzo groźny.
"Jest szansa, że Vuk Sotirović zagra już w najbliższym meczu z Widzewem Łódź - krótko wyjaśnia Michał Mazur, rzecznik prasowy Śląska. - W tym tygodniu powinien wznowić treningi i jeżeli dojdzie do pełnej dyspozycji, trener Ryszard Tarasiewicz będzie mógł go wziąć do Łodzi"- dodaje Mazur.
Inaczej ma się sytuacja z Sebastianem Dudkiem i Antonim Łukasiewiczem. Na powrót tego pierwszego będzie trzeba poczekać najdłużej, jeszcze przynajmniej miesiąc. Trzeba przypomnieć, że Sebastian nabawił się poważnego urazu (złamanie kości strzałkowej) przez brutalny atak zawodnika Jagiellonii – Mladena Kascelana, który w chamski sposób atakował z tyłu na nogi wrocławskiego pomocnika.
"W poniedziałek wybiegłem pierwszy raz na boisko lekko potruchtać. Noga jest strasznie sztywna, ale to normalne po takim okresie usztywnienia. Normalne jest także, że czuję lekki ból ścięgien czy kolana. Ważne, że nie boli mnie złamane miejsce" - opowiada Dudek.
Antoni Łukasiewicz wróci na boisko w meczu z Koroną (wersja optymistyczna), ale bardziej prawdopodbny jest dopiero powrót na mecz z Wisłą Kraków. Michał Mazur wyjaśnia: "Łukasiewicz może jeszcze w tym tygodniu dołączy do zespołu i zacznie normalne treningi, ale o tym zadecydują lekarze". Jego problemy zaczęły się na jednym z treningów, kiedy po kopnięciu na jego nodze zrobił się olbrzymi krwiak, który nie chciał się wchłonąć. Gracz Śląska nie chciał skorzystać ze słynnej metody Jarosława Szandrochy, który chciał leczyć uraz pijawkami, ale wybrał się do szpitala, w którym spędził kilka dni, w międzyczasie w nogę wdał się stan zapalny.
Redakcja Śląsknetu wszystkim zawodnikom życzy jak najszybszego powrotu do zdrowia i do składu drużyny.
źródło: Gazeta Wrocławska/własne