Ćwielong na szpicy, Madej walczy
Nie Przemysław Łudziński, a Piotr Ćwielong ma w sobotnim meczu z Wisłą spełniać rolę napastnika. Były gracz Wisły zna mankamenty swoich niedawnych kolegów z zespołu (w szczególności obrońców Marcelo i Głowackiego) i jest tajną bronią trenera Tarasiewicza na spotkanie z mistrzem Polski. Jeśli Ćwielong zajmie miejsce na szpicy, Łudziński – jedyny nominalny napastnik w kadrze na ten mecz – zasiądzie na ławce rezerwowych. Vuk Sotirović i Tomasz Szewczuk zostają we Wrocławiu – obaj pauzują za kartki. Miejsce w autokarze powinno się znaleźć dla Łukasza Madeja. Prawy pomocnik WKS-u był mocno poobijany po meczu z chorzowskim Ruchem, z powodu bólu w kolanie miał nawet problem z chodzeniem. W tygodniu „Madejowy” trenował indywidualnie, ale w trakcie dzisiejszych, popołudniowych zajęć ma już ćwiczyć z drużyną. Jeśli do soboty nie stanie się nic złego, w Krakowie Madej wybiegnie w wyjściowej jedenastce Śląska.
źródło: Fakt / własne