Dajcie kibicom jakiś powód do radości!
fot.: Paweł Kot
Po meczach z Wisłą Płock i Legią nastroje wśród kibiców Śląska są delikatnie mówiąc słabe. Lawina krytycznych komentarzy pod znakiem zawodników i trenera WKS-u zalała media społecznościowe. Sfrustrowanym fanom trudno się dziwić. Oba te mecze spokojnie można zaliczyć do czołówki najgorszych występów pod wodzą Vitezslava Lavicki. Tygodniowy maraton meczów przed przerwą na reprezentację dla wrocławian kończy się w sobotę starciem z Jagiellonią i jest ostatnią szansą na udowodnienie krytykom, że się mylą.
Czeski szkoleniowiec przed nadchodzącym meczem znacząco podkreśla potrzebę impulsu w zespole. Jako impuls należy tu rozumieć roszady w składzie, choć chętnie również zobaczylibyśmy zmianę mentalności wrocławskiej drużyny w szczególności na meczach wyjazdowych. Bez wątpliwości, kiedy spojrzymy na bilans meczów wyjazdowych i porównamy to z bilansem meczów u siebie ciężko wytłumaczyć tak widoczną różnicę w boiskowych poczynaniach. Sztab Śląska musi rozwiązać ten problem, o ile chce zrobić krok do przodu i powalczyć o podium w tym sezonie.
Jagiellonia przyjeżdża do Wrocławia ze sporym osłabieniem w postaci braku podstawowego bramkarza Pavelsa Steinborsa. Po latach spędzonych w Arce podczas ostatniego okna transferowego po Łotysza sięgnęła drużyna z Białegostoku, która miewała spore problemy z obsadzeniem tej pozycji. Steinbors wyrobił sobie odpowiednią markę w Ekstraklasie i na pewno zapracował sobie na transfer do lepszego klubu. Nie oznacza to jednak, że Jaga przyjedzie kompletnie bezbronna. Jako mocne punkty trzeba wskazać Jesusa Imaza i Macieja Makuszewskiego. Hiszpan pod koniec sezonu mocno obniżył loty, lecz w obecnych rozgrywkach zdaje się wracać do formy, czego dowodem są 3 bramki i asysta w 6 meczach. Makuszewski po nieudanych meczach w Lechu trafił do Jagiellonii i próbuje nawiązać do czasów świetności, kiedy był regularnie powoływany do reprezentacji. Podobnie jak w przypadku Imaza poprzedni sezon nie był tak udany, lecz obecnie stanowi jeden z najmocniejszych punktów zespołu i na pewno będzie trzeba zwrócić na niego uwagę. Jak dołożymy do tego solidny środek pola, gdzie prym wiedzie Taras Romanchuk, mamy przed sobą drużynę solidną i dobrze ułożoną za sprawą nowego trenera Bogdana Zająca. Nie znaczy jednak, że nie da się ich ograć.
Patrząc na historię starć pomiędzy Śląskiem a Jagiellonią, drużynę z Białegostoku pokonywaliśmy już, kiedy walczyliśmy o utrzymanie, podczas gdy Jaga do końca liczyła się w walce o mistrzostwo. Jak choćby w sezonie 18/19, kiedy Śląsk na wyjeździe wygrał 4:0 po fenomenalnym występie Marcina Robaka, który zaliczył hattricka. Warto zaznaczyć, że Jagiellonia nie wygrała we Wrocławiu od 4 lat i wypadałoby przedłużyć tę passę. W całej historii ligowych pojedynków pomiędzy obiema drużynami z Jagą mierzyliśmy się 40 razy. Bilans jest mocno wyrównany, gdyż 15 razy wygrywał WKS, 11 razy był remis, natomiast 14 razy wygrywała drużyna z Podlasia.
Po tak dramatycznych występach wrocławscy kibice zasługują na rekompensatę. I choć mecz będzie rozgrywany przy pustych trybunach, to wszyscy przed telewizorami oczekują tylko i wyłącznie zwycięstwa zielono-biało-czerwonych. I na to czekamy!