Debiutanckie trafienie wychowanka. Zdradzamy kulisy młodzieżowej kariery Krzysztofa Kurowskiego

Debiutanckie trafienie wychowanka. Zdradzamy kulisy młodzieżowej kariery Krzysztofa Kurowskiego

fot.:

W meczu w Łęcznej premierową bramkę dla Śląska Wrocław zdobył Krzysztof Kurowski. Tym samym dołączył do dość wąskiego grona wychowanków i piłkarzy pochodzących z Wrocławia, którzy strzelali gole dla wrocławskiego klubu w XXI wieku, a mało kto wie, że niewiele brakowało do tego, aby jego kariera wcale się nie rozpoczęła.



 

Dwa i pół lata temu przedstawiliśmy historyczne zestawienie na ten temat. Od tego momentu do listy dopisał się też Jakub Jezierski. W piątek dołączył Krzysztof Kurowski. Kibicom warto przedstawić sylwetkę młodszego „Kury”. Niewiele brakowało, a nie byłoby takiego piłkarza na polskich boiskach. Mówi się, że aby zrobić karierę, potrzebny jest talent i jego rozwój, ciężka praca i szczęście. W przypadku Krzysztofa Kurowskiego na różnych etapach zadziałały wszystkie czynniki.

Pierwszy epizod we Wrocławiu zakończył się niepowodzeniem

Przygodę z piłką zaczynał w lokalnej szkółce Olimpii Żerniki Wrocławskie. Jako 9-latek wygrał z kolegami rozgrywki Deichmanna. Po tym sukcesie trafił do Śląska. Grał w bardzo utalentowanym roczniku 2006. Jego partnerami byli m.in. Karol Borys oraz Marcel Reguła. Ekipa brała udział w wielu prestiżowych turniejach w Europie, niejednokrotnie pokonując czołowe akademie. Krzysztof należał do wiodących zawodników, aż w pewnym momencie coś się zacięło. Trener dawał mu coraz mniej szans. Po dobrej jesieni w 2018 roku, wiosną grywał niewiele. Młodszy z braci Kurowskich różnie na to reagował. Oceniano, że ma słabą psychikę i z początkiem rundy jesiennej 2019 roku opuścił Śląsk.


Krzysztof Wołczek uratował jego karierę

Nie trafił do żadnego klubu, po prostu dał sobie spokój z piłką nożną. Wyglądało to na koniec marzeń o wielkiej karierze. Krzysztof Kurowski przez rok jedynie  trenował rekreacyjnie w Olimpii Żerniki Wrocławskie (dwa treningi tygodniowo), z którego trafił do WKS-u. Pomocną rękę wyciągnął do niego Krzysztof Wołczek, który po rocznej przerwie zaproponował grę w Olympicu Junior Wrocław. Bez cienia przesady można powiedzieć, że to on uratował karierę lewego obrońcy. Starszy Kurowski dość szybko nadrobił zaległości. Strzelał sporo goli (także w pojedynkach ze Śląskiem). W wieku 14 lat zagrał w zespole juniorów młodszych (kategoria U-17 przyp. red.).

Śląsk nauczył się na własnych błędach

Szybko przyszła oferta z WKS-u i wiosną 2021 roku już w pierwszym meczu strzelił gola Rozwojowi Katowice w meczu Centralnej Ligi Juniorów U-15. Krzysztof Kurowski grał często z rocznikami starszymi. Trafił też do młodzieżowych reprezentacji Polski. Najpierw do grupy Future, a potem stał się pełnoprawnym kadrowiczem. W 2023 roku brał udział w Mistrzostwach Europy U-17. Jesienią tego roku zadebiutował w Ekstraklasie. Zmieniając Mateusza Żukowskiego, został trzecim najmłodszym debiutantem na najwyższym poziomie rozgrywkowym w historii Wojskowych. Miał wtedy 16 lat, 11 miesięcy i 14 dni. Niestety miesiąc później doznał poważnej kontuzji, która na blisko osiem miesięcy wyłączyła go z gry. W sezonie 2023/24 zagrał w Ekstraklasie 2 razy, a Trójkolorowi wywalczyli wicemistrzostwo Polski.

Przełomowy moment w karierze

W kolejnej kampanii w pierwszym zespole grywał sporadycznie. Był mocnym punktem rezerw, z którymi wywalczył awans do II ligi. W bieżących rozgrywkach jesienią w lidze grał mało. Za to regularnie występował w rozgrywkach Pucharu Polski. Był bardzo chwalony za występ przeciwko tegorocznemu finaliście Rakowowi Częstochowa. Wciąż pracował, aby dostać prawdziwą szansę. Taką była zmiana ustawienia od rundy wiosennej. Gra trójką obrońców i z wahadłowymi wyraźnie pasuje Krzysztofowi Kurowskiemu i po wygraniu rywalizacji z Michałem Rosiakiem zadomowił się w podstawowym składzie Śląska. Od 22. kolejki regularnie występuje w wyjściowym składzie. W meczu z Górnikiem Łęczna strzelił swoją pierwszą bramkę w zielono-biało-czerwonych barwach.

Trwają rozmowy w sprawie podpisania nowej umowy

Historia Krzysztofa Kurowskiego jest dobrym przykładem dla młodych. Chwilowe niepowodzenia, nawet jeśli wyglądają na poważne, zawsze są do pokonania. Dobrze jest też mieć na swojej drodze kompetentnych ludzi, którzy pomogą w rozwoju.

W ostatnim czasie o Krzysztofie Kurowskim pisało się dużo w kontekście wygasającego kontraktu. Rozmowy trwają i wbrew niektórym opiniom sprawa nie jest przesądzona. Miejmy nadzieje, że gol z Łęcznej będzie znaczącym impulsem w kierunku porozumienia i pozostania we Wrocławiu.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.