Derby dla Śląska
Śląsk po raz pierwszy od bardzo dawna zagrał tylko trzema obrońcami. I tylko początkowe 20 minut należało do lidera trzeciej ligi. Wtedy to Polar stworzył okazje do zdobycia gola. Jednak kapitanowi zakrzowian - Łukaszowi Augustyniakowi zabrakło szczęścia.
Do przerwy jednak to Śląsk powinien zapewnić sobie zwycięstwo. Strzał z bliska Krzysztofa Ulatowskiego z linii bramkowej wybił Edwin Kuszyk, Marcin Wielgus nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Tomaszem Hryńczukiem, nie przyniosły gola także uderzenia głową Jakuba Małeckiego (przeniósł piłkę nad poprzeczką) ani Rafała Lisa (trafił prosto w bramkarza).
W drugiej połowie na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Polar miał kłopoty z przejściem przez środek boiska. Falowe ataki Śląska przyniosły wreszcie efekt. Małecki, który wykonał w tym meczu chyba rekordową liczbę stałych fragmentów gry, kolejny raz bił rzut wolny. Dośrodkowanie próbował przeciąć Hirsz, ale uczynił to tak nieszczęśliwie, że skierował futbolówkę do bramki.
Kilka minut później było już 2:0 dla Śląska. Po kolejnym wolnym Małeckiego piłkę z bliska wbił Ostrowski. Dopiero wówczas Polar ruszył do przodu, ale narażał się na groźne kontry. Najbliższy podwyższenia rezultatu był Krzysztof Ulatowski, ale bramkę zdobył ręką, za co został ukarany żółtą kartką.
Polar - Śląsk 0:2 (0:0)
Hirsz (63-s.), Ostrowski (68.). Widzów 4.000. Sędziował Marcin Wróbel (Warszawa). Żółte kartki: Gajowy, Kuszyk - Szewczyk, Ulatowski, Janukiewicz.
Śląsk: Janukiewicz - Wołczek, Ignasiak, Lis - Szewczyk, Szczot, Ulatowski, Małecki, Ostrowski - Kowalczyk, Wielgus (83. Sztylka).
źródło: własne