Do 3 razy sztuka? (ZAPOWIEDŹ)

Do 3 razy sztuka? (ZAPOWIEDŹ)

fot.:

Remis z Rakowem i porażka z Arką wystarczyły, by morale wśród kibiców drastycznie spadły. Szczególnie może boleć strata punktów w Gdyni, gdyż Śląsk roztrwonił przewagę i nie potrafił wykorzystać nadarzających się okazji w pierwszej połowie. Wrocławianie są drużyną, która po powrocie do gry w terminarzu miała tylko drużyny dolnych rejonów tabeli i udało się uciułać tylko 1 punkt. Mecz z Wisłą Płock będzie szybką okazją na odkupienie win i ugruntowanie pozycji w czubie, gdyż przewaga zaczyna topnieć.



 

Nie jest żadną tajemnicą, że wszystko, co dobre w drużynie bierze się najczęściej ze środka pola. W przypadku drużyny trenera Lavicki wszystko, co dobre bierze się z Krzysztofa Mączyńskiego, który jako niekwestionowany lider zespołu swoją dobrą grą ciągnie w górę resztę drużyny. Gorzej, gdy go zabraknie. Gra Śląska w Gdyni siadła dokładnie w momencie, kiedy kapitan opuścił boisko. Skoro nawet taka drużyna jak Arka potrafi to wykorzystać, to strach pomyśleć jakim wynikiem zakończyłby się ten mecz tylko z mocniejszym przeciwnikiem.

Jak podaje Michał Guz na łamach Przeglądu Sportowego, sztab w najbliższych dniach weźmie pod lupę Guillermo Cotugno, który martwi swoją wytrzymałością. Głownie z powodu skurczów i słabej wydolności sztab musiał w razie czego zachować jedną zmianę. Zastępujący go w Gdyni Dankowski nie zagrał o wiele gorzej, lecz taka słaba dyspozycja jest zastanawiająca.

Sytuacja nie jest krytyczna, ale trzeba zaznaczyć, że Śląsk nie zagwarantował sobie jeszcze miejsca w górnej ósemce. Jak wyliczył Paweł Mogielnicki właściciel portalu 90minut.pl potrzeba 45 punktów, aby zapewnić sobie udział w grupie mistrzowskiej. Zapewnić realizację planu minimum można było już z Rakowem we Wrocławiu, jednak zamiast pewnie zmierzać mozolnie tułamy się do upragnionej zdobyczy punktowej.

Drużyna Radosława Sobolewskiego znajduje się w podobnej sytuacji jak Śląsk przed laty. Obiecująca jesień zaprowadziła ich na szczyt tabeli i przez moment byli nawet liderem, lecz po tym nastąpiła szybka weryfikacja i było widać, że ten wynik jest ponad stan. Głównym problemem Nafciarzy jest obsada pozycji bramkarza, który miał mieć swój koniec po zakontraktowaniu Krzysztofa Kamińskiego. Póki co jednak nie doczekał się on debiutu w nowym klubie i wciąż z poziomu ławki rezerwowych ogląda, jak błędy Thomasa Dahne pozbawiają jego zespół cennych punktów. Wcześniej próbowani byli również Bartłomiej Żynel oraz Jakub Wrąbel, ale i oni nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań. Szczególnie Wrąbel zmarnował swoją okazję, nie tylko żeby zaistnieć w brawach Wisły Płock, ale też by udowodnić swoją wartość byłemu klubowi. Jego jedyny występ miał miejsce w meczu ze Śląskiem we Wrocławiu, w którym puścił 3 bramki i co najmniej jedna z nich w 100% obciąża jego konto.

Lekceważyć nie można za to lidera zespołu z Płocka - Dominika Furmana. Były zawodnik Toulousy czy Hellasu ma w swoim dorobku 7 bramek oraz 6 asyst w tym sezonie i już od roku wybija się zdecydowanie ponad swoich kolegów. W zimowym okienku pojawiały się nawet pogłoski, jakoby miał wrócić do Legii, lecz na plotkach się skończyło. Furmanowi z końcem czerwca wygasa umowa z obecnym pracodawcą i na pewno każda drużyna w lidze będzie chciała mieć tak wartościowego gracza w swoich szeregach.

W całej ligowej historii Śląsk z Wisłą Płock mierzył się 12 razy. Bilans jest dość wyrównany, gdyż wrocławianie wygrali 5 z tych spotkań, 3 zakończyły się remisem, natomiast 4 wygrali płocczanie. Ostatni mecz w Płocku nie należał do najbardziej udanych, gdyż po porażce 0:2 wrocławianie wracali do domu bez punktów.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.