Do Bełchatowa po punkty

Już w sobotnie popołudnie przy ul. Sportowej w Bełchatowie Śląsk rozegra swoje kolejne spotkanie w ekstraklasie. Po niezwykle udanych derbach Dolnego Śląska wrocławianie będą mieli okazję udowodnić rosnącą formę w meczu wyjazdowym z GKS-em.


 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia – Śląsk wygrał w ostatniej kolejce z Zagłębiem, a kibice chcą zobaczyć kolejną wygraną WKS-u. O zwycięstwo w Bełchatowie nie będzie tak łatwo. O ile Śląsk w poprzedniej kolejce pokonał zespół sąsiadujący w tabeli, tak teraz wrocławianom przyjdzie zmierzyć się z trzecią aktualnie siłą ekstraklasy.

Niewielu przed sezonem wierzyło w trenera Macieja Bartoszka i jego drużynę, bardziej wydawałoby się osłabioną niż wzmocnioną w letnim okienku transferowym. Ta jednak sprawiła ogromną niespodziankę i już na samym początku sezonu pokazała pazur i udowodniła niedowiarkom, że GKS będzie liczył się w walce o najwyższe cele, jak w sezonie 2006/07. A właśnie... Trzy lata temu ekipę z Bełchatowa do wicemistrzostwa Polski poprowadził obecny trener Śląska – Orest Lenczyk. Niewielu zawodników z kadry z tamtego sezonu pozostało w GKS-ie, lecz są tacy, którzy Lenczyka pamiętają i doskonale znają, jak choćby Dawid Nowak czy Tomasz Wróbel. Drugi z nich gra w miarę regularnie i ma się dobrze, a pierwszy dopiero „wskakuje” z powrotem do składu po kontuzji kolana i letnich zawiłościach transferowych.

Na papierze w obecnym momencie faworytem do zwycięstwa w sobotnim meczu są gospodarze, którzy w poprzedniej kolejce pokonali Widzew Łódź 1:0. Dodatkowym atutem GKS-u będzie właśnie stadion bełchatowian. Ci na swoim obiekcie w tym sezonie jeszcze nie przegrali, pięciokrotnie zwyciężając i raz remisując.

W sobotę w zespole Bełchatowa na pewno nie zagra Kamil Późniak, który pauzuje za kartki. Prawdopodobnie nie wystąpi także Łukasz Sapela, gdyż nabawił się urazu w ostatnim meczu z Widzewem. W jego miejsce między słupkami zobaczymy zapewne Łukasza Budziłka, 19-latka, dla którego będzie to dopiero drugi występ w ekstraklasie. To może być dobry sygnał dla wrocławian. Jeśli na boisku pojawi się młody golkiper, na pewno warto będzie częściej strzelać z dystansu na bramkę rywali.

Podopieczni trenera Oresta Lenczyka są coraz groźniejsi przy stałych fragmentach gry i to kolejny plus w perspektywie obecności na boisku tak niedoświadczonego bramkarza. Oprócz Przemysława Kaźmierczaka i Sebastiana Mili, dobrym strzałem z rzutu wolnego dysponuje także Vuk Sotirović. Być może to właśnie ci zawodnicy odegrają w sobotę kluczową rolę w zespole Śląska. Mocno uderzyć potrafi także Amir Spahić, ale Bośniak na boisku na pewno się nie pojawi, ponieważ w ostatnim spotkaniu z Zagłębiem Lubin ukarany został żółtą kartką, a było to jego czwarte indywidualne upomnienie w tym sezonie.

Oczywista jest absencja kontuzjowanego Christiana Diaza. Za Argentyńczyka powinien wskoczyć do składu Łukasz Gikiewicz, chyba, że trener Lenczyk zdecyduje się na bardziej defensywne ustawienie. Gikiewicz w letnim okienku transferowym prowadził rozmowy z GKS-em w sprawie kontraktu, podobnie jak Waldemar Sobota. Dziś Śląsk może cieszyć się, że obydwaj trafili do Wrocławia, bo zapewne w perspektywie sobotniego meczu z Bełchatowem, trudniej walczyłoby się o punkty, gdyby dwaj wymienieni znaleźli zatrudnienie w GKS-ie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.