Do wybuchu zabrakło soli
fot.: Mateusz Porzucek
Mówi się, iż bramki są solą futbolu i szkoda, że w piątek Śląsk nie dosolił. Szkoda, bo pękający w szwach sektor gości był jak rozgrzany kocioł, któremu do pełni smaku brakowało tylko szczypty soli, w postaci choć jednej bramki Śląska. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Bardzo się cieszę, iż udało się rozegrać derby z kibicami obu drużyn. Piłka nożna jest przede wszystkim dla kibiców, dlatego zachęcam organizatorów do odwagi w decyzjach. Brawa dla fanów obu drużyn. Wiadomo że było kilka przyśpiewek nieco mniej miłych, ale tak już po prostu jest.
-powiedział na konferencji prasowej po piątkowym starciu trener Zagłębia Piotr Stokowiec. Faktem jest, że atmosfera na stadionie była gęsta, była derbowo-wulgarna, ale na pewno mogła ponieść zastrzykiem dobrej adrenaliny. Czuć było w powietrzu, że obie dolnośląskie drużyny, rozczarowane poprzednim sezonem, pragną nowego otwarcia w dobrym stylu.
Kibice Śląska po serii zakazów mieli okazję pojawić się na stadionie w Lubinie po raz pierwszy od 2017 roku. Stawili się w komplecie 1000 osób i stworzyli świetną atmosferę. Jest więc dość mocny niedosyt, bo otoczka i aura tego meczu była naprawdę elektryzująca i gol dla Śląska byłby w tych warunkach wyrzutem endorfin, jakiego wrocławski kibic piłkarski nie doświadczył od dawna. Dlatego te 0:0, choć z wydarzeń boiskowych raczej zasłużone, z uwagi na atmosferę trzeba określić jako niewypał. Potencjał kibicowski nie został w pełni wykorzystany, ale został zaprezentowany, co w perspektywie rozpoczynającego się sezonu nastraja pozytywnie.
Po prostu - idąc na mecz fajnie jest czuć, iż jest się w centrum sportowego wydarzenia. We Wrocławiu, szczególnie w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, to wcale nie było czymś oczywistym. Stadion w Lubinie objętościowo był idealnie skrojony pod to piątkowe widowisko, ale liczę mocno, że już w niedzielnym, domowym spotkaniu, atmosferę piłkarskiego święta uda się odtworzyć również na naszym 44-tysięczniku. Nie jest to łatwe zadanie, ale trener Djurdjevic przychodząc do Śląska, mówił, że chce obudzić giganta. A nie ma we Wrocławiu większego śpiącego giganta niż stadion Śląska.