Dwugłos trenerski

Zapraszamy do zapoznania się z zapisem konferencji prasowej po meczu Śląsk - Cracovia.
Orest Lenczyk: Wczoraj powiedziałem, że będzie to trudny mecz. Potwierdziło się. Zespół zagrał – jak to ujął kiedyś Heniu Kasperczak – pozytywnie, walczył do końca o zwycięstwo. Wielu graczy Cracovii to piłkarze na takim poziomie, że mecz był do końca trudny. Nie jestem przekonany, co do interpretacji kilku decyzji arbitra. Z gry wyłączany był Mila, który dwoił się i troił. Wiele rzeczy w pierwszym meczu jest niewiadomych. Zawodnicy wywalczyli punkt. Przed meczem uznabym, że to za mało. Mecz się skończył i interesuje mnie to, abyśmy w Białymstoku grali lepiej, nie tak chaotycznie. Wiele akcji miało jednak szansę powodzenia. Wyróżniłbym Waldka Sobotę, który do końca starał się, popełniał błędy, ale też wiele razy zagroził poważnie bramce Cracovii.
Powiedział Pan, że z kilkoma decyzjami arbitra nie zgodziłby się. Chodzi o domniemane karne na Ćwielongu i Gikiewiczu.
Jestem w trudnej sytuacji. Państwo widzieli to lepiej. Znam już komentarz z telewizji, który mówi, że powinny być karne. Nie wiem, kto to mówił i czy jest przyjacielem Lenczyka.
Brakowało Sotirovicia?
Gdyby Celeban trafił w ostatniej minucie do bramki zadałby Pan to samo pytanie? Pewnie nie. Grali Ci, którzy bardzo chcieli. Jesienią za mojej kadencji bramki strzelali przede wszystkim Celeban i Kaźmierczak. To nie są środkowi napastnicy.
Jesienią dużo goli dawały Wam dośrodkowania z rzutów wolnych i rożnych. Teraz zmieniliście sposób ich rozgrywania na krótki.
I tak, i nie. Nie można cały czas bić je w taki sam sposób. Legia w ten sposób rozgrywając stworzyła groźne sytuacje. Nam się nie udało. Nie wiem, czy Kaczmarek wspaniale bronił, czy my strzelaliśmy w niego.
Trening strzelecki będzie przed Białymstokiem?
Nie. Jutro będzie rozruch i odnowa. W niedzielę ewentualnie indywidualny trening napastników. W końcówce nie trafił obrońca, a on nie będzie brał udziału w tym treningu.
Był Pan trenerem Cracovii. Zaskoczyła Pana dzisiaj?
Nie ma znaczenia, że byłem trenerem Cracovii. Grało dwóch, trzech zawodników, których prowadziłem. Umiejętności tych zawodników były takie, że pozwalali sobie na spokojną grę, nie bali się. Musieliśmy się namęczyć w obronie, żeby zapobiec utracie bramki.
Widział Pan kiedyś Kaczmarka w takiej formie?
Znam go od dziesięciu lat, gdy byłem w Wiśle. On był juniorem. Zrobił postępy. Ale nie dziwię się, że skoro jest we Wrocławiu Kelemen, to postawiono na niego.
Jak oceni Pan Gikiewicza?
On w dalszym ciągu się ogrywa. Rozegrał w Ekstraklasie mało meczów. Grając, będzie zbierał doświadczenie. Nie chcę powiedzieć, że był osamotniony. Sebastian Mila został mocno poobijany, chodzi o staw skokowy. Nie miał więc Gikiewicz takiego wsparcia. Nawotczyński i inni obrońcy kryli go też bardzo skutecznie.
Przed Wami trudne mecze...
Nie będę płakał, jeśli zremisujemy w Białymstoku, ale pojedziemy tam po zwycięstwo. Nie będziemy na straconej pozycji również w Warszawie, choć przed meczem w stolicy niektóre drużyny przegrywają już w autokarze. Uważam, że dzisiaj pod względem fizycznym nie byliśmy drużyną gorszą. Gdyby dzisiaj zawodnicy pod tym względem odpuścili, wynik mógłby być dla nas niekorzystny.
Jurij Szatałow: Podział punktów na pewno nikogo nie zadowolił, tym bardziej nas. Jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy wygrywać, ale dzisiaj było o to trudno, gdyż za mało stworzyliśmy sytuacji. Dużo pracy przed nami w tym aspekcie. Ciężko było grać ze Śląskiem, który ostatnio nie przegrywa. Nam też nie udało się uzyskać pozytywnego wyniku.
Powiedział Pan, że aby utrzymać się musicie wygrywać u siebie i remisować na wyjeździe. Zremisowaliście, ale z przodu nie mieliście atutów. Jedyny groźny strzał wykonał Radomski na własną bramkę...
Do końca się nie zgodzę. Był też groźny strzał Saidiego i Suvorova z wolnego. Poważniej nie zagroziliśmy jednak bramce Śląska.
Masaryk ma być waszym atutem w ofensywie?
Doszedł do nas w ostatniej chwili. Musi poznać język, taktykę, chłopaków. Nie jest tak, że przyszedł za pięć dwunasta i od razu będzie grał w pierwszym składzie.
Co Pan powie o grze Struny?
Trzeba go ocenić pozytywnie. To jego pierwszy mecz w lidze, rażących błędów nie popełniał.
Ma pan z głowy problem obsady pozycji bramkarza?
Gąsiński mocno naciera i jest klasowym bramkarzem. Nie mogę powiedzieć, że Kaczmarek na pewno będzie numerem jeden.
Co się stało Trivunoviciovi?
Naciągnął poważnie kostkę.
Śląsk stworzył wiele sytuacji...
Zespół budujemy szybko, brakuje zgrania w każdej linii. To nasz największy problem. Mecz z Legią pokazał jednak, że możemy strzelać bramki, a mecz ze Śląskiem, że możemy ich nie tracić. Trzeba z pokorą przyjąć ten punkt.