Dwugłos trenerski

Prezentujemy dwugłos trenerów po dzisiejszym meczu z Górnikiem Zabrze.Henryk Kasperczak: Uważam, że remis jest wynikeim zasłużonym. Górnik przyjechał tutaj jako zespół zdyscyplinowany i zorganizowany. Jak zawsze na wyjazdach brakowało nam sily ofensywnej. W pierwszej połowie zaskoczyliśmy zespół Śląska, w drugiej było już trochę słabiej. Za bardzo się cofneliśmy, przez co więcej klarownych sytuacji stworzył sobie Śląsk. Nasz zespół walczył z charakterem do końca, szkoda że w końcówce, przez nieuwagę, straciliśmy bramkę, ale można się cieszyć z postawy drużyny. Myślę, że ten zespół będzie do końca walczył o to by się w ekstraklasie utrzymać. Tak jak mówiłem, jestem w miarę zadowolony z dzisiejszego wyniku.
Ryszard Tarasiewicz: Nie będę mowił na temat wyniku dzisiejszego meczu, bo za dużą sympatią dażę klub Górnika i trenera Kasperczaka. Taki Śląsk, podkreślę, że nie mam obsesji wygrywania za wszelką cenę, chiałbym oglądać zawszę, dla mnie liczy się styl, ważne, że jest także zdobycz punktowa. Nie po raz pierwszy pokazaliśmy, że jest to bardzo ciekawa drużyna, wybiegana i starająca się grać w piłkę. Chciałbym podziękować kibicom, bo wynik nie był korzystny, a od dłuższego czasu jest komplet publiczności. Nasi kibcie są wyrozumiali, i prezentują bardzo dobry doping. Będę zaszczycony, jeśli nowy stadion zapełni się w ¾. Przy takim dopingu, perspektywach budowy zespołu i takiej grze czeka nas lepsze jutro.
Pytania do Henryka Kasperczaka:
Czy Górnik w obecnej sytuacji może być zadowolony z remisu we Wrocławiu, gdyż nie poprawia to waszej sytuacji w tabeli i czy ewentalny spadek z Górnikiem nie będzie największą klęską w pańskiej karierze?
Górnik jest w trudnej sytuacji, co trwa już dosyć długo. Chcę mimo to pochwalić zawodników, że potrafią odpowiednio zareagować, szczególnie w rundzie wiosennej. To już nasz 6 mecz, z czego przegraliśmy tylko raz. Podkreślę jeszcze raz, że był to remis zasłużony dla obu drużyn, Śląsk miał o jedną czy dwie okazje więcej, ale zespół Górnika cały czas starał się walczyć o zwycięstwo. Jeżeli remisowaliśmy, to albo popełnialiśmy indywidualne błędy, albo nie wytrzymywaliśmy do końca, tak było na przykład w spotkaniu z Lechem. Patrząc na sytuację ogólą, to remisy nie poprawiają naszej sytuacji. Czasami żałujemy takich meczów, gdy moglibyśmy mieć o te dwa punkty więcej. Górnik nie chce spaść, drużyna walczy o utrzymanie z zaangażowaniem i bardzo mnie to cieszy. Nie idźmy za daleko, nie wyprzedzajmy faktów, bo po kilku meczach sytuacja może być zupełnie inna. W pewnym momencie miałem razem ze Smudą zastąpić Beenhakkera, a cały czas była piłka w grze. Był mecz z San Marino, trzeba było wesprzeć zawodników i selekcjonera, a nie za wszelką cenę szukać następcy, dlatego trzeba uważać z wszelkimi przewidywaniami, mówmy więcej o bieżących wydarzeniach, a nie spekulujmy.
Czy nie uważa pan, że częste remisy są spowodowane defensywnym ustawieniem drużyny?
Mamy pewne założenia taktyczne, chcieliśmy przeszkadzać Śląskowi w rozgyrwaniu piłki, konstruowaniu ataków, co się udawało, dlatego też trochę miniej widoczny był dzisiaj chociażby Mila. Czasami wygrywa się mecz grając 10 obrońcami, a czasami przegrywa grając 10 napastnikami, my zrealizowaliśmy przedmeczowe założenia.
Pytania do Ryszarda Tarasiewicza:
Czy do końca sezonu możemy się spodziewać kolejnych roszad w składzie, czy dzisiejsze zmiany był w pewnym stopniu wymuszone?
Dwie zmiany były wymuszone, Krzysiek Wołczek ma uraz, a Tomek Szewczuk męczy się z przeziębieniem, natomiast Patryk Klofik zagrał, bo lepiej prezentował się w tygodniu od Janusza Gancarczyka. Sebastian Dudek dostał mocną trzydniową dawkę antybiotyków, dlatego było wskazane, żeby usiadł na ławce.
Czy uważa pan, że zawodnik o takich warunkach fizycznych jak Wojciech Kaczmarek powinien wychodzić do takich piłek jak centra, po której padła bramka?
Kiedyś musi zacząć wychodzić. A tak na poważnie, wyszedł w odpowiednim momencie, to był błąd techniczny, bo większość ciała pozostała z tyłu przez co źle wypiąstkował piłkę, ale decyzja była bardzo dobra. Było rozpisane krycie indywidualne przy stałych fragmentach gry, w takiej sytuacji trzeba wyczekać do końca, bo nie kryjemy w strefie, czego nie lubię.