Dwugłos trenerski

Prezentujemy dwugłos trenerów po meczu Śląsk Wrocław - Wisła Kraków.


 

Maciej Skorża (Wisła):Był to ciężki teren i trudny przeciwnik, ale potrafiliśmy wykorzystać kluczowe momenty tego meczu. Przede wszystkim dojrzałość Pawła Brożka, który najpierw odbiera piłkę Celebanowi i prokuruje faul, po czym zawodnik gospodarzy opuszcza boiska. Potem błąd Antka Łukasiewicza i zdobywamy pierwszą, bardzo ważną bramkę. Mecz nam się ułożył, potrafiliśmy w niezłym stylu prowadzić grę. Czasem, jak się gra przeciwko dobrze ułożonej i zdeterminowanej drużynie, która traci zawodnika, to wcale łatwo być nie musi. Dzisiaj potrafiliśmy grać mądrze, utrzymywać się przy piłce, rozciągać obronę przeciwnika i stwarzać sytuacje. Mimo wielu akcji byliśmy jednak nieskuteczni, z drugiej strony nie chcę narzekać. Trzy bramki zdobyte na wyjeździe to jest bardzo dobry rezultat. Cieszę się, że potrafiliśmy te sprzyjające okoliczności wykorzystać.

Pytania do Macieja Skorży:

Czy nie poszło dzisiaj Wiśle łatwiej niż Pan się spodziewał?

W pewny sensie tak. Nigdy nie ukrywałem, że drużyna Śląska imponuje mi swoją organizacją gry. Zawsze we Wrocławiu jest to drużyna umotywowana i walcząca. Rysiek Tarasiewicz zapowiadał dzisiaj zresztą wojnę. Początek meczu taki był. Chcieliśmy od początku zepchnąć gospodarzy do obrony i na pewno czerwona kartka mocno nam pomogła. Podobnie jak błąd Antka. Te sytuacje rzutowały na cały obraz meczu i to spowodowało, że grało nam się łatwiej niż się spodziewaliśmy.

Puści Pan Pawełka do Śląska? Trener Tarasiewicz bardzo chce tego zawodnika.

Jak działacze sprowadzą mi Buffona, to tak.

Jak wygląda sytuacja Łukasza Garguły?

Łukasz nie trenuje z pełnym obciążeniem, z drużyną wykonuje tylko niektóre elementy. Robi jednak systematyczne postępy. Za miesiąc być może będzie jakiś jego epizod w lidze.

Nie pomylił się Pan chyba stawiając na Tomasa Jirsaka?

Przebieg gry i wynik sprawiają, że jestem zadowolony z gry drużyny. Chciałem wcześniej wprowadzić Wojtka Łobodzińskiego, ale podobała mi się nasza gra i nie chciałem już nic zmieniać.

Głowacki i Brożek wyjeżdżają na kadrę. Ich brak będzie miał wpływ na przygotowania do kolejnego meczu?

Gdyby tylko ta dwójka wyjechała, to byłbym zadowolony, ale nie będzie też Kirma, Diaza, Małeckiego, Ćwielonga i kilku młodszych zawodników. Mieliśmy zaplanowany sparing z Karpatami Lwów, ale musieliśmy ich przeprosić, bo nie będziemy w stanie go rozegrać. Dzisiaj więc cieszymy, ale za dwa tygodnie będzie nas czekało trudne zadanie w Poznaniu. Będziemy mieli tylko jeden trening, żeby drużynę zebrać do kupy i ustawić na trudnego przeciwnika.

Do kadry został powołany Mariusz Pawelec, a nie ma Piotra Brożka. Może mógłby Pan selekcjonerowi powiedzieć, że jest dwóch Brożków, nie jeden.

Nie chciałbym odpowiadać na tego rodzaju pytania, bo nie jestem dobrym adresatem. Selekcjoner ma swoją koncepcję i dobiera sobie „elementy”, które mu do tej koncepcji pasują.

Piotr Brożek gra na poziomie reprezentacyjnym?

Absolutnie tak.

To był najlepszy mecz wyjazdowy Wiły w tym sezonie?

Momentami może tak, ale wydaje mi się, że ten mecz w Lubinie był rozegrany bardziej widowiskowo.

Dziennik \"Fakt\" napisał, że jest Pan przymierzany do Lecha Poznań, przynajmniej w założeniu jego właścicieli.


Ja się tak uśmiecham, bo to jest przewrotność losu, że ta gazeta, choć nic do niej nie mam, właśnie tak się nazywa, bo z faktami niewiele ma wspólnego.


Ryszard Tarasiewicz (Śląsk):Przegraliśmy z zespołem, który w dniu dzisiejszym był lepszy od Śląska pod każdym względem. Nie wiadomo jednak jak potoczyłby się ten mecz, gdybyśmy grali w komplecie i nie popełnili tak rażących błędów indywidualnych. Być może moglibyśmy się pokusić o lepszy rezultat i grę. Wiadomo, że z zespołem, który ma taki komfort psychiczny jak Wisła, która jest liderem i ma sporą ilość punktów, na pewno nie wolno sobie pozwolić na takie błędy. Gdybyśmy zagrali tak z Legią bądź Ruchem, to byłoby równie ciężko. Myślę, że trzeba szukać punktów z zespołami, które na dzień dzisiejszy są na takim samym poziomie jak Śląsk Wrocław. A Wisła Kraków takim zespołem nie jest. Ilość wygranych przez Wisłę pojedynków jeden na jednego była dużo większa. A zawsze mówiłem, że jest to solą piłki, gdy można stworzyć w ten sposób przewagę. Wisła to zespół lepszy od Śląska. Sporadycznie pojawiają się sukcesy, które można osiągnąć poprzez dobrą organizację gry i brak błędów. Wtedy nawet lepszy przeciwnik im czas dłużej płynie zaczyna wątpić w korzystny rezultat. Niestety, to dzisiaj się nie stało. Po stracie pierwszej i drugiej bramki było ciężko coś zrobić.

Pytania do Ryszarda Tarasiewicza:

Mówi Pan, że Śląsk jest drużyną walczącą. Dziś stosunek fauli wynosił 8 do 23 dla Wisły. Czy myśli Pan, że Śląsk był dzisiaj drużyną walczącą?

Statystyki nie odzwierciedlają tego. Można zrobić i 40 fauli, lekko pchnąć przeciwnika i zostanie to zakwalifikowane jako rzut wolny. Dziś Wisła szybko operowała piłką i kontakt między piłkarzami był mniejszy niż w meczach z innymi zespołami. Nie można odmówić moim piłkarzom woli walki. Przy 0:2 staraliśmy się atakować, mieliśmy jednak kłopoty z wymienieniem czterech czy pięciu podań.

Czy uważa Pan, że zachowanie Celebana było niefrasobliwe?

Myślę, że piłka, która została zagrana z lewej strony przez naszego zawodnika do Celebana, była zagrana w nieodpowiednim momencie. Był dobry pressing. Można było to wybić, tak się nie stało. Trzeba się teraz zastanowić, czy nie lepiej puścić zawodnika sam na sam z bramkarzem, ale grać w komplecie. Taki samozachowawczy odruch skończył się jednak czerwoną kartką.

Mówi Pan, że musicie szukać punktów z drużynami, które są na poziomie Śląska. Czy Bełchatów jest taką drużyną?

Mówiłem o takich zespołach jak Lech, Legia czy Wisła. Jest to zawsze święto dla zespołu, który gra u siebie. Jeśli chodzi o atuty w ofensywie, na dzisiaj nie mieścimy się w najlepszej piątce ekstraklasowych zespołów.

Czy z Bełchatowem jesteście w stanie nawiązać walkę?

Walkę jesteśmy w stanie nawiązać z każdym. Chodzi o to, że posiadanie trzech czy czterech graczy, którzy potrafią wygrać pojedynek jeden na jeden robi w futbolu różnicę.

Czy atmosfera w zespole po serii remisów i dzisiejszej porażce jest zachwiana?

Nie sądzę. Oni są świadomi potencjału. Wiedzą, że mało było zespołów w lidze, które w zeszłym sezonie remisowały lub wygrywały z czołowymi drużynami w Polsce. My mamy wygrywać z tymi zespołami, z którymi powinniśmy. To robiliśmy w zeszłym sezonie i to będziemy robić też w tym sezonie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.