Dwugłos trenerski

Prezentujemy wypowiedzi trenerów po meczu Śląsk - Arka


 

Dariusz Pasieka: Gratuluję zwycięstwa. Szybko wyszliśmy na prowadzenie, dosyć konsekwentnie graliśmy, jednak zamiast skontrować Śląsk i wyjść na 2:0, to straciliśmy bramkę, po której kompletnie się pogubiliśmy. Nie udało nam się odzyskać naszego rytmu gry. Na szczęście ktoś nad nami czuwa i udało nam się w lidze zostać. To było naszym celem i mimo że przegraliśmy ten mecz w końcówce, byliśmy równorzędną drużyną dla Śląska Wrocław. Sprawiedliwym wynikiem byłby remis, ale życie jest takie przewrotne, że w dole tabeli wszyscy przegrali, co nas urządzało. Była to dla nas zwycięska porażka. Utrzymanie w lidze to nie jest tylko to, że wygraliśmy poprzednie dwa mecze. Zaczęliśmy od czterech porażek, na pewno nie było to łatwe, ale patrząc na metamorfozę tej drużyny, osiągnęliśmy nasz cel. Może po mnie tego nie widać, ale cieszymy się z tego. Ostatnie tygodnie kosztowały mnie sporo zdrowia, opłacało się je zainwestować w ten zespół. Myślę, ze cała praca, którą wykonaliśmy, została przez los i nas wszystkich nagrodzona. Chciałbym z tego miejsca za całą tę pracę mojej drużynie serdecznie podziękować. Oficjalnie mogę powiedzieć, że jestem z nich dumny. Cieszę się, że mogłem z nimi pracować. Wiele pracy włożyli w ten sezon i każdy z nich zdawał sobie sprawę, jak ważne jest to dla klubu i dla miasta Gdynia, że będzie tu w przyszłym roku ekstraklasa. Dziękuję wszystkim za zdrowie zostawione w meczach, na treningach. Łatwo nie było, ale koniec był dla nas dobry.

Ryszard Tarasiewicz: Sezon się zakończył, chciałem podziękować moim zawodnikom za hart ducha, za ciężkie momenty, które potrafili przezwyciężyć. Nie można pominąć także kibiców którzy przez cały sezon za nami jeździli na wyjazdy i do dzisiejszego dnia pozytywnie nas dopingowali. Nie zawsze się zgadzałem z kibicami, ale powtarzam jeszcze raz, że zawsze w ciężkich momentach byli z nami. Dzisiaj, z całym szacunkiem dla nich, nie mogę przemilczeć tego co było. Nie zgadzam się z reakcją trybun, ponieważ moim chłopcom nigdy nie brakowało ambicji , nigdy nie kalkulowali na boisku. I jeżeli chcemy równać poprzez stadiony do najlepszych w Europie, to bierzmy też przykład z innych stadionów i tego, jak tam się zachowują kibice.


Pytania do trenerów

Do Dariusza Pasieki:
Powiedział pan, że zainwestował pan swoje zdrowie, czy liczy pan, że w przyszłym sezonie władze klubu zainwestują w piłkarzy, aby pan swego zdrowia inwestował mniej?
Mam nadzieję, że tak. Ciężko mi coś na dzień dzisiejszy powiedzieć , póki co zrealizowaliśmy swój cel i wszyscy się z tego cieszymy. Pewnie przyjdzie czas na jakieś ruchy, postaramy się klub wzmocnić, przyjdzie czas na ten temat. Jeżeli miałoby być tak, że osiągniemy nasz cel każdego roku to z chęcią swoje zdrowie zainwestuję ponownie. Najpierw podsumujemy sobie ten mecz, potem cały sezon, a następnym naszym krokiem będzie stworzenie takiej drużyny, abyśmy w przyszłym roku w ekstraklasie utrzymali się wcześniej.

Oficjalnie pan nie tracił wiary w ten zespół, a jak pan to czuł w głębi duszy?
Oficjalnie zawsze wierzyłem w to, że się utrzymamy, a w środku podwójnie w to wierzyłem.

Radość na ławce zapanowała jeszcze zanim kibice w sektorze gości zareagowali, kto jako pierwszy miał informację, że Piast stracił bramkę?

Nie wiem, ktoś za plecami zaczął się cieszyć, może to kierownik był, czy może ktoś z chłopaków, trudno mi powiedzieć. Jakieś informacje do nas dochodziły, chociaż zastrzegałem, żeby spiker nie podawał wyników innych meczów. Ja komórki nie miałem przy sobie, została w autobusie, nie chciałem żadnych informacji, ale widocznie chłopaki na ławce się zaopatrzyli. Ja osobiście wolę kontrolować mecz, chociaż ta informacje do mnie dotarła, to i tak przez cały czas czułem wewnętrzny spokój i wierzyłem, ze damy radę.

Autokar dotrze do Gdyni jutro rany czy może dopiero pojutrze?
Zaraz jedziemy na kolację, a potem wracamy do Gdyni, chociaż wiem, że jutro będę miał kaca i to na pewno nie moralnego.

Do Ryszarda Tarasiewicza:
Trener Pasieka był zadowolony z tego, że Arka utrzymała się w lidze i z uzyskanego wyniku, a jak czuje się trener Tarasiewicz po tym w sumie słabym sezonie?
To nie jest pytanie na konferencję prasową.

Jak pan się czuł po tym jak niektóre gazety zasugerowały, że będzie pan zwolniony?
Nie dziennikarze mnie zatrudniali i nie dziennikarze będą mnie zwalniać. Dopóki ja jestem trenerem nikt nie usłyszy z moich ust, że oddaję się do dyspozycji zarządu i żadnych rozmów na temat mojej przyszłości w Śląsku Wrocław nie było, to co niektóre gazety wypisują to kompletne bzdury.

Pojawiły się informacje na temat zatrudnienia dyrektora sportowego, czy uważa pan, że taka osoba byłaby panu przydatna?

Nigdy nie powiedziałem, że nie chcę dyrektora sportowego, tylko pytanie jest jedno: jakie będą jego kompetencje? Jeżeli dyrektor sportowy ma bez mojej wiedzy zatrudniać zawodników to na to się nie zgodzę. Natomiast jeżeli będzie współpraca, w której ja będę miał decydujące zdanie, bo to nie dyrektor sportowy, a trener traci pracę, to na pewno mnie odciąży. W zeszłym roku byłem dziesięć dni na wakacjach z żoną i od 9 rano do 22 wieczorem odbierałem telefony w sprawie zawodników. Nie jestem przeciwny i nigdy nie byłem przeciwny zatrudnieniu takiej osoby w klubie. Dobrze by było aby na takim stanowisku pracował były piłkarz, oczywiście nie mówię, że ktoś kto nie grał się nie zna na piłce, ale zawsze łatwiej w takim wypadku znaleźć wspólny język i przekazać jakieś informacje. Jeżeli będzie dyrektor to dobrze, jeżeli nie to sobie dam radę sam.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.