Dzień ze Śląskiem za nami
Dzień ze Śląskiem minął pod znakiem różnych atrakcji. Na wrocławskim rynku bawiły się dzieci, sympatycy muzyki, ale przede wszystkim kibice WKS-u. Cała impreza oficjalnie rozpoczęła się równo w południe. Na dwóch specjalnie przygotowanych boiskach nieopodal sceny rozgrywane były turnieje piłkarskie. Na jednym z nich wystepowały dzieci z Top Talent Wrocław, a na drugim rywalizowali ze sobą kibice z fanklubów Śląska. Na straganach obok sceny można było z kolei spróbować sił w wirtualnych rozgrywkach FIFA 2010, przy innych stoiskach każdy mógł zaopatrzyć się w karnet na sezon 2010/11, a nieco dalej można było zakupić produkty z logo Śląska, czyli koszulki, szaliki, kubki i wszelkie inne gadżety. Przez cały czas na scenie odbywały się koncerty, przerywane co jakiś czas występami cheerleaderek.
1 sierpnia oprócz „Dnia ze Śląskiem” był również 66. rocznicą powstania warszawskiego. Równo o godzinie 17 (tzw. godzina „W”, o której powtańcy rozpoczęli swoje działania) kibice uczcili pamięć powstańców minutą ciszy. Pół godziny później nadszedł czas na „danie główne” tego niezwykłego dnia, a była nim oczywiście prezentacja drużyny Śląska. Zawodnicy po kolei (w kolejności numerów na koszulkach) stawiali się na scenie, każdy z nich miał swoje kilkanaście sekund przed mikrofonem. Większość piłkarzy przy tej okazji zapraszała kibiców na niedzielny mecz inaugurujący rozgrwki Ekstraklasy, niektórzy pozdrawiali, inni dziękowali. Najwięcej czasu przy mikrofonie spędził nowy kapitan wrocławskiego zespołu – Sebastian Mila. „Roger”, który przejął opaskę po Dariuszu Sztylce, skromnie przyznał, że tylko zastępuje dawnego kapitana, a o Sztylce nie zapomni nikt. Na końcu Sebastian pozdrowił swoją narzeczoną oraz córeczkę, które były obecne wśród kibiców.
Wielką niespodzianką prezentacji było pojawienie się Łukasza Gikiewicza, któremu po wielu problemach w końcu udało się załatwić wszystkie formalności ze swoim byłym zespołem, ŁKS-em Łódź, i w ciągu najbliższych dni podpisze już właściwą umowę ze Śląskiem.
Bardzo gorąco zostali przywitani także inni nowi zawodnicy Śląska – Waldemar Sobota oraz Christian Omar Diaz. Obaj zgodnie przyznali, że kibice, którzy zjawili się na wrocławskim rynku, zrobili na nich ogromne wrażenie. Największe owacje fani WKS-u zgotowali jednak szkoleniowcowi zespołu, Ryszardowi Tarasiewiczowi. Kiedy trener jako ostatni pojawił się na scenie, w górę pofrunęły balony zielonego koloru, a kibice skandowali nazwisko popularnego „Tarasia”. Po jego krótkiej przemowie piłkarze wraz z kibicami zaśpiewali kilka piosenek, które na co dzień można usłyszeć przy Oporowskiej, po czym, ku uciesze fanów, rozpoczęli małe tournee przed sceną, rozdając zdjęcia, plakaty i dziesiątki autografów.
Jeżeli na inauguracyjnym spotkaniu Ekstraklasy w niedzielę przy Oporowskiej pojawi się tylu rozentuzjazmowanych fanów Śląska, to nawet najbliższy rywal, czyli świeżo upieczony zdobywca Superpucharu Polski – Jagiellonia Białystok – nie będzie stanowić problemu dla wrocławskiego zespołu.