Dzień Zwycięstwa, dzień klęski
9 maja źle się kojarzy piłkarzom Śląska. Wrocławianie w to byłe święto państwowe nigdy nie wygrali meczu, a po jego zniesieniu odnieśli tylko zwycięstwo nad Ruchem Chorzów.Rocznica kapitaulacji Niemiec podczas II wojny światowej była w latach 40. Świętem Wojska Polskiego. Z tej okazji „Wojskowi” jescze pod nazwami Pionier oraz Legia rozegrali 2 mecze w A-klasie. W obu przegrali jako gospodarze: z legnickiem Dziewiarzem (jednym z protoplastów Miedzi) i wrocławskim Ogniwem (późniejszą Ślęzą).
Kolejna okazja gry 9 maja pojawiła się dopiero po awansie do ekstraklasy. W swoim debiutanckim sezonie Śląsk właśnie tego dnia podejmował samego Górnika Zabrze – mistrza Polski i współlidera I ligi. To bodaj najdramatyczniejsze spotkanie w historii naszego klubu zakończyło się remisem 3:3.
Po 2 drugoligowych wpadkach w Poznaniu i Łodzi następny mecz w Dniu Zwycięstwa wrocławianie rozegrali w 1982 r. Na zakończnie sezonu podejmowali na stadionie przy ul. Oporowskiej Wisłę Kraków. Wygrana zapewniała Śląskowi mistrzostwo Polski, ale pełne trybuny przeżyły rozczarowanie. Po golu Piotra Skrobowskiego nie walczący o nic goście wywieźli sensacyjne 1:0, a na dodatek najlepszy strzelec WKS-u w ekstraklasie, Tadeusz Pawłowski, nie wykorzystał rzutu karnego.
W 1984 r. „Wojskowi” znów zremisowali u siebie 3:3, tym razem z walczącą o puchary Pogonią Szczecin. Gorzej poszło rok później na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec. Dopiero kiedy 9 maja stał się dniem powszednim wrocławianie potrafili wygrać. W 1992 r. podopieczni Ryszarda Urbanka w ładnym stylu pokonali inny zespół goniący czołówkę, Ruch Chorzów. O sukcesie Śląska przesądził wówczas Waldemar Tęsiorowski strzelając 2. gola na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem.
Zadowoleni piłkarze WKS-u mogli być także 9 lat później, kiedy to niespodziewanie wyrwali punkt liderującej Wiśle Kraków. Wyrównującą bramkę zdobył w 88. minucie Sławomir Nazaruk. Z kolei w 2004 r. we Wrocławiu udało się zremisować Walce Makoszowy, a 3 lata potem Polonii Warszawa. „Czarne koszule” grały niemal cały mecz w przewadze jednego zawodnika po czerwonej kartce dla bramkarza Śląska, Radosława Janukiewicza. Jego miejsce między słupkami zajął Wojciech Kaczmarek, dla którego był to debiut na zapleczu ekstraklasy.
Porażka z Lechem Poznań zakończyła serię 4 nieprzegranych gier 9 maja i pogorszyła fatalny bilans tego dnia. W 13 pojedynkach aż 7 razy górą byli nasi rywale, a w 5 wynik był nierozstrzygnięty.
1948 Śląsk – Miedź 2:3
1949 Śląsk – Ślęza 1:3
1965 Śląsk – Górnik Z. 3:3
1970 Olimpia – Śląsk 2:1
1971 Start – Śląsk 2:0
1982 Śląsk – Wisła Kr. 0:1
1984 Śląsk – Pogoń Sz. 2:2
1985 Zagłębie S. – Śląsk 2:0
1992 Śląsk – Ruch Ch. 3:0
2001 Wisła Kr. – Śląsk 2:2
2004 Śląsk – Walka 1:1
2007 Śląsk – Polonia W. 0:0
2009 Śląsk – Lech 0:2