Estońskie doświadczenia są przestrogą

Estońskie doświadczenia są przestrogą

fot.:

Dotychczas trzy razy w historii los kojarzył polskie kluby z estońskimi w europejskich pucharach. Rozstrzygnięcia najczęściej okazywały się pomyślne, po drodze działo się jednak co nie miara. Od ostatniej konfrontacji mija właśnie sześć lat.



 

Pierwszym polskim zespołem, który na arenie międzynarodowej rywalizował z estońskim przeciwnikiem była Polonia Warszawa. Czarne Koszule w sezonie 1998/1999 trafiły na JK Tallinna Sadam w rundzie przedwstępnej kwalifikacji do Pucharu UEFA i nie miały większych kłopotów z wyeliminowaniem niżej notowanego przeciwnika. Ówczesny wicemistrz Polski rywalizował z JK Tallinna Sadam, a w korzystnej sytuacji ustawił się już po pierwszym meczu rozegranym w Estonii. Polonia Warszawa w lipcu 1998 roku wygrała na wyjeździe 2:0, a tydzień później poprawiła domowym zwycięstwem 3:1 i mogła cieszyć się z awansu. Europejska przygoda drużyny z Konwiktorskiej zakończyła się jednak już na kolejnym przeciwniku, którym było Dinamo Mińsk.

Wiślacka trauma

Na kolejną polsko-estońską konfrontację musieliśmy poczekać jedenaście lat. Tym razem na drodze zespołu z północy Europy stanęła Wisła Kraków, doznania dla polskich kibiców okazały się jednak traumatyczne. Biała Gwiazda latem 2009 roku przystępowała do pierwszego dwumeczu kwalifikacji Ligi Mistrzów z Levadią Tallin jako zdecydowany faworyt. O tym, że nie będzie łatwo przekonał jednak już pierwszy mecz rozgrywany na Stadionie Ludowym w Sosnowcu (obiekt przy Reymonta był przebudowywany). Estończycy postawili się mistrzowi Polski, a gospodarze remis 1:1 uratowali dopiero w doliczonym czasie po golu Piotra Ćwielonga. Tydzień później zobaczyliśmy wyciągnięte wnioski? Nic z tego. Biała Gwiazda przegrała na wyjeździe 0:1, straciła szansę na jesień w Europie i zanotowała jedną z najbardziej bolesnych porażek w historii swoich pucharowych startów.

Bez krzywdy w rewanżu

Ostatnią dotychczas okazję na śledzenie rywalizacji polskiego klubu z estońskim mieliśmy u progu sezonu 2014/2015. W 2. rundzie kwalifikacji Ligi Europy Lech Poznań wylosował JK Nomme Kalju i… w pierwszym meczu mocno się rozczarował. Drużyna prowadzona przez Mariusza Rumaka przegrała w Estonii 0:1, co sprawiło, że przed rewanżem na stadionie przy Bułgarskiej miała niewielki margines błędu. Na szczęście dla polskich kibiców Lech krzywdy sobie jednak nie zrobił, wywiązał się z roli faworyta przed własną publicznością i po zwycięstwie 3:0 przypieczętował pierwszy tego lata awans na drodze do Europy. Sęk w tym, że droga Kolejorza trwała wtedy niewiele dłużej. Już w kolejnej rundzie sposób na poznaniaków znalazł islandzki Stjarnan (0:1 i 0:0), a tamten dwumecz zakończył karierę trenera Mariusza Rumaka w klubie ze stolicy Wielkopolski.

Śląsk w dwumeczu 1. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy zagra z Paide Linnameeskond. Pierwsze spotkanie odbędzie się 8 lipca w Estonii, jednak nie na macierzystym stadionie rywala wrocławian, który nie spełnia wymogów UEFA, a na obiekcie zastępczym w Parnawie. Rewanż 15 lipca w stolicy Dolnego Śląska – oficjalnych komunikatów o godzinach rozpoczęcia obu spotkań należy się spodziewać w najbliższym czasie. Wszystko, co warto wiedzieć o Paide piszemy TUTAJ.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.