Fair Play wg Baniaka... czyli pierwszy baniak zimnej wody. Zawisza - Śląsk 2:0 (0:0)

Spotkaniem z Zawiszą wrocławianie rozpoczęli dwutygodniowy maraton meczowy. Podopiecznych trenera Kubika czeka teraz 5 meczów w 14 dni Zespół Śląska zmierzy się kolejno z ŁKS-em Łomża, Kmitą Zabierzów, Mieszkiem Gniezno lub KP Toruń w Pucharze Polski i Ruchem Chorzów. Początek tej ciężkiej serii pojedynków nie był dobry. Wrocławianie przegrali w Bydgoszczy, a mecz wzbudził sporo emocji. Wrocławianie mieli spore pretensje do pracy arbitra z Kielc - Mariusza Trofimca . Obie bramki padły w drugiej połowie w kontrowersyjnych okolicznościach. Zespół Śląska kończył mecz w osłabieniu, bowiem czerwoną kartką za faul na Miklosiku został ukarany Radek Sourek i Czech nie będzie mógł zagrać we wtorek z ŁKS-em Łomża. W pierwszej połowie mecz stał na wyrównanym poziomie. Inicjatywa należała do podopiecznych Bogusława Baniaka, jednak wrocławianie byli czujni w defensywie, dobrze bronił Radosław Janukiewicz. Pierwszy w meczu strzał na bramkę oddał Rafał Naskręt, jednak było to uderzenie na wiwat – piłka uderzona z 35 metrów poszybowała wysoko nad poprzeczką. Gospodarze chcieli podtrzymać serię zwycięstw (pierwsze dwa ligowe mecze bydgoszczanie wygrali w stosunku 1:0) i starali się szybko trafić do siatki. W 9 minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Rackiewicz, ale bramkarz Śląska nie dał się zaskoczyć. Chwilę później wrocławianie nieumiejętnie próbowali złapać na „spalonym” Imeha, ten popędził prawą stroną i groźnie dośrodkował w pole karne. Na szczęście dla Śląska dobrze ustawiony Jarosław Solarz oddalił zagrożenie. Śmielej atakowali gospodarze, jednak od czasu do czasu gorąco było także pod bramką Mioduszewskiego. W 23 minucie Sebastian Dudek zagrał do Dariusza Sztylki, ten dośrodkował w pole karne do Naskręta, ale defensorowi zabrakło odrobiny precyzji przy strzale głową. Chwilę później w podobnej sytuacji po drugiej stronie boiska szczęścia zabrakło Imehowi. Wrocławianie mając problemy z przedostaniem się pod bramkę rywali próbowali także uderzać z dystansu, jednak futbolówka po strzałach Dudka, Ulatowskiego i Kosztowniaka szybowała obok bramki. Końcówka pierwszej części gry należała do wrocławian. W 34 minucie z rzutu wolnego dośrodkował Dudek, a Andrzej Ignasiak bliski był powtórzenia swego wyczynu z Legnicy, kiedy to głową skierował piłkę do siatki. W 43 minucie Dudek zdecydował się na uderzenie z woleja z odległości 25 metrów od bramki, ale Mioduszewski piękną paradą wybił futbolówkę na rzut rożny. Przed przerwą okazję na objecie prowadzenia mieli także gracze Zawiszy, ale uderzenie Miklosika z 18 metrów było za słabe, by mogło zaskoczyć Janukiewicza.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków bydgoszczan. Z dystansu uderzał Miklosik, a chwilę później strzał Imeha z ostrego kąta jest niecelny. Kluczowa akcja meczu rozegrała się w 54 minucie. Po jednym ze starć na murawę upadł Tomasz Kosztowniak, arbiter nie przerwał jednak gry, a futbolówka trafiła do Grzegorza Wana. Ten jej nie wybił poza linię boczną, a po chwili przejęli ją gospodarze. Napastnik Śląska nie podnosił się z murawy, a Rackiewicz przebiegł kilkadziesiąt metrów, zagrał do Majewskiego, a ten podaniem obsłużył Staniszewskiego. Napastnik bez namysłu uderzył z 14 metrów i piłka zatrzepotała w siatce. Wrocławianie próbowali wyrównać i byli bliscy szczęścia w 64 minucie - ładnie dośrodkował Arkadiusz Chrobot, ale z piłką minął się Kosztowniak, a Wanowi zabrakło centymetrów by przejąć futbolówkę. Z dystansu próbowali uderzać Dudek i Ulatowski, ale bramka Mioduszewskiego była jak zaczarowana. W 66 minucie trener Kubik zdecydował się zwiększyć siłę flanek i wpuścił na plac gry Marka Kowala i Tomasza Rudolfa, którzy zajęli miejsca na bokach pomocy. Nie zmieniło to jednak znacznie obrazu gry, a w dodatku w 78 minucie gry w środku pola Radek Sourek brutalnie zaatakował Miklosika i arbiter ukarał go czerwoną kartką. Mimo, że Śląsk grał w osłabieniu to starał się wyrównać, jednak podopieczni trenera Baniaka umiejętnie rozbijali ataki wrocławian. Konsekwencją odkrycia się była druga bramka dla gospodarzy. Akcję przeprowadziło dwoje graczy, którzy rozpoczęli mecz na ławce rezerwowych. Jacek zagrał z głębi pola do Sotirovicia, ten zwodem zmylił Ignasiaka i Hajdamowicza i skierował piłkę do bramki. Choć wydawało się, że przy opanowaniu piłki pomógł sobie ręką, to arbiter nie przerwał gry. Po chwili sędzia zakończył spotkanie.
Zawisza Bydgoszcz - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)
0:1 - 54' Staniszewski
0:2 - 90' Sotirović
Zawisza: Mioduszewski - Truszczyński
, Wójcik, Mrvaljević, Lasocki, Miklosik, Bekas, Majewski (86' Jacek), Rackiewicz (66' Feliksiak), Staniszewski
, Imeh
(72' Sotirović).
Śląsk: Janukiewicz - Solarz
, Sourek
, Ignasiak
, Naskręt - Chrobot (66' Rudolf
- 86' Hajdamowicz), Sztylka, Dudek, Wan (66' Kowal) - Ulatowski, Kosztowniak.
Sędziował: Mariusz Trofimiec (Kielce)
Widzów: 2000.
źródło: własne
